Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 13
Fajna fura. Jest jak znalazł, bo właśnie powtórzyłem lekturę "Koniec świata w Breslau". Tam się Adlerami policja rozbijała.
cudna bryczka!
Miałem stare samochody ale nie aż tak.
Piątka z topografii. Czasem samochód zarobkował i woził ludzi do ślubu.
Czy zdjęcie zostało zrobione w Lublinie, może nawet na ul. Kunickiego?
Mimo najszczerszych checi,nie potrafie wyobrazic sobie owego pucolowatego zapiewajly w kaszkiecie,w przydlugawej marynarce samodzialowej w krate,kolorowych skarpetkach i polbutach na sloninie.Ruch bikiniarski nigdy by mi tego nie wybaczyl.
Ubierałem się w niemieckim szmatexie, cena 2 DM za 1 kg. Lata 80te. Solidne szycie, chodzę w tym do dziś. Co się tyczy starych samochodów, długo nie wytrzymałem i kupiłem Mercedesa 190. 190ka była produkowana jeszcze 10 lat po wojnie. Mój pochodził stąd .Syn wysiedlonego właściciela pojechał, odkopał i przywiózł. Przygodę zakończylem na Adenauerze. Pozostały mi klamki, elektryczna pompa paliwa i rysunki techniczne.
Nie uszczypliwość, raczej przymrużenie oka - wtedy to był top, a dziś się uśmiechamy. Ale to może zatoczyć koło - choćby bikinarze mieli styl, którego wiele elementów można znaleźć w ubiorze dzisiejszej młodzieży.
Wosku,wyczuwam uszczpliwosc dot.mody,ludzie maja prawo do uciechy w zyciu.
Piękny samochód! Moda a'la wczesny Zenek
Mialem Opla kadeta rocznik 1937,o mechanice samochodowej pojecie u mnie mierne.Dalem go (Kadeta) koledze,cos przy nim dlubie...Po drodze byla jeszcze dekawka cabrio...Zostal mi jeszcze Gaz 67 (Czapaj) i dwie kaczki 2CV.Piekny ten Orzel.
Samochód sprzedałem koledze gdy kupiłem w sklepie nowego PF 126p. Rachunek mam do dziś. Adler potem przechodził z rąk do rąk. Jedynym mankamentem w nim był pasek klinowy, który do wymiany wymagał odłączenia silnika od skrzyni biegów. Napęd był na przednie koła. W progach zaczęły gnić drewniane rozpórki, wymiana ich to był koszmar. Zbiornik paliwa znajdował się pod maską przed przednią szybą. Do zbiornika za pomocą linki i przegubów Kardana był podłączony wskaźnik paliwa. Samochód jeździ nadal użytkowany przez spadkobierców mojego kolegi.
Moj wujek mial Adlera limuzyne,wielkie monstrum,tyl przypomilal "warszawe",co rusz cos sie psulo.Co sie z nim stalo?Juniorem? Kurtka przegiecie!