łączniczka
2011_08_14 rekonstruktorzy Powstania Warszawskiego na pl. Zamkowym Canon EOS 5 + EF 28-135 + FujiSuperia X-tra 400 + CanoScan 8800F
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Komentarze 66
Czytam Wasze opinie i trochę mnie zaskakuje dość jednostronne (może - dwustronne...) podejście do sprawy. Warto może dostrzec, że udział w Powstaniu nie był obowiązkowy ...
Może nie był obowiązkowy, ale był przymusowy. Rozpoczęcie działań zaczepnych przez AK w centrum dużego miasta nie dało żadnego pola manewru ludności cywilnej. A członkowie AK nie mieli prawa odmówić udziału w walkach. To nie było pospolite ruszenie, tylko organizacja paramilitarna. Za odmowę wykonania rozkazu lub dezercję szło się pod sąd. Doraźny.A więzień nie było.
Czytam Wasze opinie i trochę mnie zaskakuje dość jednostronne (może - dwustronne...) podejście do sprawy. Warto może dostrzec, że udział w Powstaniu nie był obowiązkowy ...
Może nie był obowiązkowy, ale był przymusowy. Rozpoczęcie działań zaczepnych przez AK w centrum dużego miasta nie dało żadnego pola manewru ludności cywilnej. A członkowie AK nie mieli prawa odmówić udziału w walkach. To nie było pospolite ruszenie, tylko organizacja paramilitarna. Za odmowę wykonania rozkazu lub dezercję szło się pod sąd. Doraźny.A więzień nie było.
Radekone, chodzi mi o to, żeby na tym forum / galerii, nie przerzucać się pustymi słowami dotyczącymi oceny powstania, nie przymierzając, jak posłowie w sejmie.
Prawda. Mnie tylko po prostu trafia takie puste i bezkrytyczne celebrowanie bez cienia refleksji. To takie polskie. Tych 200 tys. ludzi zamiast ginac moglo sie walnie przyczynic do tego, zeby ten kraj wygladal po wojnie nieco lepiej. Zabraklo elit wiec zastapily je kanalie. I ze decyzje powzieto w duchu polskiego romantyzmu a nie liczenia sie z rzeczywistoscia.
Jeszcze taki fragment, ktory sobie gdzies kiedys wkleilem i zapisalem:
...” Osiagniecie porozumienia z Rosja nawet na bardzo trudnych i niedogodnych dla Polski warunkach [...] bylo jedynym realnym wyjsciem [...]Czy ktokolwiek w obozie londynskim byl gotów podjac taka alternatywe? Owszem, takie próby byly, ale zakonczyly sie niepowodzeniem. Ciechanowski w obszernej przedmowie do najnowszego wydania przedstawia interesujacy epizod z dziejów AK. Jesienia 1943 r. pplk dypl. Marian Drobik, szef II Oddzialu KG AK, czyli wywiadu, wspierany przez gen. Stanislawa Tatara, zastepce szefa sztabu ds. operacyjnych, przedstawil swoim przelozonym postulat zdecydowanej zmiany polityki wobec ZSRR za cene zrzeczenia sie Kresów Wschodnich i w razie koniecznosci nawet z pominieciem rzadu emigracyjnego, z wlasnej inicjatywy kraju. W memoriale przedstawionym Borowi-Komorowskiemu pplk Drobik prawie proroczo przepowiedzial, ze gdy Armia Czerwona wkroczy do Polski, a stosunki z ZSRR nie ulegna zmianie, powstanie rzad „demokratyczny” oparty o bagnety sowieckie. Ten wlasnie rzad, a nie nasz opanuje kraj oraz zesle do Rosji lub rozprawi sie na miejscu z „reakcyjnymi faszystami” [...] Poleje sie na darmo nowe morze polskiej krwi. Rzad bedzie nadal na emigracji, z której zapewne nigdy nie powróci. Autor memorialu domagal sie nawiazania ponownie stosunków dyplomatycznych z ZSRR za kazda mozliwa do zaplacenia cene. Zwracal uwage, ze cene i tak przyjdzie placic, zatem lepiej, aby nie za darmo. Przewidywal, ze pozytywnemu zwrotowi w polityce wobec ZSRR zachodni alianci beda sprzyjac i wespra go energicznie. Wywiazal sie spór miedzy – jak to okresla Ciechanowski – „realistami” a „romantykami” w KG AK. Rezultat: „realisci” przegrali, pplk Drobik zostal odwolany ze stanowiska jako niepewny politycznie (niedlugo potem wpadl w rece gestapo i zginal), a gen. Tatara odeslano do Londynu. Na jego miejsce przybyl gen. Okulicki i wzmocnil „romantyków” z wiadomym skutkiem.
