03-09-2014 16:59
Tytuł: Torres del Paine
negatyw: nikon F601, Kodak Gold 100,fotolab, V700 pozytyw: guma:dichromian potasu:pigment - 1:1:0,25, papier fabriano, świetlówki UV - 4min, wołanie - woda z kranu, skan-V700
Komentarze
Marian
za gumę jest zawsze trzy gwiazdki więcej, za czile też. wychodzi poza skalę obiektywną, więc ciężko ocenić. też kiedyś zrobiłem jedną gumę, ale miszcz co prowadził zajęcia kazał maziać i brzegi wymywać. prawie nic nie zostało z mojego zdjęcia i się do gumy zniechęciłem. ale cieszę się że ktoś jeszcze robi. bo to przy tym czasu schodzi że hej, a ciemnię to dwie godziny zmywałem. teraz jest lepiej. zestawy, kalki i takie tam akcesoria. pan doktor fotografiki to wszystko mieszał w słoikach i dużo opowiadał. opowieści były lepsze jak nasza wystawa. tylko czekałem, aż miesiąc minie i zdejmą nasze "prace". tak to zakończyłem przygodę ze szlachetnymi technikami. skan labowy z kompaktu mi wychodzi lepiej. pomyśl jakie były moje "dzieła sztuki". ale wiesz, na karate nie było miejsc, do harcerzy mnie nie chcieli bo nie byłem w zuchach, została fotografia albo balet. myślę że wybrałem słusznie. jeszcze lepiej dla świata, że zrezygnowałem. teraz w dobie internetu czas ożywić dawne talenty. myślę właśnie o stykówkach 18x30. taki kolodion bez kolodionu. jacek napisał w felietonie, że to technika ostatniej szansy... a co do pracy pod którą piszę, masz rację. trzeba na żywo popatrzeć, fakturę dotknąć.
damianjaremko
| marian napisał(a): czile, guma wałkiem. zamurowało at. ![]() |
Marianie, nie wiem jak ta guma wałkiem wygląda na żywo ale tutaj o wygląda jak zafarbowane zdjęcie z gazety w powiększeniu. Mnie nie powala.
Marian
czile, guma wałkiem. zamurowało at. 
fotemuz
czile, guma wałkiem. zamurowało at.
Marianie, nie wiem jak ta guma wałkiem wygląda na żywo ale tutaj o wygląda jak zafarbowane zdjęcie z gazety w powiększeniu. Mnie nie powala.
Prawdę powiedziawszy mnie też nie powala :-). Żeby uściślić guma nie była robiona wałkiem tylko pędzlem :-). Końcowy efekt (jak każda odbitka na papierze)w zasadzie nijak się ma oryginału. Osobiście nie znam się na skanowaniu mimo posiadania w miarę dobrego skanera). To co automat wypluje od czasu do czasu zamieszczam na AT, chociaż po pewnej ostrej krytyce dotyczącej pyłków na jakimś ambrotypie czasami usuwam skanerowe zapylenie w lightroomie. Po za tym raczej unikam tzw. "obróbki własnej". Tak, że absolutnie zgadzam się z Tobą, że wygląda to jak jakiś marny raster gazetowy. Inna sprawa że iphonem możne teraz robić fantastyczne kolodiony :-)
Ech, chyba czas na jakiś felieton/ esej odpowiadający na pytanie po co właściwie przesiadujemy godzinami w ciemni skoro efekty o wiele bardziej powalające można kilkoma ruchami suwaczków lub paroma ps - warstwami uzyskać o wiele szybciej i bezpieczniej (podobno 2g dichromianu potasu to dawka śmiertelna, to co potrzebne do kolodionu właściwie w całości jest rakotwórcze, a kropla azotanu srebra oślepia). W przypadku monitora ryzykujemy tylko zmęczone oczy ale technika idzie do przodu