24-03-2013 15:50
Tytuł: Anilandia
Mamiya C330F, 65, Adox CHS, R09
Komentarze
Fotomanek
| DAAD napisał(a): Gdyby to zdjęcie było moje ... |
***
Fotomanek
| implicite napisał(a): Spojrzałem na wierzbę rozpraszającą (rozprószającą?) światło i ujrzałem szary świat. Taki właśnie chciałem mieć na klatce i fajnie, że się udało. Punktem odniesienia był dla mnie jednak śnieg, bo to on dominował w krajobrazie (zapewne wciąż dominuje). Zostawiłem go w 5 strefie, więc nic dziwnego, że jest szary. Takim go widziały moje oczy. I to nawet wtedy, kiedy się przyzwyczaiły do światła. |
To jest ze wszech miar słuszne myślenie! Sam niejednokrotnie wykłócałem się z moim ulubionym labem - czyli z kolegą, który je prowadził - czy las ma być tak zielony jak tylko być może, czy tylko taki, jakim go zapamiętałem.
On twierdził, że jestem głupi a zdjęcie wykończone "po mojemu" nie będzie się nikomu podobać - a ja twierdziłem, że mam to w nosie.
Mam taką niewzruszoną zasadę, że moje zdjęcie musi się podobać przede wszystkim mnie.
Dopóki jednak nie jestem powszechnie znanym mistrzem (a na pewno już nie będę!), muszę się liczyć z tym, że każde moje zdjęcie wystawione na krytykę, siłą rzeczy będzie oceniane przez innych ludzi według ich subiektywnych kryteriów i nadto bez żadnych obowiązujących reguł!
Taki stan rzeczy obowiązuje na każdym konkursie i niestety nic nie można na to poradzić.
Szczególnie upierdliwe kryteria zdają się obowiązywać przy ocenianiu zdjęć śnieżnych krajobrazów. I także nic nie można na to poradzić.
Śnieg wg większości "ekspertów" oraz ekspertów musi być biały, a żeby było jeszcze trudniej, ma być bryłą a nie białą plamą.
Tłumacząc to na nasze, tylko najjaśniejsze partie śnieżnego kożucha mogą być bezwzględnie białe.
Cóż można na to poradzić?
Moim zdaniem, nic! Przecież na krytykę wystawiamy jedynie zdjęcie a o komentarz nikt nas nie pyta.
Nie oznacza to oczywiście, że zrezygnowałem z fotografowania na śniegu. Staram się jedynie wypraktykować wszelkie wczytane latami fotoporady i skleić z tego jakiś własny sposób fotografowania przeróżnistych, śnieżnych motywów.
A że przy okazji lubię się dzielić doświadczeniami - to usiłuję się dzielić - to wszystko.
Mam nadzieję, że nie mędrkuję a przynajmniej staram się nie sprawiać takiego wrażenia.
Choć z tym wrażeniem - jak ze zdjęciem - czasami nie wychodzi tak, jak byśmy sobie tego życzyli.
***
sej
Słusznie się domyślasz, że Czarek użyłby argumentu
związanego z kalibracją.
No bo innej drogi naprawdę nikt nie zna.
Subtelności śniegu nie powstają w plenerze a w koreksie.
rouge
| implicite napisał(a): Fotomanku, Bardzo starannie mierzyłem wtedy światło i zależało mi zarówno na szczegółach śniegu jak i pnia wierzby. Nawet niedoskonały skan oglądany na ekranie mojego nieskalibrowanego laptopa pokazuje mi je. Czernie sobie odpuściłem, bo pod słońce takie okoliczności przyrody i tak widzimy szare, więc po cóż zdjęcie ma oszukiwać pokazując coś, czego nasze oczy nie widzą? |
Ten skan jest niedorobiony. A klatka fajna.
implicite
| Fotomanek napisał: *** |
Spojrzałem na wierzbę rozpraszającą (rozprószającą?) światło i ujrzałem szary świat. Taki właśnie chciałem mieć na klatce i fajnie, że się udało. Przyznam, że miałem w nosie podręczniki, które nakazują wtedy dokonać korekty o 1 lub 2 EV. Zdjęcie może wyszłoby „obiektywnie” po bożemu, ale całkiem niezgodnie z moim subiektywnym widzeniem pejzażu. Mielibyśmy wtedy dosyć niedorzeczną w moim przekonaniu sytuację w której byłbym zmuszony powiedzieć: zdjęcie wprawdzie nie przedstawia Anilandii takiej jak ją widziały moje oczy, ale przynajmniej zostało naświetlone tak, jak uczą podręczniki.
