Autor

espresso

13-08-2015 13:45

Tytuł: Żeglarskie

Z żeglarskiej serii. Mgła była okrutna, krople wody wisiały w powietrzu. Z1-p + 43/1,9

Komentarze

espresso

espresso

Szczęście masz wpisane w życiorys...🙏

5 lat temu
marek1953

marek1953

Szczęśliwie wylosowało się nietuzinkowe zdjęcie z nietuzinkowymi komentarzami. Mam dzisiaj szczęście.

5 lat temu
steFka

steFka

Ahoj przygodo!

10 lat temu
espresso

espresso

Mechanik miał zmiany kierunku obrotów silnika opanowane do perfekcji. Pracował jak skrzynia biegów w dobrym japończyku.

10 lat temu
kowal331

kowal331

Silnik "Zawiszy" jest wybitnie wolnoobrotowy,prawie jak maszyna parowa.Dzięki temu nie potrzebuje przekładni redukcyjnej,z jednej strony to zaleta,a z drugiej wada,bo wydłuża czas manewru z "naprzód,na "wstecz".

10 lat temu
espresso

espresso

Z tego co pamiętam dawał radę ok 5-7 knotów. Podczas jednego z rejsów zawinęliśmy do Kalmaru.

10 lat temu
Polon

Polon

Tak jest!
Niezależnie od tego wszystkiego, silnik na Zawiszy jest eksponatem muzealnym,
i fantastycznym kawałkiem historii techniki okrętowej z okresu II wojny światowej.
Czy ten typ silnika służył na holownikach i kutrach trałowych, czy może na małych, szkolnych okrętach podwodnych nie ma tutaj dla mnie dużego znaczenia.


Edit: a pufff z wydechu w grotmaszcie słyszałem osobiście przy kei w Sztokholmie

10 lat temu
espresso

espresso

I niech tak pozostanie... :-)

10 lat temu
Polon

Polon

espresso napisał(a):
Z mojej wiedzy wynika iż identyczne silniki były montowane w ubotach. Jest też ku temu stosowne info w opisach Zawiszy Czarnego. Ciekawostką jest brak przekładni. Polecenie: Wstecz jest realizowana poprzez zatrzymanie silnika, zmianę faz rozrządu i ponowne uruchomienie silnika (sprężonym powietrzem). Wzbudza to zawsze uśmiechy osób obserwujących portowe manewry. Towarzyszy temu charakterystyczny odgłos i dymek z komina.
Więcej info.


Parę razy słyszałem z różnych źródeł, że to legenda.
Obecny silnik Zawiszy wyprodukowany był 1942 roku i zamontowany był od nowości fabrycznie na holowniku. Ten typ silników nigdy nie był montowany na małych okrętach podwodnych typu II.

Tutaj więcej info

Tyle znalazłem na szybko. Na jakiś forach żeglarskich kiedyś były o tym ciekawe dyskusje, łącznie z dowodami na sfałszowaną tabliczkę znamionową silnika na Zawiszy, jednak teraz to już nawet nie wiem gdzie tego szukać...

10 lat temu
Janeq-2010

Janeq-2010

espresso napisał(a):
Wzbudza to zawsze uśmiechy osób obserwujących portowe manewry.


Czyżby 'normalny' zestaw był aż tak drogi? Pytam, bo nie wiem.

10 lat temu
espresso

espresso

Z mojej wiedzy wynika iż identyczne silniki były montowane w ubotach. Jest też ku temu stosowne info w opisach Zawiszy Czarnego. Ciekawostką jest brak przekładni. Polecenie: Wstecz jest realizowana poprzez zatrzymanie silnika, zmianę faz rozrządu i ponowne uruchomienie silnika (sprężonym powietrzem). Wzbudza to zawsze uśmiechy osób obserwujących portowe manewry. Towarzyszy temu charakterystyczny odgłos i dymek z komina.
Więcej info.

10 lat temu
Polon

Polon

espresso napisał(a):
Zdarza się iż idzie się na starym poczciwym silniku z z niemieckiego ubota. Trudno dmuchać w żagle, a rejs jest ograniczony w czasie....



Sądząc po nastawie telegrafu maszynowego Zawisza całkiem żwawo mknie przy takim zamgleniu
Ten silnik pochodzi z holownika. Jest zbyt duży i ciężki aby mógł zostać zainstalowany na łożu w maszynowni niewielkiego U-boot'a typu II, natomiast oceaniczne okręty typu VII i IX używały ponad trzykrotnie mocniejszych silników.

10 lat temu
espresso

espresso

Zdarza się iż idzie się na starym poczciwym silniku z z niemieckiego ubota. Trudno dmuchać w żagle, a rejs jest ograniczony w czasie....

10 lat temu
Janeq-2010

Janeq-2010

Pod żaglami, czy raczej na silniku?

10 lat temu