10-10-2012 19:24
Tytuł:
Kodak polymax, półwalec, półtora miesiąca po Kanale Ostródzko-Elbląskim w te i nazad, z podziękowaniami dla Kapitana.
Komentarze
snowman
| Maciejka napisał(a): Z drugiej strony na sam koniec, kazdy z nas przynosi Foty i te oceniamy. |
Otóż to
Tak w ramach dygresji - zawsze fascynowało mnie podejście ludzi dopytujących się na ile celowo i świadomie powstał obraz, i w zależności od odpowiedzi wartościujących ten obraz
snowman
| Janeq-2010 napisał(a): Gdyby tu była kategoria zdjęć artystycznych, chyba bym się bał zajrzeć! |
No jeszcze tylko by brakowało, żebyśmy zaczęli mieszać Sztukę do tego co robimy
maciejka
Przypadek ...... Gdybysmy tak na pewien czas zmienili sprzet i zainteresowania i przeszli np. na cyfre robiaca 10 zdjec na sekunde i zaczeli nia fotografowac np. ptaki i jeszcze pozniej pojawilibysmy sie z tymi fotami na forum ptasiarzy TO ...
To tam tez bysmy sie o dziwo natkneli na dyskusje o Przypadku ....
Bowiem aparat machajacy 10 fot na sekunde swoim lustrem skutecznie zaslania nam to co fotografujemy i pod czym po pewnej chwili sie podpisujemy.
Tam tez pojawiaja sie pytania ... czy zdjecia powstaja w wyniku swiadomej fotografii czy "aparatowej strzelaniny" ............. a moze w wyniku "Swiadomej strzelaniny" ............... nie wiem ..........Przypadek
.
Z drugiej strony na sam koniec, kazdy z nas przynosi Foty i te oceniamy.
irmi
pomysł iście szatański
ciekawy efekt końcowy
obraz z kamerki zamocowanej na samochodzie też widziałam
Janeq-2010
snowman napisał(a):
OK, ale mam przynajmniej nadzieję, że i 'nie potępiam' ![]() |
Ależ skąd
oczywiście, że nie! To jest dla mnie inna bajka poprostu. Moje są albumowo-pamiątkowe i amatorskie. Gdyby tu była kategoria zdjęć artystycznych, chyba bym się bał zajrzeć! Nie umiałbym ocenić.
Te które robię, chciałbym, żeby zainteresowani oglądali bez przerażenia.
Czasem, a nawet często mi tu przytną, i to mi jakoś pomaga.
Czasem się dziwię innym fotkom, czasem nie zrozumiem...
implicite
| snowman napisał: Natomiast w fotografii otworkowej 'przypadek' wiąże się raczej z długością czasu naświetlania, tyle że to nie przypadek, co rejestracja pewnego procesu (a przecież nigdzie nie jest powiedziane, że musimy mieć 100% wpływ na ten proces) |
Tak. Należałoby jeszcze zdefiniować przypadek, żeby wyeliminować nieporozumienia. Ja go tutaj rozumiem jako wszystko, co ma wpływ na fotografię poza naszą kontrolą. Jeżeli jednak naszym zamiarem jest zarejestrowanie przypadku (np. ruchu ulicznego) to pojawia się metapoziom, ponieważ rejestracja przypadku okazuje się kluczowym elementem dokładnie zaplanowanego scenariusza. I sprawa się komplikuje.
snowman
| implicite napisał(a): Zawartość. Niepodobna w stu procentach zapanować nad efektem ani w fotografii ani w czymkolwiek innym. |
Dokładnie. Przypadek jest w każdej fotografii, może za drobnym wyjątkiem fotografii aranżowanej (a i tak nie będzie pełnej kontroli). Mnie od dłuższego czasu intryguje problem wprowadzania totalnego przypadku do fotografii (trochę to co robił Sigut chodząc z aparatem dyndającym na szyi, ale też skrajności typu podrzucany aparat z ustawionym samowyzwalaczem). Natomiast w fotografii otworkowej "przypadek" wiąże się raczej z długością czasu naświetlania, tyle że to nie przypadek, co rejestracja pewnego procesu (a przecież nigdzie nie jest powiedziane, że musimy mieć 100% wpływ na ten proces). Mocowanie kamery do poruszających się obiektów też nie jest przypadkiem, dodajemy tylko jeden więcej stopień swobody do rejestrowanego procesu - coś dzieje się nie tylko przed kamerą, ale i z kamerą - a nie są to przecież ruchy Browna
implicite
Zawartość. Niepodobna w stu procentach zapanować nad efektem ani w fotografii ani w czymkolwiek innym. Jeżeli zatem przypadek dyskwalifikuje fotografię otworkową, a jest obecny również w każdej innej to albo należy zdyskwalifikować każdą fotografię, albo określić warunki na jakich przypadek jej nie dyskwalifikuje.
