20-10-2009 21:21
Tytuł: Pod ciężarem czasu...
Trafiłem w tym roku na taki oto cmentarz w mojej okolicy. Obiekt z XIX wieku. Gdy tak przechadzałem się po tym miejscu i podziwiałem pozostałości po nagrobkach naszła mnie refleksja, że w dzisiejszych czasach nawet nagrobki jakieś takie ""cyfrowe"" w porównaniu do tamtych.
Komentarze
bolas
Ja tam bym chciał tak jak Karol Scheilber u nas w Łodzi 
Bruno
albo wsypac do plazowej pilki, nadmuchac helem i puscic w kosmos. A niech se pofruwa stary piernik! O!
Malczer
Tak wiem, ten idiotyczny przepis o zagrożeniu biologicznym i ekologicznym. Ciekawe, jak coś, co spalono w kilkuset stopniach Celsjusza, może czemukolwiek zagrażać? Tak samo jak nie może przecież być mowy o bezczeszczeniu zwłok, bo przecież popiół to już nie zwłoki. Mam nadzieję, że albo ten debilny przepis się zmieni, a jak nie, to mnie wysypią po cichu. I z głowy. Znaczy z urny
...
Gata
a tak serio - jestem za kremacją i rozsypywaniem prochów gdzieś w świat... jaki sens jest obciążać potomnych kosztami utrzymania naszego grobu? albo martwic się za życia, czy ktoś będzie na niego przychodził, sprzątał... do tego często spory rodzinne jeszcze dochodzą kto powinien się tym zajmować, płacić za grób itd. Nie chciałabym żeby ktoś po mojej śmierci miał dodatkowy kłopot ze mną związany.
rbit9n
i młode. żylastego starucha do garnka w życiu bym nie włożył.
Gata
ale to muszą być osobniki odpowiednio świeże 
rbit9n
bez sensu spalić i wysypać (nie wolno zresztą w Polszcze, co innego w Czeskiej Respublice), takie marnotrawstwo, moim zdaniem co zdrowsze osobniki powinno się zjadać, o! najlepiej z szalotką i ziemniakami.
Bruno
A dla mnei temat smierci jest... nie do przegryzienia. Znaczy swiadomosc tego, ze kiedys utrace swiadomosc jest nei do przegryzienia. Moze jakas wiara przynioslaby ukojenie, ale wydaje sie to zbyt proste, jak droga na skroty...
Rosomak
Jedyną namacalnie istotną formą traktowania ciała zmarłej osoby w sposób znamionujący skrajny żal i miłość jest dla mnie rodzaj skaryfikacji, w którym wciera się w nacięcie skóry prochy bliskiej osoby. To przemawia do romantycznej części mojej natury, ale to obraz tylko, nie obchodzi mnie co będzie kiedy mnie nie będzie, jeśli tylko nikt z tego imienia nie będzie wymuszał haraczu na mojej rodzinie. Fajnie byłoby myśleć, że przynajmniej użyźni się kiedyś sobą glebę pod jakieś drzewa 
Bruno
heh, mi chodzilo o to, ze potomni nie beda mieli czego fotografowac. Malczer - do bigosu? Toz ostre by wyszlo, ze hej! juz lepiej na pizze sypac i mowic, ze to peperoni. I to tak w niewielkich ilosciach 
Malczer
Wiesz co Przemek, mi też. Rodzina już od dawna wie, że ma mnie spalić, spopielić, czy jakoś tak. A co potem zrobią, to pozostawiam ich inwencji. Mogą mnie wysypać do morza, albo wykorzystać jako przyprawę do bigosu
...
Rosomak
s!c> a wiesz co.. nie zależy mi 
Bruno
Rosomak - nasze nie zdaza raczej... najpierw rozplyna sie od deszczu i zmiennej temperatury... Chyba, ze familia na prawdziwny nagrobek sie wykosztuje.
Rosomak
ja bym tą refleksję ugryzł z innej strony: ludzi patrzących wstecz, a tak jawi mi się ogólnie rzecz biorąc gromadka z AT, ciągnie do rzeczy byłych, one oku dają komfort. I nasze nagrobki jeśli takowe mieć będziemy nadgryzie ząb czasu.
Yoonson
co "do kitu"?
Konradzie - jaśniej...
sadowski25
A ja napisze jedno : Do Kitu
Stachu
Ostrość, ostrością ale wydaje mi się, że są trochę za jasne.
Malczer
Niezła refleksja o nagrobkach...
Wracając do wpisu spod następnego zdjęcia, skany z labu są mocno „odpaproszane” programowo, stąd takie dość miękkie się wydają. Można ciutkę mocniej wyostrzać
...
MarcinD
refleksja słuszna, ale może warto ją rozszerzyć? Rozszerzam ją o:
wszystko, wszystko łatwiej, szybciej, uniwersalniej...
ładny mech na tymże krzyżu,
Stachu
O! To ja wybieram opcję z balonem.
A mój znajomy przedwczoraj wymyślił, że chce mieć grób z żelbetonu gęsto zbrojonego, żeby był nie do ruszenia.