Warsztaty Mokry Kolodion w formule 1:1.
Warsztaty Mokry Kolodion w formule 1:1. Zapraszam Cię do świata, gdzie fotografia spotyka się z magią. Ruszają zapisy na moje autorskie, indywidualne warsztaty z techniki mokrej płyty kolodionowej. To nie jest zwykłe robienie zdjęć. To proces, w którym na Twoich oczach, w świetle ciemniowej lampy, pojawia się obraz na szkle. Poczujesz zapach eteru, nauczysz się precyzyjnego wylewania emulsji i zobaczysz magiczny moment utrwalania, gdy negatyw zmienia się w unikalny pozytyw. Dlaczego warsztaty 1:1, a nie praca w grupie? Większość kursów to 2-dniowe spotkania dla 8 osób, gdzie większość czasu spędza się na czekaniu na swoją kolej. U mnie jest inaczej: Cały czas dla Ciebie: Nie dzielisz uwagi instruktora ani sprzętu z nikim innym. Przez 4-6 godzin moje studio i wiedza są wyłącznie do Twojej dyspozycji. Więcej praktyki w krótszym czasie: Dzięki formule indywidualnej, w jeden dzień zrobisz więcej płyt niż podczas wieloosobowych warsztatów weekendowych. Bez kolejek do ciemni i bez pośpiechu. Nauka bez stresu: Skupiamy się tylko na Twoich postępach. Każdy ruch ręką przy oblewaniu płyty i każdą sekundę wywoływania analizujemy wspólnie, aż dojdziesz do perfekcji. Czego się nauczysz? Przygotowania chemii i precyzyjnego czyszczenia płyt. Pracy z wielkoformatowym aparatem – nauczysz się go „czuć”. Procesu naświetlania i wywoływania „na żywo”. Werniksowania, aby Twoje dzieło przetrwało 150 lat. 📍 Miejsce: [Lublin, pracownia Retro Atelier] 📅 Data: Wybrane weekendy (terminy ustalamy indywidualnie) ⏳ Czas trwania: ok. 6 godzin intensywnego rzemiosła 👥 Formuła: Wyłącznie 1:1 – stawiam na jakość, nie na ilość. Zapewniam wszystkie materiały, dawkę solidnej wiedzy i niesamowitą atmosferę. Wyjdziesz z własnoręcznie wykonanymi ambrotypami na szkle i umiejętnościami, których nie zdobędziesz w tłumie. Kontakt: czarnobialykwadrat Marcin Szwaczko
Żart oczywiście. Byłem zaskoczony, że ta mała optyka sobie radzi. A tę "ramkę" wokół kadru to nie tylko Smiena ma, w moim półklatkowcu Konica też ją widać na jednolitych partiach obrazu. Ba, nawet w średnim Fuji GA645 Zi ją widać. Nie znalazłem przyczyny - zapewne się jakoś światło odbija. Ciekaw jestem czy Twój zabieg zmatowienia coś przyniesie. Daj znać jak dokonasz porównania.