29-05-2009 14:09
Tytuł: Zakręcony świat
30min ekspozycja okolic Gwiazdy Polarnej tzw. astrostandard dla tych którzy zajmuja sie fot nieba. Praktica MTL5B + Vivitar 2.5/28mm, Fuji Superia 200
Komentarze
irmi
matko, że też Kopernik nie miał aparatu fotograficznego , bardzo efektowne , też się przymierzam od jakiegoś czasu
DAReKDorosz
tak to jedna ekspozycja
wierzchowski
pieknie się zakreciło, to jedna ekspozycja?
orwo
ha, po głowie mnie też taka fota chodzi, ale nie mam czym aparatu do statywu przymocować
rudi
Napiszę coś jeszcze póki o zdjęciu idzie - potem stracę wątek , znaczy się nie nadążę - fajnie ten autostandard się prezentuje . Jakby to drzewo tak nie wyrosło to bym piał z zachwytu .
longina
aż chce się żyć na takim świcie
sej
Bardzo wartościowy obraz.
Jednocześnie dowód,że są kompozycje które mogą być tylko kolorowe.
Jednocześnie dowód jak wymowna jest oszczędność kolorów.

kowal331
wyglada to jak wir,ktory zaraz wszystko zassa.
FILIP
Az sie kręci w głowie, super.
Yoonson
pięknie (ten wiersz) wykonouję Mirek Czyżykiewicz na swojej płycie "Allez!", a kto jest autorem nie powiem - bo go nie lubię...
DAReKDorosz
Dłuższa eksp niewiele wniosłaby do tego zdjęcia ot dłuższe łuki gwiazd. Natomiast latarnie mogłyby niepotrzebnie dużo bardziej zaświetlić zdjęcie.
DAReKDorosz
Kto jest autorem tego wiersza ?
janus
30 minut? Spieszyles sie dokads?
DAReKDorosz
4 chyba...
Yoonson
Tunel
Pytają mnie - co czułem, kiedy prawie, prawie
już bym się na niebieskiej przeciągał murawie,
lub, biorąc pod uwagę wariant mniej wesoły -
zażywałbym kąpieli w kotle pełnym smoły;
więc - na początku jeszcze istniała szczelina,
przez którą stół widziałem, chleb i szklankę wina,
słyszałem, że papuga skrzeczy, że pies skomli,
choć nie miałem pojęcia - do mnie to, czy - po mnie?
To odchodzenie - leżąc i pomimo chcenia
Ze strefy światła w strefę bezbarwnego cienia,
choć całkiem bezbolesne, nie było przyjemne,
bo się działo - nie ze mną, a jedynie - we mnie,
jakbym w siebie zaglądał i dostawał mdłości
od widoku przepastnej, pustej wysokości.
Pomyślałem: to pewnie ten tunel świetlisty,
Którym dojdę - gdzie dojdę - na byt wiekuisty,
niemałą czując ulgę, że to wreszcie koniec,
gdzie się na koniec dowiem - co jest po tej stronie...
Tyle, że świetlistości tam nie było wcale;
już raczej brudny opar, jak w miejskim kanale,
już raczej nie budząca zaufania cisza,
fałszywa, jaką każdy oszukany słyszał,
wiedząc, że wyrok zapadł, ale w stryczka cieniu
nieświadomy do końca łeb... że w zawieszeniu!
Nie mogąc tedy stwierdzić, czym w piekle, czym w niebie -
Dosłownie i w przenośni - doszedłem do siebie.
Pojąłem - w psa skomleniu i papugi wrzasku -
Że tylko tutaj szukać mi mroków i blasków,
tutaj wszystko, co piękne, wszystko, co straszliwe,
bo żyje - przeżywane przez wszystko, co - żywe...
rbit9n
a jaka przysłona?
DAReKDorosz
Możesz jaśniej
?
Yoonson
rzekłbym - trupiaszczo mnie się to widzi...
jip
pięknie..