26-02-2016 18:33
Tytuł: kirkut na Bródnie
Minolta Dynax7, hp5@1600, ddx
Komentarze
farfurnia
Epoxy - pisząc "w większym chyba stopniu" bazowałem na tym, co zapamiętałem z tablicy na samym cmentarzu, nie weryfikowałem tego z Wiki. Może źle zapamiętałem, może był ziąb, siąpił deszcz i uciekało światło... Nie chciałem wprowadzić nikogo w błąd.
Ty piszesz o tym co było, ja o utopijnej wersji "sprawiedliwości dziejowej".
To dwa różne porządki, nie wykluczają się.
Ja po prostu chcę sobie jakoś poradzić z taką rzeczywistością, którą zastałem.
I nie ma dla mnie większej różnicy między holokaustem, a wypędzeniami, rzezią Ormian, zgwałceniem Woli, wysiedleniem Łemków, eksterminacją Indian... Te wszystkie rzeczy nie powinny mieć miejsca - a jednak. Powtarzamy to z uporem. Więc może jest to wpisane w nasze człowieczeństwo tak samo, jak ratowanie rannych czy ryzykowanie życia własnej rodziny, aby ratować kogoś prześladowanego?
Proporcje są dość ponure, co nie ułatwia mi chodzenia po zdewastowanych cmentarzach...
(Nie wymieniłem tylu różnych ludobójstw, że aż mi głupio, ale chciałem, żeby dobór był w miarę przypadkowy i wyrywkowy.)
epoxy1
Farfurnia nie doczytała. Komuniści też dołożyli swoje. Ale Niemcy z 300 000 tysięcy pomników zostawili jedynie 3000, rozrzuconych. Komuniści zwieźli je w jedno miejsce, zresztą w celu wykorzystania w budownictwie. A co do niszczenia cmentarzy - po wojnie była trochę inna ostrość widzenia. Zmiana otoczenia PO wojnie była szokiem, w większości ludzie ginęli całymi setkami w ciągu tygodnia, zacierano po ludziach wszelki ślad. Stąd zemsta na grobach, bo żywi przed nią uciekli. Po takiej "zemście" na grobach pozostaje niesmak, ale ma ona wartość terapeutyczną dla całych społeczności. Zresztą sprawę bardzo często załatwiały czołgi czerwonoarmistów.
Wyobraźcie sobie taką sytuację w latach 40'tych w moim rodzinnym mieście.
Na jednym jego krańcu zatrzymują się trzy ciężarówki, wyprowadzani są z nich więźniowie z ustami zagipsowanymi, ręce związane drutem kolczastym. Ustawiani są pod parkowym murem na oczach spędzonych na to "widowisko" ludzi. I są rozstrzeliwani po 5 osób.
Robi to przygnębiające wrażenie i budzi strach. Kilka tygodni później Niemcy rozstrzeliwują w tym samym mieście 800 ludzi, bez przeszkód i bez widzów. Bo ludzie się bali, czuli się podle - bo słyszeli strzały, ale bali się. Gdy nadeszło wyzwolenie, mordercy uciekli przed odpowiedzialnością, uciekli także Niemcy-polscy obywatele, tzw. koloniści-z obawy przed zemstą Polaków. Nie dziwię się, że gdy strach ustąpił ludzie skwapliwie pozacierali ślady po volksdojczach, donosicielach narodowości niemieckiej, kolaborantach. Do ostatniej mogiły, do ostatniej cegły. Gdybyśmy przeżyli to co nasi dziadkowie, pewnie zrobilibyśmy to samo.
Tutaj gdzie mieszkam obecnie, w Łążynie, była w czasie wojny sytuacja dość typowa dla niemieckiej empatii w stosunku do Polaków. W jednym z gospodarstw był parobek - Polak - i miał zakazane zbliżać się do dzieci gospodarza - Niemca. Trzeba nieszczęścia, że syn gospodarza w trakcie zabawy wpadł do studni. Jedynym, który pospieszył na pomoc był polski parobek i dziecko uratował. Jak odwdzięczył się Niemiec? Uroczyście i z namaszczeniem połamano mu nogi na głównym placu we wsi, publicznie, za to, że śmiał dotknąć niemieckie dziecko.
Nie dziwię się, że tu gdzie mieszkam, nie ma niemieckich cmentarzy.
Chłopak, któremu połamano nogi, przez całe swoje życie zmagał się z kalectwem.
Zmarł w zeszłym roku.
FloydFan
Każdy widzi to inaczej , a historia niestety ( może stety )jest jedna . Czasami przekracza ludzkie pojmowanie świata. " Ludzie ludziom zgotowali ......" Oby nigdy więcej !
farfurnia
Sprawiedliwość dziejowa nie powinna polegać na dewastowaniu cmentarzy, ludzi, kultury, przeszłości...
Do obecnego stanu tego konkretnego cmentarza w większym chyba stopniu przyczyniły się władze komunistyczne, co jest swego rodzaju paradoksem.
epoxy1
Niemcy.
W Chełmży zlikwidowali najpierw Żydów, wysadzili w powietrze Synagogę, zaorali Kirkut.
Wszystko w aplauzie niemieckojęzycznych obywateli miasta, przy aprobacie kilku polskich . Ostatnio w archiwach niemieckich pokazały się zdjęcia z tej akcji. W okolicach powstał obóz dla kobiet żydowskich, dziś nie ma po nim śladu. Stoi tam jedynie pomnik.
Do myślenia daje to, że często ci Żydzi byli sąsiadami z tymi ludźmi, od wieków.
A mimo to nikt nie zaprotestował, gdy ich wszystkich wywieziono i zamordowano. Wiem na pewno, że Niemieccy obywatele zdawali sobie sprawę z losu wywiezionych.
Dlatego też nie dziwię się zbytnio, że po wojnie w Chełmży nie został się ani jeden Niemiec. Zatarto też po Niemcach wszelkie ślady. Taka sprawiedliwość dziejowa.
KAT
Ale jedno powiem "zmusza do myslenia" !
epoxy1
"W czasie II wojny światowej Niemcy zdewastowali cmentarz oraz wycięli cenne starodrzewy. Płyty nagrobne posłużyły im do wyłożenia dróg i lotnisk. Z 300 tysięcy grobów przed wojną do naszych czasów dochowało się ok. 3000 macew i nagrobków, które w latach pięćdziesiątych XX wieku ściągnięto traktorami na jedno miejsce oraz powywożono jako materiał budowlany w różne części Warszawy. Poza tym władze niezbyt się cmentarzem interesowały." Wikipedia.
ozjasz
Niezłe.
Kto tak popsuł nagrobki?
epoxy1
Dałem Wiki, bo wydało mi się, że można. Ale też wolę własne spostrzeżenia.
Dawno temu też tam byłem. A co do ludzkiej natury... Wolna wola, źle użyta i brak zasad, powodują, że człek staje się bezkrytyczny. Zarówno w czynieniu zła jak i w udowadnianiu, że jego jest najlepsze i jedynie dobre. Jak znamy historię, jedno i drugie prowadzi do strasznych rzeczy. Pozdrawiam.