21-04-2016 20:38
Tytuł: Zdjęcie zrobione Zenitem #2
Zenit 12xp, pewnie jupiter, rok 1989, Powązki
Komentarze
Wilkosz
Cze - wpadła małpa do skrzynki?
epoxy1
| farfurnia napisał(a): W sumie to, że nie wiadomo, czy zakupiony teraz egzemplarz jest z takiej serii, czy innej, a potrafią być zupełnie innej jakości jest zniechęcające wystarczająco, żeby od Zenita nie zaczynać. Zwykła, działająca i przewidywalna lustrzanka manualna, to nie jest teraz duży koszt. |
Dokładnie w punkt.
Kiedyś były w internecie wszystkie dane: jaki numer aparatu gdzie pojechał. I czy sort był "pierwyj", "nacjonalnyj" itp.
farfurnia
W sumie to, że nie wiadomo, czy zakupiony teraz egzemplarz jest z takiej serii, czy innej, a potrafią być zupełnie innej jakości jest zniechęcające wystarczająco, żeby od Zenita nie zaczynać. Zwykła, działająca i przewidywalna lustrzanka manualna, to nie jest teraz duży koszt.
epoxy1
| farfurnia napisał(a): Nie mam pojęcia, czy to jest (mam go do dziś) jakiś wyselekcjonowany, czy byle jaki egzemplarz. Wtedy go lubiłem, bo był najlepszym, do czego miałem dostęp. Kupiłem go w sklepie Foto niedaleko Elbląskiej. W tym samym sklepie pani, która mnie trochę kojarzyła przytrzymała mi Kieva 60. Bezinteresownie, tzn widząc tylko moje zainteresowanie. A kiedyś odłożyła dla mnie HLki. Ależ to były czasy - koszmar jakiś... |
Kupiony w sklepie foto. Czyli przez tzw. Hurtownię Wojewódzką (śmieszne co?), normalny eksportowy egzemplarz. A mój w Foto-Kino-Film na Foksal, to zupełnie inna sprawa.
Tam kupiłem, bo miałem wtyki. Super, ekstra, lux. I ten Zenit działa do dziś. Kupiony w Foto-Optyce w Pruszkowie Zenit 12XP rozlazł się po roku i nie przyjęto go do naprawy ze względu na stan. Dlatego znam różnicę. I proszę sobie wyobrazić ile narodu zniechęciło się do Zenita właśnie z tego powodu. Ja nie narzekam nad miarę, bo nie mam powodu. I nic nie umniejszam egzemplarzom znajdującym się w rekach Kolegów.
Swoją drogą po moim Kievie88 została mi pięknie wydrukowana po polsku instrukcja użytkownika. Nie oddam, ale ksero mogę zrobić, pdf podesłać.
DAAD
No i gdyby zrobione najprostszym Nikonem, było by o czym dyskutować.
farfurnia
Nie mam pojęcia, czy to jest (mam go do dziś) jakiś wyselekcjonowany, czy byle jaki egzemplarz. Wtedy go lubiłem, bo był najlepszym, do czego miałem dostęp. Kupiłem go w sklepie Foto niedaleko Elbląskiej. W tym samym sklepie pani, która mnie trochę kojarzyła przytrzymała mi Kieva 60. Bezinteresownie, tzn widząc tylko moje zainteresowanie. A kiedyś odłożyła dla mnie HLki. Ależ to były czasy - koszmar jakiś...
epoxy1
Ja co prawda negatywów z Zenita swego nie posiadam, by się porównać, ale...
Już widzę, że dla Foto-Kino-Film Zenity były po selekcji fabrycznej.
Szkoda, że w "tamtych" chorych czasach dzielono nawet Zenity na "lepsze" i "gorsze". Mój pracował w każdych warunkach, zdjęcia żyleta. Ale to raczej kwestia wyselekcjonowanego obiektywu i DDR-owskich fotoelementów w światłomierzu selenowym (bo to 11 jest). Miałem też takiego Kieva 88. Po tym ostatnim, ukradzionym, żałobę noszę do dziś...
Janeq-2010
Dobre, dobre.
Wiadomo Zenitem!
farfurnia
Że za ciasno przed nosem? Trochę tak, ale miałem wtedy lat 18 i tak sobie próbowałem. Umieściłem tu ze względu na Zenita i dyskusję, która miała miejsce gdzie indziej.