Dzis po dziesiecioleciach ich mysl ponownie swieci swe oglupiajace triumfy w polityce zwanej historyczna. //Jan M. Ciechanowski: „Powstanie warszawskie”.
Radekone, chodzi mi o to, żeby na tym forum / galerii, nie przerzucać się pustymi słowami dotyczącymi oceny powstania, nie przymierzając, jak posłowie w sejmie.
Prawda. Mnie tylko po prostu trafia takie puste i bezkrytyczne celebrowanie bez cienia refleksji. To takie polskie. Tych 200 tys. ludzi zamiast ginac moglo sie walnie przyczynic do tego, zeby ten kraj wygladal po wojnie nieco lepiej. Zabraklo elit wiec zastapily je kanalie. I ze decyzje powzieto w duchu polskiego romantyzmu a nie liczenia sie z rzeczywistoscia.
Jeszcze taki fragment, ktory sobie gdzies kiedys wkleilem i zapisalem:
...” Osiagniecie porozumienia z Rosja nawet na bardzo trudnych i niedogodnych dla Polski warunkach [...] bylo jedynym realnym wyjsciem [...]Czy ktokolwiek w obozie londynskim byl gotów podjac taka alternatywe? Owszem, takie próby byly, ale zakonczyly sie niepowodzeniem. Ciechanowski w obszernej przedmowie do najnowszego wydania przedstawia interesujacy epizod z dziejów AK. Jesienia 1943 r. pplk dypl. Marian Drobik, szef II Oddzialu KG AK, czyli wywiadu, wspierany przez gen. Stanislawa Tatara, zastepce szefa sztabu ds. operacyjnych, przedstawil swoim przelozonym postulat zdecydowanej zmiany polityki wobec ZSRR za cene zrzeczenia sie Kresów Wschodnich i w razie koniecznosci nawet z pominieciem rzadu emigracyjnego, z wlasnej inicjatywy kraju. W memoriale przedstawionym Borowi-Komorowskiemu pplk Drobik prawie proroczo przepowiedzial, ze gdy Armia Czerwona wkroczy do Polski, a stosunki z ZSRR nie ulegna zmianie, powstanie rzad „demokratyczny” oparty o bagnety sowieckie. Ten wlasnie rzad, a nie nasz opanuje kraj oraz zesle do Rosji lub rozprawi sie na miejscu z „reakcyjnymi faszystami” [...] Poleje sie na darmo nowe morze polskiej krwi. Rzad bedzie nadal na emigracji, z której zapewne nigdy nie powróci. Autor memorialu domagal sie nawiazania ponownie stosunków dyplomatycznych z ZSRR za kazda mozliwa do zaplacenia cene. Zwracal uwage, ze cene i tak przyjdzie placic, zatem lepiej, aby nie za darmo. Przewidywal, ze pozytywnemu zwrotowi w polityce wobec ZSRR zachodni alianci beda sprzyjac i wespra go energicznie. Wywiazal sie spór miedzy – jak to okresla Ciechanowski – „realistami” a „romantykami” w KG AK. Rezultat: „realisci” przegrali, pplk Drobik zostal odwolany ze stanowiska jako niepewny politycznie (niedlugo potem wpadl w rece gestapo i zginal), a gen. Tatara odeslano do Londynu. Na jego miejsce przybyl gen. Okulicki i wzmocnil „romantyków” z wiadomym skutkiem.