O ile pamiętam, światło mierzyłem na śnieg, na korę i na niebo. Ucieszyłem się, że nie ma dramatycznej rozpiętości tonalnej, a śnieg i kora są wręcz bardzo „blisko” siebie i nie pogubią szczegółów.
Punktem odniesienia był dla mnie jednak śnieg, bo to on dominował w krajobrazie (zapewne wciąż dominuje). Zostawiłem go w 5 strefie, więc nic dziwnego, że jest szary. Takim go widziały moje oczy. I to nawet wtedy, kiedy się przyzwyczaiły do światła.
Nie jestem ekspertem we władaniu światłomierzem. W dodatku większość moich zimowych zdjęć jest na ogół do niczego. Tutaj jednak tęgo dumałem przed zrobieniem zdjęcia i mam nadzieję, że efekt zgodny z założeniem bardziej wynika z włożonej pracy, aniżeli ze szczęścia.
Dziękuję za wnikliwą uwagę z jaką podszedłeś do mojego zdjęcia. Nie jest jakoś specjalnie rewelacyjne, ale cieszy mnie i moje subiektywne oczy również.
Swoją drogą, zawsze w takiej sytuacji chętnie wysłuchałbym, co ma do powiedzenia Czarek. Oczywiście ponad to, że kalibracja to podstawa.
MartaW
| Fotomanek napisał: ... |
I niech się ktoś teraz zdziwi, że nie używam światłomierza!
Fotomanek
| implicite napisał(a): Bardzo starannie mierzyłem wtedy światło i zależało mi zarówno na szczegółach śniegu jak i pnia wierzby. |
Sam mam nieco łatwiej, bo fotografuję głównie w kolorze. Zatem, jak na moim zdjęciu śnieg w słońcu jest biały, to znaczy, że zdjęcie zostało naświetlone prawidłowo.
A jak nie, to trudno - coś musiałem sknocić.
Dawnymi czasy (których pewnie nie pamiętasz) obowiązywała dość prosta reguła dotycząca fotografowania pod światło. Należało po prostu otworzyć przysłonę o dwie działki o ile sam aparat był w cieniu i nie chwytał tarczy słonecznej w kadr.
Pomimo wielkiego postępu, jaki od tamtych czasów miał miejsce, fotografowanie śnieżnego krajobrazu pod światło i na dodatek ze słońcem w kadrze nadal jest loterią a ewentualny sukces znacznie bardziej wynika z doświadczenia niż z jakiegokolwiek pomiaru.
Niezależnie od tego, czy posługujemy się światłomierzem wbudowanym w aparat, czy też oddzielnym przyrządem, zdjęcie niemal zawsze będzie prześwietlone.
Wynika to z olbrzymiej ilości światła rozproszonego w takich właśnie, śnieżno słonecznych warunkach.
Prawdę powiedziawszy, nie miałbym bladego pojęcia, jak w takiej sytuacji uśrednić kilka pomiarów ręcznego światłomierza!
Jedynym, rozsądnym sposobem postępowania, jak mi się wydaje, jest dokonanie wewnętrznego pomiaru światła na intensywnie błękitne niebo nad głową.
Trzeba by przy tym było odwrócić się od słońca co najmniej bokiem - czyli o 90 stopni.
Taki pomiar można by porównać ze wskazaniami ręcznego światłomierza podczas pomiaru światła z tego samego fragmentu nieba i pomiaru światła padającego w pełnym słońcu.
Jeżeli w wyniku takich zabiegów doszedłbym do trzech ekspozycji ułożonych w sekwencję od najbardziej optymistycznej do optymistycznej najmniej i na dodatek w sekwencji trzech kroków co 0,5 wartości przysłony - byłbym szczęśliwy i niemal pewny, że choć jedna ekspozycja okaże się idealna.
Całkiem inną sprawą jest to, co subiektywnie widzimy pod słońce na śniegu a co widzi w tych samych warunkach nasz obiektyw. On jest obiektywny jak sama nazwa zresztą wskazuje.
Sam niczego nie widzę w takim przypadku, zatem nie wiem czy Twoje zdjęcie pokazuje obiektywną prawdę czy może jednak niekoniecznie.
Jednak gdy zacznę od tego słońca się odwracać, to im dalej się odwrócę, tym bardziej całe otoczenie wydaje mi się wyrysowane żyletką, mróz tężeje a powietrze staje się coraz świeższe.
Jaka zatem prawda jest tą obiektywną? Może jest kilka obiektywnych a może to wszystko subiektywne postrzeganie? Nie wiem.