snowman
| Janeq-2010 napisał(a): Nie widzę, nie rozumiem, nie klaszczę. |
OK, ale mam przynajmniej nadzieję, że i "nie potępiam"
snowman
| implicite napisał(a): (...) Adso, czy coś poza przypadkowością kadru masz przeciwko fotografii otworkowej? (...) |
Tak tylko dopytam - co rozumiesz przez przypadkowość kadru? Ramy kadru, czy zawartość? Bo o ile to drugie rzeczywiście kształtuje w jakimś stopniu proces (bo to o procesie, a nie chwili wypada mówić), to pierwsze wcale nie musi być przypadkowe (mimo iż wydaje się, że domowymi konstrukcjami trudniej jest celować niż aparatem który ma wbudowane urządzenia pomagające wskazać wycinek przestrzeni który chcemy naświetlić).
Janeq-2010
A ja przekornie zgodzę się z Adsem.
Nie widzę, nie rozumiem, nie klaszczę.
implicite
Adso fotografując współczesnymi aparatami jest „tradycyjny”, a Snowman fotografując najbardziej prymitywną konstrukcją z możliwych jest „nowoczesny”… świat staje na głowie.
Adso, czy coś poza przypadkowością kadru masz przeciwko fotografii otworkowej? Jeżeli tak, to musiałbyś z tego samego powodu mieć coś przeciwko fotografii w ogóle bo tak czy inaczej jest w nią wpisany przypadek. A może chodzi Ci o procentowy udział przypadku? Zatem ile procent przypadku jest dopuszczalne w „normalnej” fotografii?
Wcinam się między wódkę a kowadło, bo wyjątkowo ta praca mi się bardzo podoba. Mogłaby zostać namalowana farbami lub wygenerowana w Photoshopie, nieważne. Efekt robi na mnie wrażenie.
snowman
| Adso napisał(a): no dobra, snow...wyjdzie na to, że ja się tu na jakąś osobistą krucjatę wybieram a to nie jest prawdą. Nic z tych rzeczy. Po prostu inaczej podchodzimy do fotografii. Może masz rację, ja w sposób tradycyjny, klasyczny a Ty nowocześnie i z rozmachem . Ja się już pewnie nie zmienię a Ciebie zmieniać nie mam zamiaru Masz rację w aparacie jest czas B i T, ale jeszcze nie spotkałem nikogo kto by czekał 45 dni ( a to nie jest chyba Twoja najdłuższa 'chwila') żeby wyłączyć naświetlanie. Powiedz mi, tak czysto teoretycznie....gdybyś powiesił puszeczkę na miesiąc i w ciągu tego miesiąca, ciągle teoretycznie, byłoby całkowite zachmurzenie to co byś miał na kliszy czy papiurze? |
Ależ nie traktuję tego jak krucjatę
Chętnie zawsze dyskutuję i poznaję stosunek innych. Natomiast przez lat wiele, i przez godziny (setki godzin) spędzone na dyskusjach (o różniastych lekturach nie wspominając) doszedłem do punktu, że Fotografia jest tak rozległym tworem/pojęciem, że stawianie jakichkolwiek granic po prostu nie ma sensu (i dlatego drażnią mnie sformułowania typu "to _już_ nie jest Fotografia" - niezależnie od tego, do jakiego kryterium się odnoszą i gdzie próbują stawiać granicę). Co do "chwili" - najdłuższa póki co jest roczna, ale naświetla się jeszcze półtoraroczna, i chyba już ją w grudniu zdejmę - naświetliło się to, co się miało naświetlić (budowa), a jest ryzyko, że znienacka brygada z remontem wpadnie i mi kamerę strąci. A miesiąc totalnego zachmurzenia... to zależy od czułości papieru - przy dobrym (czułym papierze) miałbyś "normalne" zdjęcie, tyle że totalnie bezludne i z różnymi duchami (choćby przeparkowywane samochody).
Adso
no dobra, snow...wyjdzie na to, że ja się tu na jakąś osobistą krucjatę wybieram a to nie jest prawdą. Nic z tych rzeczy. Po prostu inaczej podchodzimy do fotografii. Może masz rację, ja w sposób tradycyjny, klasyczny a Ty nowocześnie i z rozmachem
. Ja się już pewnie nie zmienię a Ciebie zmieniać nie mam zamiaru
Masz rację w aparacie jest czas B i T, ale jeszcze nie spotkałem nikogo kto by czekał 45 dni ( a to nie jest chyba Twoja najdłuższa "chwila") żeby wyłączyć naświetlanie. Powiedz mi, tak czysto teoretycznie....gdybyś powiesił puszeczkę na miesiąc i w ciągu tego miesiąca, ciągle teoretycznie, byłoby całkowite zachmurzenie to co byś miał na kliszy czy papiurze?
