łączniczka
2011_08_14 rekonstruktorzy Powstania Warszawskiego na pl. Zamkowym Canon EOS 5 + EF 28-135 + FujiSuperia X-tra 400 + CanoScan 8800F
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Komentarze 66
Się wylosowało.
Nadal na czasie.
Nie zamierzam nikogo do niczego przekonywać, udawać chłodne i obiektywne podejście. To historia mojego miasta, mojej rodziny, moja, mojego syna. I jako taka jest mi w naturalny sposób bliższa niż np. dzieje Czechów. Oni zresztą też mieli powstanie w Pradze i nawet nakręcili o nim film. Film był o 30 minut dłuższy...
Pozdrawiam wszystkich!
Gratuluję WoWa,
Słyszałem, że mieli też straty - lustro zbite na Hradczanach, jak wpadł tam partyzant i wystrzelił do nieznanego mu uzbrojonego człowieka - trafił w lustro
Nie zamierzam nikogo do niczego przekonywać, udawać chłodne i obiektywne podejście. To historia mojego miasta, mojej rodziny, moja, mojego syna. I jako taka jest mi w naturalny sposób bliższa niż np. dzieje Czechów. Oni zresztą też mieli powstanie w Pradze i nawet nakręcili o nim film. Film był o 30 minut dłuższy...
Pozdrawiam wszystkich!
Gratuluję WoWa,
Słyszałem, że mieli też straty - lustro zbite na Hradczanach, jak wpadł tam partyzant i wystrzelił do nieznanego mu uzbrojonego człowieka - trafił w lustro
Byc moze z silniejszym zapleczem intelektualnym, ocalalym miastem i brakiem poczucia kleski lapska Stalina po wojnie bylyby krotsze.
Pozdrawiam wszystkich!
Jednak ja postrzegam Powstanie przez pryzmat ofiar cywilnych, strat materialnych i kulturowych, tragedii szarych ludzi, do których sam się zaliczam. Racje wodzów i bohaterów nie są mi bliskie. Naiwnie myślę, że armia (nawet podziemna) jest po to, by bronić ludzi, a nie wystawiać ich na rzeź, nawet w imię szczytnych idei. A nie trzeba być generałem, żeby porównać wartość taktyczną pistoletu Vis i armaty czołgowej. Zwłaszcza, jak do armaty jest więcej amunicji niż do pistoletu.
Czytam Wasze opinie i trochę mnie zaskakuje dość jednostronne (może - dwustronne...) podejście do sprawy. Warto może dostrzec, że udział w Powstaniu nie był obowiązkowy, a do walki stanęli ludzie, którzy po blisko 5. latach terroru, mordów, prób odczłowieczania i codziennych upokorzeń chcieli po prostu bić okupanta. Nie zagłębiali się w polityczne gierki, po prostu walczyli o wolność i godność. O godność chyba nawet bardziej. I dla mnie żołnierze PW to bohaterowie.
Tak sobie myślę, niejako nasuwa mi się porównanie z Czechami.. którzy też mieli te same 5 lat terroru i upokorzeń (a nawet wcześniej - od kiedy zostali Protektoratem).. a jednak mieli bardziej łebskich kierowników narodu.. Benesza i Masaryka.. którzy zaklinali Hachę.. aby ratował co się da.. nawet za cenę kolaboracji. Może dlatego że Oni swoją Białą Górę mieli 300 lat wcześniej.. i znali wartość tkanki narodu.. a myśmy sobie tę Białą Górę zafundowali właśnie w 1944.. :/
Czytam Wasze opinie i trochę mnie zaskakuje dość jednostronne (może - dwustronne...) podejście do sprawy. Warto może dostrzec, że udział w Powstaniu nie był obowiązkowy, a do walki stanęli ludzie, którzy po blisko 5. latach terroru, mordów, prób odczłowieczania i codziennych upokorzeń chcieli po prostu bić okupanta. Nie zagłębiali się w polityczne gierki, po prostu walczyli o wolność i godność. O godność chyba nawet bardziej. I dla mnie żołnierze PW to bohaterowie.