Całkiem czym innym widzi mi się to, co chcę pokazać na moim zdjęciu.
Jak już to wiem, to pozostaje postarać się to pokazać jak najrzetelniej, choć dalej nie ma żadnej pewności, że się w ogóle da.
Czasami pomagają wskazówki moich dawnych nauczycieli a czasami pewnie nie, choć i tak efekty będę przecież oceniał subiektywnie.
***
implicite
| Fotomanek napisał: Może i jakimś odmieńcem jestem ale zawsze mi się wydawało, że nie ma nic tak kontrastowego na tym świecie, jak śnieżny krajobraz oświetlony pełnym słońcem. |
Fotomanku, a wynijdź no na przyzbę, zmruż oczy i spojrzyj na stojącą nieopodal gumna wierzbę rozpraszającą na wszystkie strony popołudniowe, zimowe słońce. Naprawdę świat, który zobaczysz, będzie kontrastowy?
marctwain
Lubię to zdjęcie
Fotomanek
| implicite napisał(a): Czernie sobie odpuściłem, bo pod słońce takie okoliczności przyrody i tak widzimy szare, więc po cóż zdjęcie ma oszukiwać |
Może i jakimś odmieńcem jestem ale zawsze mi się wydawało, że nie ma nic tak kontrastowego na tym świecie, jak śnieżny krajobraz oświetlony pełnym słońcem.
Nie mam krytykanckiego charakteru ale oceniając czyjeś zdjęcia staram się być uczciwym! Tak jest przyzwoicie, jak mi się wydaje. A warto być przyzwoitym a ja przy okazji to nawet lubię
A sposób pomiaru światła, który zamieściłem wyżej, jest mało znany (jeżeli w ogóle jest!) i naprawdę warto go wypróbować
***
DAAD
| implicite napisał(a): Tylko kto normalny celuje światłomierzem w słońce? |
Dobra wskazówka, teraz widząc celującego światłomierzem w słońce. Już wiem kto zacz.
implicite
| Fotomanek napisał: Anilandia niezła urokiem krajobrazu ale nieco prześwietlona, jak mi się wydaje Przy okazji sprzedam fajny patent na fotografowanie krajobrazów z tarczą słoneczną w polu widzenia obiektywu. Otóż pomiar światła należy zdjąć z nieba tak, żeby tarczy słonecznej w kadrze nie było. Potem pozostaje już tylko przekadrować i zwolnić migawkę. Jeżeli aparat ma wewnętrzny pomiar światła, to bardzo się przydaje blokada pomiaru *** |
Fotomanku,
Anilandia prześwietlona? Miałbym szczerą chęć przenieść ten kadr na papier, wtedy odpowiedziałbym Ci. Ale i tak nie wydaje mi się. Bardzo starannie mierzyłem wtedy światło i zależało mi zarówno na szczegółach śniegu jak i pnia wierzby. Nawet niedoskonały skan oglądany na ekranie mojego nieskalibrowanego laptopa pokazuje mi je. Czernie sobie odpuściłem, bo pod słońce takie okoliczności przyrody i tak widzimy szare, więc po cóż zdjęcie ma oszukiwać pokazując coś, czego nasze oczy nie widzą?
Co do pomiaru światła to masz rację. Tylko kto normalny celuje światłomierzem w słońce?
qliver
3 x TAK
StartB

sweetek
ładnie i zimowo...
jaskiniar
Bardzo mi się podoba - oczywiście z racji drogi wprowadzającej w kadr, do głównego elementu (a właściwie dwóch - drzewa i Słońca), samotnego drzewa (no prawie samotnego) ładnie pochylonego (linia skośna) i przepięknie układających się (nieomal równolegle do linii drogi) cieni na śniegu. Trochę nostalgiczne - ale jeśli to w ogóle możliwe - ta nostalgia jest optymistyczna, z nadzieją. Poza tym przypomina mi dawne czasy podwarszawskich włóczęg z takim jednym klubem turystycznym - zaczynaliśmy wędrówki właśnie na przełomie zimy i wiosny 
Fotomanek
Anilandia niezła urokiem krajobrazu ale nieco prześwietlona, jak mi się wydaje
Przy okazji sprzedam fajny patent na fotografowanie krajobrazów z tarczą słoneczną w polu widzenia obiektywu.
Otóż pomiar światła należy zdjąć z nieba tak, żeby tarczy słonecznej w kadrze nie było.
Potem pozostaje już tylko przekadrować i zwolnić migawkę.
Jeżeli aparat ma wewnętrzny pomiar światła, to bardzo się przydaje blokada pomiaru
***
MartaW
na otworek!

hasa