Autor

RadW

10-11-2008 13:23

Tytuł: ciężkie życie...

Miasto: Świętochłowice Dzielnica: Lipiny Na szczęście mi specjalnie nie było żal swojego sprzętu foto, znajomy natomist z oporządzeniem cyfrowym mało co się go nie pozbył... To była szybka trasa po jednej z bardziej - o ile nie NAJBARDZIEJ - niebezpiecznej z dzielnic mojego Śląska... Ok. 78 - 86 % społeczeństwa żyje w tej dzielnicy w biedzie, ocierającej się o skrajną... Wykonano: Nikon F75 + Nikkor 28-80 mm + Fuji Superia 200

Komentarze

adriansan

adriansan

Za daleko od bohatera zdjęcia no i te tło pstrokate wychodzi na pierwszy plan...

17 lat temu
Grisza

Grisza

zacytowany tekst się nadaje do humoru w sumie ale spróbuję jaśniej. Jeśli nie masz potrzeby wchodzenia w i poznawania życia tych ludzi to po co robić o niech zdjęcia. A chciałbym się zapytać co jest reporterskiego w zdjęciach z przyczajki, bo trochę tego podejścia nie rozumiem. I się nie irytuj bo szkoda zdrowia

17 lat temu
RadW

RadW

"próba przezroczystej rejestracji z dystansu" - tak... hym... Muszę urwać tą dyskusję bom z natury porywczy, a już komuś tutaj nie spodobało sie to co napisałem... I w sumie nie ma się co dziwić... Pozdrawiam

17 lat temu
Grisza

Grisza

RadW, w zasadzie to mi jest obojętne jak robisz reportaż, tutaj po prostu jesteś za daleko od gościa, uważam że empatię trzeba przełożyć na obrazek tutaj tego nie zauważyłem. MZ w reportażu jednak potrzeba zrozumienia ludzi których życie pokazujesz - wolę podejście Kapuścińskiego czy Nachtweya od próby przezroczystej rejestracji z dystansu

17 lat temu
Malczer

Malczer

Hm, to wszystko jest kwestią tzw. podejścia. Ostatnio poznałem reportera (tzn. znałem go dawno, z netu, a niedawno poznałem osobiście). Facet ma coś takiego w sobie, że nie chrzani się, podchodzi, zagaduje, a ludzie zachowują się jakby w ogóle nie widzieli jego aparatu ...

17 lat temu
RadW

RadW

yoonson: jak to kiedyś, ktoś tutaj powiedział: podczas uprawiania fotografii reporterskiej trzeba schować głęboko - po części - swoje emocje, do kieszeni... Na zasadzie fotoreportera wojennego: ratować ludzkie życie, czy rejestrować jak uchodzi... Wiem! przytoczyłem skrajny przypadek.

17 lat temu
RadW

RadW

Grisza: hyymmm... "nieudane foto, ponieważ za bardzo z przyczajki..." To o czym Ty piszesz, wydaje mi się że nie dokońca - takie podejście - można nazwać fotografią reporterską... Uważam i podchodzę do tejże dziedziny fotografii zupełnie odwrotnie... PS. Może to i zabrzmi zbyt grubiańsko i po części chamsko, ale absolutnie nie odnoszę potrzeby przyjaźnienia się czy też aby wchodzić w życie tych ludzi... Nie to aby budzili we mnie jakieś negatywne emocje, wręcz przeciwnie: Kiedyś poczęstowałem pewnego bezdomnego papierosem, nawet pięcioma. Chcąc się odwdzięczyć, wyjciągnął piwo, otworzył je i dziękując mi nalegał abyśmy je razem wypili... Długo mnie nie musiał namawiać, wychililiśmy owe piwo na przystanku - ja połowę, on połowę... Dla mnie fotografia reporterska to jest właśnie ta, jak to nazwałeś Z PRZYCZAJKI... A i w mordę kiedyś za próby takowej fografii dostałem... Jeżeli spróbowałeś jej kiedyś to mam nadzieję, że wiesz o czym piszę... Pzdr! Się rozpisałem.

17 lat temu
Yoonson

Yoonson

pamiętam jak pewnego dnia robiłem zdjecie dziewczynie na tle praskich ulic (we Stolycy - żeby jasne był). w pewnym momencie pojawił się Duży Bolo, łysy, dwumetrowy, pokryty szczelnie dziargami na napakowanym ciele drab. przy nodze pitbulowaty potworek... kazał sobie zdjęcia robić! byłem tak przestraszony, że wysztskie klatki wyszły poruszone... mimo czasów 1/60; 1/90... oj, niełatwo było...
i taki temat uciekł... a gość spoko, pełen szacunek

17 lat temu
Grisza

Grisza

Nieudane foto, za bardzo z przyczajki, obawiam się że takie tematy można zrobić dobrze tylko wchodząc w życie tych ludzi wręcz się z nimi jakoś zaprzyjaźnić, zaryzykować obicie twarzy i stratę sprzętu - z takich śląskich klimatów polecam R. Milacha reportaż pt. "Szare"

17 lat temu
Yoonson

Yoonson

dużo ostatnio zaprząta moją głowę szeroko rozumiane pojęcie "ujęcie reporterskie". i coraz mocniej dochodzi w mojej głowie do konkluzji, że definicję, czyste mięso tego czym jest owo "ujęcie reporterskie" trzeba odcierpieć całą masą nieudanych zdjęć. wiem, że albo trzeba zamienić się w bezwzględnego, zimnokrwistego myśliwego polującego na kadr. albo trzeba się stopić z tematem... wejść w ten fragment świata, o jakim chcemy opowiedzieć i poczuć go, później dopiero robić zdjęcie - takie przefiltrowane przez własną duszę...
to trudne.
czasami niemożliwe.
ale chyba nie ma innej drogi.
tyle o zdjęciu.

17 lat temu
Aldriga

Aldriga

Czekam na inne. Może być niezła reporterska seria.
Ładnie się tutaj ulica rozlewa. Poczekałabym jednak, aż pan przejdzie kawałek dalej.

17 lat temu