Tak sobie myślę, niejako nasuwa mi się porównanie z Czechami.. którzy też mieli te same 5 lat terroru i upokorzeń (a nawet wcześniej - od kiedy zostali Protektoratem).. a jednak mieli bardziej łebskich kierowników narodu.. Benesza i Masaryka.. którzy zaklinali Hachę.. aby ratował co się da.. nawet za cenę kolaboracji. Może dlatego że Oni swoją Białą Górę mieli 300 lat wcześniej.. i znali wartość tkanki narodu.. a myśmy sobie tę Białą Górę zafundowali właśnie w 1944.. :/
Czytam Wasze opinie i trochę mnie zaskakuje dość jednostronne (może - dwustronne...) podejście do sprawy. Warto może dostrzec, że udział w Powstaniu nie był obowiązkowy, a do walki stanęli ludzie, którzy po blisko 5. latach terroru, mordów, prób odczłowieczania i codziennych upokorzeń chcieli po prostu bić okupanta. Nie zagłębiali się w polityczne gierki, po prostu walczyli o wolność i godność. O godność chyba nawet bardziej. I dla mnie żołnierze PW to bohaterowie.
Dodam tylko, że moja opinia nie jest zapewne obiektywna. Z prostego powodu: o okupacji w Warszawie, konspiracji i samym Powstaniu dowiadywałem się w ciągu setek godzin rozmów z moim ojcem, żołnierzem AK, jego towarzyszami broni z Dywizjonu Motorowego ze Starówki (potem także ze Śródmieścia - z Batalionu 'Ruczaj') oraz innymi uczestnikami walk. Dostępna literatura w niewielkim stopniu uzupełniła moją wiedzę i zupełnie nie zmieniła (i zapewne nie zmieni) mojej opinii. Bo, jak to powiedział podczas odbierania Krzyża Powstańczego kprl. 'Szyja' - im dalej od Powstania tym więcej 'powstańców'.
Pozdrawiam!
Oooo..., Brawo Kolego WoWa, brawo - może i na stojąco - brawo
Czytam Wasze opinie i trochę mnie zaskakuje dość jednostronne (może - dwustronne...) podejście do sprawy. Warto może dostrzec, że udział w Powstaniu nie był obowiązkowy, a do walki stanęli ludzie, którzy po blisko 5. latach terroru, mordów, prób odczłowieczania i codziennych upokorzeń chcieli po prostu bić okupanta. Nie zagłębiali się w polityczne gierki, po prostu walczyli o wolność i godność. O godność chyba nawet bardziej. I dla mnie żołnierze PW to bohaterowie.
Dodam tylko, że moja opinia nie jest zapewne obiektywna. Z prostego powodu: o okupacji w Warszawie, konspiracji i samym Powstaniu dowiadywałem się w ciągu setek godzin rozmów z moim ojcem, żołnierzem AK, jego towarzyszami broni z Dywizjonu Motorowego ze Starówki (potem także ze Śródmieścia - z Batalionu 'Ruczaj') oraz innymi uczestnikami walk. Dostępna literatura w niewielkim stopniu uzupełniła moją wiedzę i zupełnie nie zmieniła (i zapewne nie zmieni) mojej opinii. Bo, jak to powiedział podczas odbierania Krzyża Powstańczego kprl. 'Szyja' - im dalej od Powstania tym więcej 'powstańców'.
Pozdrawiam!
Oooo..., Brawo Kolego WoWa, brawo - może i na stojąco - brawo
Okulicki ps. Niedźwiadek. Faktycznie to smutne, bo powinien dostać od nich order i tytuł Bohatera Związku Radzieckiego za wywołanie powstania.
