Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 9
Dziewczyna to moja mama. A kuzyn rozrabiaka podarował mi silnik Gnom do roweru. Tak zająłem się jazdą, że o mało nie powtarzałem szósej klasy.
No i jest historia, co prawda o kuzynach, ale też trochę o tej uroczej dziewczynie.
>>Kto jest autorem? Może podzielisz się jakąś historią związaną z tą fotografią?<<
Autorem zdjęcia jest jakiś wakacyjny zalotnik. Kuzyni nie. Książka to prawdopodobnie coś z Kraszewskiego. Może „Stara baśń”? Po lwowskiej znajomości. W domu były chyba wszystkie dzieła pisarza. Czy zostały kiedykolwiek przeczytane nikt się tym nie chwalił.
Kuzyni korzystający wtedy z gościny dziadków mieli poważniejsze sprawy na głowie. Chodzili z finkami u pasa i rozglądali się co by tu podpalić żeby potem ugasić. Po tygodniu prawie owocnych poszukiwań zostali przyłapani i deportowani do rodziców w stolicy. Syn jednego z nich po wojnie był takim samym gagatkiem. Jego tatuś zorientował się w porę i umieścił dziecko w wojsku na 3 lata. Wrócił nie ten chłop.
Polecam to opowiadanie - na samym dole do ściągnięcia
Raczej opowiadanie "Podróże z mymi kotami" - pasuje idealnie 🐾
Znajdziesz je w zbiorze Słonie na Neptunie - Mick'a Resnick'a
Mam PDFa jakby co...
Wciągająca lektura, być może nawet "Harry Potter".
Śliczne. Kto jest autorem? Może podzielisz się jakąś historią związaną z tą fotografią?
Dziękuję za odpowiedź. Bardzo lubię albumowce. Mam album z fotografiami mojej babci w plenerze, w Milówce z lat czterdziestych. Przygotowany w formie "fotoksiążki" przez jej przyjaciółkę. Albo ta przyjaciółka, albo jej brat (to już zaginęło w mrokach rodzinnych opowieści) mieli zakład fotograficzny (zdaje się, że w Będzinie). Wobec biedy, jaka panowała w domu rodzinnym Babci i chorób będących skutkiem tej biedy, zabrali ją do Milówki celem odżywienia i podkurowania. Jak mnie kiedyś najdzie chęć, to się podzielę tutaj fotografiami z tego albumu. Pokazywałem kiedyś na spotkaniu koreksowiczów w Krakowie.
Widzę futerał na aparat składany 6x9 - a forograf chyba zakochany był 😉
A tej Panience to już daleko chyba do dziecka - jak dla mnie ma 16-20 lat... albo i więcej.