04-11-2015 11:14
Tytuł: Sylwia
500CM Ektar
Komentarze
implicite
Szkoda, już szykowałem się z zamówieniem do Twojego zucha.
CaveCanem
implicite napisał(a):
Nie mów... zrobił z niego zoom? |
Chodziło mi o stałość mocowania. Chciałem uniknąć sformułowania "obiektyw niewymienny", bo mogło by sugerować, że teraz tej Smienie można zamontować inny obiektyw, a nie można.
implicite
| CaveCanem napisał: mój młodszy zuch (...) udowodnił, że informację o tym, że Smiena ma obiektyw stały, to tylko plotki. |
Nie mów... zrobił z niego zoom?
CaveCanem
| implicite napisał(a): Zazdroszczę Ci tak długiej tradycji fotograficznej. W mojej rodzinie była tylko Smiena, która z kolei wydawała mi się najbardziej skomplikowanym aparatem świata ze względu na tajemnicze piktogramy i pokrętło, którego się bałem. Potem aparat gdzieś przepadł, a gdy po latach sprawiłem sobie inny egzemplarz z rozczarowaniem stwierdziłem, że nie wyzwala już we mnie tego rodzaju negatywnych emocji, co w dzieciństwie, tylko nowego rodzaju negatywne emocje, które przyniosły mi następne rozczarowanie. W ten oto sposób zostałem kolekcjonerem i koneserem rozczarowań. |
Smiena Symbol była moim pierwszy własnym aparatem. Dostałem ją kilka miesięcy po tym, jak podjąłem decyzję o tym, że chcę mieć Hasselblada. Tata stwierdził, ze skoro chcę dorwać kiedyś taki sprzęt, to dobrze by było, żebym nauczył się w ogóle robić zdjęcia. Po przykrych doświadczeniach z Reflektą, wolał jednak nie oddawać Exy w moje łapki i dlatego na urodziny dostałem Smienę. Pstrykałem nią jak szalony fotki na szkolnych wycieczkach. Z pięć lat temu przerobiłem nią jeszcze jedną rolkę z sentymentu, ale potem coś się porobiło z naciągiem filmu, a następnie dorwał się do niej mój młodszy zuch i udowodnił, że informację o tym, że Smiena ma obiektyw stały, to tylko plotki.
implicite
Zazdroszczę Ci tak długiej tradycji fotograficznej. W mojej rodzinie była tylko Smiena, która z kolei wydawała mi się najbardziej skomplikowanym aparatem świata ze względu na tajemnicze piktogramy i pokrętło, którego się bałem. Potem aparat gdzieś przepadł, a gdy po latach sprawiłem sobie inny egzemplarz z rozczarowaniem stwierdziłem, że nie wyzwala już we mnie tego rodzaju negatywnych emocji, co w dzieciństwie, tylko nowego rodzaju negatywne emocje, które przyniosły mi następne rozczarowanie. W ten oto sposób zostałem kolekcjonerem i koneserem rozczarowań.
CaveCanem
implicite napisał(a):
A teraz powiedziałbyś, że wtedy to był 'najlepszy aparat świata'? |
Teraz bym powiedział, że nigdy nie było, nie ma i nie będzie czegoś takiego jak "najlepszy aparat świata".
Wtedy natomiast w domu były dwa aparaty: niedziałająca Reflekta II (którą osobiście popsułem wpychając do niej miśki i samochodziki) i działająca Exa 500. Na ich tle ten Hasselblad wyglądał nie tylko jak najlepszy aparat świata, ale jak najlepszy aparat wszechświata.
implicite
| CaveCanem napisał: I chociaż teraz nie powiedziałbym, że jest to 'najlepszy aparat świata', to... |
A teraz powiedziałbyś, że wtedy to był "najlepszy aparat świata"?
CaveCanem
| marian napisał(a): sprytne te szwedy. jako dziecko marzyłem o hasselbladzie. teraz już dorosłem i wiem że średni format mnie przerasta. miałem taki folder ze zdjęciem całego systemu. normalnie lego dla snobów. oczywiście nie bierz tego słowa do ciebie. teraz to są inne czasy. techniki szlachetne. |
Nie biorę do siebie tym bardziej, że miałem identyczne przejścia. Jakoś na początku lat 80-tych mój tata przyniósł skądś do domu dwa foldery Hasselblada. Jeden taki normalny z prezentacją całego systemu, a drugi pokazujący, że z tego Hasselblada to taki "kosmiczny" aparat, że księżyc, kosmonauci i w ogóle. Pokazał mi te foldery i powiedział: "patrz synku, to najlepszy aparat świata". I właśnie wtedy, w poważnym wieku 5 czy 6ciu lat obiecałem sobie solennie, że kiedyś taki aparat sobie kupię i będę go miał i robił nim zdjęcia i będę jak ci kosmonauci. Trzydzieści lat upłynęło jak z bicza trzasnął, no i go mam.
I chociaż teraz nie powiedziałbym, że jest to "najlepszy aparat świata", to jakoś tak spokojniej i bezpieczniej się czuję, kiedy pomyślę, że leży sobie w szafeczce z całą kupą klamotów i w każdej chwili mogę nim zrobić zdjęcie.
Marian
sprytne te szwedy. jako dziecko marzyłem o hasselbladzie. teraz już dorosłem i wiem że średni format mnie przerasta. miałem taki folder ze zdjęciem całego systemu. normalnie lego dla snobów. oczywiście nie bierz tego słowa do ciebie. teraz to są inne czasy. techniki szlachetne.
CaveCanem
| marian napisał(a): w czasach gdy wszędzie fuji zaczynam tęsknić za kodakiem. do liści jesienią jak znalazł. no i ludzie z polski też lepiej. a pytanie mam. format oryginalny, wkładka jaka czy docinane? |
Kaseta A16 (6x4,5)
Marian
w czasach gdy wszędzie fuji zaczynam tęsknić za kodakiem. do liści jesienią jak znalazł. no i ludzie z polski też lepiej. a pytanie mam. format oryginalny, wkładka jaka czy docinane?
CaveCanem
Szkoda, już szykowałem się z zamówieniem do Twojego zucha.
Nie trać wiary. Prace rozwojowe trwają. Ostatnio próbował zrobić aparat fotograficzny z kalkulatora.