Ooo... kolega cosik wie, brawo
Okulicki ps. Niedźwiadek. Faktycznie to smutne, bo powinien dostać od nich order i tytuł Bohatera Związku Radzieckiego za wywołanie powstania.
Ooo... kolega cosik wie, brawo
(...)To nie było pospolite ruszenie, tylko organizacja paramilitarna. (...)
To nie była organizacja paramilitarna a armia działająca w podziemiu jako część Polskiego Państwa Podziemnego - tak tylko dla doprecyzowania.
Pozdrawiam.
(...)To nie było pospolite ruszenie, tylko organizacja paramilitarna. (...)
To nie była organizacja paramilitarna a armia działająca w podziemiu jako część Polskiego Państwa Podziemnego - tak tylko dla doprecyzowania.
Pozdrawiam.
Czytam Wasze opinie i trochę mnie zaskakuje dość jednostronne (może - dwustronne...) podejście do sprawy. Warto może dostrzec, że udział w Powstaniu nie był obowiązkowy ...
Może nie był obowiązkowy, ale był przymusowy. Rozpoczęcie działań zaczepnych przez AK w centrum dużego miasta nie dało żadnego pola manewru ludności cywilnej. A członkowie AK nie mieli prawa odmówić udziału w walkach. To nie było pospolite ruszenie, tylko organizacja paramilitarna. Za odmowę wykonania rozkazu lub dezercję szło się pod sąd. Doraźny.A więzień nie było.
Ech... Trochę się zagalopowałeś...
Udział w konspiracji nie był ani obowiązkowy, ani przymusowy.
Po pierwsze - AK to nie była organizacja paramilitarna. Na opaskach powstańczych widniały litery WP, czyli Wojsko Polskie i należy powstańców nazywać żołnierzami.
Po drugie - poparcie ludności cywilnej dla walki z okupantem było zupełnie bezprzykładne.
Po trzecie - dezercję w obliczu wroga traktuje się w każdej armii tak samo.
Czytam Wasze opinie i trochę mnie zaskakuje dość jednostronne (może - dwustronne...) podejście do sprawy. Warto może dostrzec, że udział w Powstaniu nie był obowiązkowy ...
Może nie był obowiązkowy, ale był przymusowy. Rozpoczęcie działań zaczepnych przez AK w centrum dużego miasta nie dało żadnego pola manewru ludności cywilnej. A członkowie AK nie mieli prawa odmówić udziału w walkach. To nie było pospolite ruszenie, tylko organizacja paramilitarna. Za odmowę wykonania rozkazu lub dezercję szło się pod sąd. Doraźny.A więzień nie było.
Ech... Trochę się zagalopowałeś...
Udział w konspiracji nie był ani obowiązkowy, ani przymusowy.
Po pierwsze - AK to nie była organizacja paramilitarna. Na opaskach powstańczych widniały litery WP, czyli Wojsko Polskie i należy powstańców nazywać żołnierzami.
Po drugie - poparcie ludności cywilnej dla walki z okupantem było zupełnie bezprzykładne.
Po trzecie - dezercję w obliczu wroga traktuje się w każdej armii tak samo.
Zakladam, ze jestemy na tyle inteligentnymi ludzmi ze odrozniamy powstancow od dowodcow powstania i bohaterstwa tych pierwszych z uwagi na oczywistosc nawet pod dyskusje nie poddajemy.
A to?
http://powstanie.pl/pdf/Ksiazka_KULISY_KATASTROFY_POWSTANIA_WARSZAWSKIEGO.pdf
oooo!! dziękuję pięknie.
Zakladam, ze jestemy na tyle inteligentnymi ludzmi ze odrozniamy powstancow od dowodcow powstania i bohaterstwa tych pierwszych z uwagi na oczywistosc nawet pod dyskusje nie poddajemy.
A to?
http://powstanie.pl/pdf/Ksiazka_KULISY_KATASTROFY_POWSTANIA_WARSZAWSKIEGO.pdf
oooo!! dziękuję pięknie.