Otóż w nieszczęściu szczęście. Widzisz, mój upojony kumpel trafił na upojonego karatekowca, który wykonał szybkiego laczka prosto w twarz. Laczek posiadał blachę w nosku, więc kumpel stracił dwie jedynki i dwie dwójki. Także tego.
hagakure napisał(a): Otóż w nieszczęściu szczęście. Widzisz, mój upojony kumpel trafił na upojonego karatekowca, który wykonał szybkiego laczka prosto w twarz. Laczek posiadał blachę w nosku, więc kumpel stracił dwie jedynki i dwie dwójki. Także tego.
Ja wykonałem lot paraboliczny zakończony lądowaniem ryjem na betonowych schodach (chyba wtedy rozstałem się z moim ząbkiem). Na odpowiedzialnym za wysłanie mnie w przestworza udało mi się wywrzeć krwawą zemstę i stłukłem nim jakieś lustro czy szybę. Nie pamiętam - wiem, że było dużo brzęku, a on nagle zaczął błyszczeć i stracił gwałtownie ochotę do dalszej konfrontacji. Dzięki temu przegrupowałem się i przeszedłem do kontrataku uzyskując nawet chwilową przewagę na punkty, ale w obliczu takiego zwrotu akcji w sukurs mojemu adwersarzowi przyszli jego koledzy (w liczbie trzech czy czterech) i jedynym moim zmartwieniem było jak efektywnie zakryć głowę, któremu to problemowi poświęciłem całą swoją uwagę.
hagakure napisał(a): Otóż w nieszczęściu szczęście. Widzisz, mój upojony kumpel trafił na upojonego karatekowca, który wykonał szybkiego laczka prosto w twarz. Laczek posiadał blachę w nosku, więc kumpel stracił dwie jedynki i dwie dwójki. Także tego.
Na pocieszenie Twojemu kumplowi peem, że kopanie połączone z ulicznym baletem w takich buciorach, zazwyczaj - prędzej czy później, kończy się zerwanymi więzadłami i połamanymi łąkotkami.
Komentarze 23
Otóż w nieszczęściu szczęście. Widzisz, mój upojony kumpel trafił na upojonego karatekowca, który wykonał szybkiego laczka prosto w twarz. Laczek posiadał blachę w nosku, więc kumpel stracił dwie jedynki i dwie dwójki. Także tego.
Ja wykonałem lot paraboliczny zakończony lądowaniem ryjem na betonowych schodach (chyba wtedy rozstałem się z moim ząbkiem). Na odpowiedzialnym za wysłanie mnie w przestworza udało mi się wywrzeć krwawą zemstę i stłukłem nim jakieś lustro czy szybę. Nie pamiętam - wiem, że było dużo brzęku, a on nagle zaczął błyszczeć i stracił gwałtownie ochotę do dalszej konfrontacji. Dzięki temu przegrupowałem się i przeszedłem do kontrataku uzyskując nawet chwilową przewagę na punkty, ale w obliczu takiego zwrotu akcji w sukurs mojemu adwersarzowi przyszli jego koledzy (w liczbie trzech czy czterech) i jedynym moim zmartwieniem było jak efektywnie zakryć głowę, któremu to problemowi poświęciłem całą swoją uwagę.
Otóż w nieszczęściu szczęście. Widzisz, mój upojony kumpel trafił na upojonego karatekowca, który wykonał szybkiego laczka prosto w twarz. Laczek posiadał blachę w nosku, więc kumpel stracił dwie jedynki i dwie dwójki. Także tego.
Na pocieszenie Twojemu kumplowi peem, że kopanie połączone z ulicznym baletem w takich buciorach, zazwyczaj - prędzej czy później, kończy się zerwanymi więzadłami i połamanymi łąkotkami.