Dzis po dziesiecioleciach ich mysl ponownie swieci swe oglupiajace triumfy w polityce zwanej historyczna. //Jan M. Ciechanowski: „Powstanie warszawskie”.
Jest w matematyce taki problem, który nazywa się kwadraturą koła i sądzę, że oceniając PW warto o nim pamiętać.
Anders i Sikorski byli dosc jednoznaczni w tej sprawie, jego uczestnicy rowniez zabieraja glos.
Inaczej sprawy się przedstawiały z zewnątrz, niż z wewnątrz.
Jeśli ktoś ma lufę przystawioną do głowy, to myśli inaczej niż osoba obserwująca to z zewnątrz, nawet jeśli ten obserwator jest całym sercem z ofiarą.
Nie widze zatem powodu, aby ludzie zainteresowani, ale nie bedacy historykami nie mogli samodzielnie wyrabiac sobie zdania na ten temat.
Jest powód. Niebycie historykiem z definicji wypacza osąd sprawy z powodu niemetodycznego podejścia.
"Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość."
Historycy też pracują na czyjeś zlecenie.
Anders i Sikorski byli dosc jednoznaczni w tej sprawie, jego uczestnicy rowniez zabieraja glos.
Inaczej sprawy się przedstawiały z zewnątrz, niż z wewnątrz.
Jeśli ktoś ma lufę przystawioną do głowy, to myśli inaczej niż osoba obserwująca to z zewnątrz, nawet jeśli ten obserwator jest całym sercem z ofiarą.
Nie widze zatem powodu, aby ludzie zainteresowani, ale nie bedacy historykami nie mogli samodzielnie wyrabiac sobie zdania na ten temat.
Jest powód. Niebycie historykiem z definicji wypacza osąd sprawy z powodu niemetodycznego podejścia.
"Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość."
Historycy też pracują na czyjeś zlecenie.
Dodam tylko, że moja opinia nie jest zapewne obiektywna. Z prostego powodu: o okupacji w Warszawie, konspiracji i samym Powstaniu dowiadywałem się w ciągu setek godzin rozmów z moim ojcem, żołnierzem AK, jego towarzyszami broni z Dywizjonu Motorowego ze Starówki (potem także ze Śródmieścia - z Batalionu "Ruczaj") oraz innymi uczestnikami walk. Dostępna literatura w niewielkim stopniu uzupełniła moją wiedzę i zupełnie nie zmieniła (i zapewne nie zmieni) mojej opinii. Bo, jak to powiedział podczas odbierania Krzyża Powstańczego kprl. "Szyja" - im dalej od Powstania tym więcej "powstańców".
Pozdrawiam!
2. Do dyskusji: dzięki takim "popierdolonym generałom" i np. rotmistrzom Pileckim mogą co poniektórzy wypisywać te swoje dyrdymały i nikt ich za to zakopie przy torach, jak to się stało z tymi, którzy oddali życie i nie pękali. Optyka się zmienia ale fakty pozostaną faktami. Ktoś wyżej napisał, że dzisiaj większość spieprzyłaby za granicę. Niestety też tak uważam. Są mocni w gębie, bo mogą. Ktoś kiedyś za to oddał życie. Dzisiaj relatywizm i odwrócenie nazw rzeczy dotyczy niestety także systemu wartości.
ps. tak, podniesienie pudełka po pizzy to też element patriotyzmu.
Zakladam, ze jestemy na tyle inteligentnymi ludzmi ze odrozniamy powstancow od dowodcow powstania i bohaterstwa tych pierwszych z uwagi na oczywistosc nawet pod dyskusje nie poddajemy.
Radekone, chodzi mi o to, żeby na tym forum / galerii, nie przerzucać się pustymi słowami dotyczącymi oceny powstania, nie przymierzając, jak posłowie w sejmie.
Zakladam, ze jestemy na tyle inteligentnymi ludzmi ze odrozniamy powstancow od dowodcow powstania i bohaterstwa tych pierwszych z uwagi na oczywistosc nawet pod dyskusje nie poddajemy.
Radekone, chodzi mi o to, żeby na tym forum / galerii, nie przerzucać się pustymi słowami dotyczącymi oceny powstania, nie przymierzając, jak posłowie w sejmie.
Zapomniałeś dodać serii audycji radia moskiewskiego nawołujących do powstania pod koniec lipca 1944.
Pozdrawiam.
I, że jeden z generałów zaczął i potem marnie skończył w sowieckim więzieniu.
To też część tej smutnej prawdy.
Okulicki ps. Niedźwiadek. Faktycznie to smutne, bo powinien dostać od nich order i tytuł Bohatera Związku Radzieckiego za wywołanie powstania.
Zapomniałeś dodać serii audycji radia moskiewskiego nawołujących do powstania pod koniec lipca 1944.
Pozdrawiam.
I, że jeden z generałów zaczął i potem marnie skończył w sowieckim więzieniu.
To też część tej smutnej prawdy.
Okulicki ps. Niedźwiadek. Faktycznie to smutne, bo powinien dostać od nich order i tytuł Bohatera Związku Radzieckiego za wywołanie powstania.
Zapomniałeś dodać serii audycji radia moskiewskiego nawołujących do powstania pod koniec lipca 1944.
Pozdrawiam.
Nie zapomniałem. Co sądzisz o generałach, którzy podejmują decyzje na podstawie audycji wrogich radiostacji? A informacje wywiadu o obecności dywizji pancernej SS w lasach pod Warszawą (SS-Panzerdivision Hermann Goering) zatajają przed osobami podejmującymi decyzje.
Zapomniałeś dodać serii audycji radia moskiewskiego nawołujących do powstania pod koniec lipca 1944.
Pozdrawiam.
Nie zapomniałem. Co sądzisz o generałach, którzy podejmują decyzje na podstawie audycji wrogich radiostacji? A informacje wywiadu o obecności dywizji pancernej SS w lasach pod Warszawą (SS-Panzerdivision Hermann Goering) zatajają przed osobami podejmującymi decyzje.
A to?
http://powstanie.pl/pdf/Ksiazka_KULISY_KATASTROFY_POWSTANIA_WARSZAWSKIEGO.pdf
Beletrystyka Daviesa mnie nie kręci.. :/
Tym bardziej, że 1/3 zysków z "44" powinien odpalić Bartoszewskiemu.
Z tym, że ja tą książkę traktuje bardziej jako pozycję skierowana do czytleników zachodnich, żeby mniej więcej ogarneli o co w ogóle chodziło z tym powstaniem i uświadomili sobie, że poza powstaniem w geccie było w Wa-wie jeszcze jedno wystąpienie zbrojne w czasie II W.Ś.
Beletrystyka Daviesa mnie nie kręci.. :/
Tym bardziej, że 1/3 zysków z "44" powinien odpalić Bartoszewskiemu.
Z tym, że ja tą książkę traktuje bardziej jako pozycję skierowana do czytleników zachodnich, żeby mniej więcej ogarneli o co w ogóle chodziło z tym powstaniem i uświadomili sobie, że poza powstaniem w geccie było w Wa-wie jeszcze jedno wystąpienie zbrojne w czasie II W.Ś.
Nie widze zatem powodu, aby ludzie zainteresowani, ale nie bedacy historykami nie mogli samodzielnie wyrabiac sobie zdania na ten temat.
Jest powód. Niebycie historykiem z definicji wypacza osąd sprawy z powodu niemetodycznego podejścia.
Dlatego czekam z utęsknieniem na jakąś ciekawą publikację IPN o tle i okolicznościach Powstania. Beletrystyka Daviesa mnie nie kręci.. :/
Nie widze zatem powodu, aby ludzie zainteresowani, ale nie bedacy historykami nie mogli samodzielnie wyrabiac sobie zdania na ten temat.
Jest powód. Niebycie historykiem z definicji wypacza osąd sprawy z powodu niemetodycznego podejścia.
Dlatego czekam z utęsknieniem na jakąś ciekawą publikację IPN o tle i okolicznościach Powstania. Beletrystyka Daviesa mnie nie kręci.. :/