snowman
| Adso napisał(a): snow... chwila to chwila, rozumiana najnormalniej na świecie tak jak rozumie ją zwykły człowiek gdyby ktos Ci powiedział, że przyjdzie za chwilę a przyszedł po 45ciu dniach to byłaby chwila?...gdybyś żył 1000 lat albo dłużej mógłbyś sobie powiedzieć że 45 dni to chwila, ale nie będę się wdawał w filozoficzno-egzystencjalne dyskusje. Dla mnie chwila to moment w którym się COŚ zmienia i już nie jest takie samo. Chwila to szybkość migawki w aparacie a nie barki na rzece pływającej z Twoim półwalcem wte i wewte. A teraz będę złośliwy, więc wybacz. Nie jestem fotografem, po prostu kupiłem sobie ZWYKŁY aparat i robię zdjęcia bo zawsze mi się wydawało, że do robienia zdjęć służy aparat, ale ja stary jestem więc mogę się mylić. |
Hmmm, wiesz, ja już nie wiem, czy Ty poważnie, czy jaja sobie robisz... Chwila, szybkość migawki, tam gdzie kończy się "pojmowana przez zwykłego człowieka chwila" tam kończy się Fotografia? Jakiś absurd.... Nawet Twój zwykły aparat, jeśli nie jest zbyt prymitywny, w szybkościach migawki ma B, ma T. To wtedy już nie robi Fotografii? To co zatem? Chcesz jakąś granicę stawiać? Po sekundzie? Minucie? Godzinie? Dobie? Wybacz, bez złośliwości to piszę, ale ciężko jest schodzić do poziomu takich argumentów (stawiania granic między fotografią a niefotografią, aparatem a nieaparatem, chwilą a niechwilą i cholera tam wie czym jeszcze...). Jasne, możesz uważać, że Fotografia powstaje jedynie za sprawą wduszenie spustu migawki, ale chyba zdajesz sobie sprawę, jak ograniczone jest to pojmowanie...
Adso
snow... chwila to chwila, rozumiana najnormalniej na świecie tak jak rozumie ją zwykły człowiek... gdyby ktos Ci powiedział, że przyjdzie za chwilę a przyszedł po 45ciu dniach to byłaby chwila?...gdybyś żył 1000 lat albo dłużej mógłbyś sobie powiedzieć że 45 dni to chwila, ale nie będę się wdawał w filozoficzno-egzystencjalne dyskusje. Dla mnie chwila to moment w którym się COŚ zmienia i już nie jest takie samo. Chwila to szybkość migawki w aparacie a nie barki na rzece pływającej z Twoim półwalcem wte i wewte. A teraz będę złośliwy, więc wybacz. Nie jestem fotografem, po prostu kupiłem sobie ZWYKŁY aparat i robię zdjęcia bo zawsze mi się wydawało, że do robienia zdjęć służy aparat, ale ja stary jestem więc mogę się mylić.
snowman
| Adso napisał(a): snow... widzisz... to miałem na myśli...przypadek... wszystko na co miałeś wpływ to to w którym miejscu na statku powiesisz swojego półwalca i tyle... poza tym, gdzie tu światło, cień, ulotność chwili, która uchwyciłeś i zachowałeś na zawsze a przynajmniej na czas dopóki klisza albo zdjęcie się zachowa... nie każdy naświetlony papiur to zdjęcie. Edyta dodaje: gdyby TO było zrobione zwykłym aparatem powiesiliby na Tobie wszystkie psy we wsi.ale skoro to był półwalec to ho ho ...sztuka przez duże SZ |
Adso, widzisz, przypadkowa to była jedynie pogoda w kolejnych dniach. Światła i cienia nie widzisz? Ulotność chwili? A chwila to ile trwa? Setną sekundy? Sekundę? Minuta to już nie chwila? A 45 dni to już jakiś szatański wynalazek. Mam wrażenie, Adso, bez urazy, że straszliwie wąsko (przez pryzmat kilku prostych linijek) patrzysz na Fotografię... Edycie dodam - tego nie zrobisz zwykłym aparatem, więc argument jakoś tak jakby bez mocy...
Adso
Gata napisał(a): ![]() |
A Gato...jajcuszka sobie robisz, prawda?
snow... widzisz... to miałem na myśli...przypadek... wszystko na co miałeś wpływ to to w którym miejscu na statku powiesisz swojego półwalca i tyle... poza tym, gdzie tu światło, cień, ulotność chwili, która uchwyciłeś i zachowałeś na zawsze a przynajmniej na czas dopóki klisza albo zdjęcie się zachowa... nie każdy naświetlony papiur to zdjęcie.
Edyta dodaje: gdyby TO było zrobione zwykłym aparatem powiesiliby na Tobie wszystkie psy we wsi.ale skoro to był półwalec to ho ho ...sztuka przez duże SZ
snowman
Od jakiegoś już czasu staram się montować kamerki na pojazdach - zwłaszcza takich, które pokonują regularnie jakąś trasę 
Gata

marctwain
Ale miałeś pomysł
snowman
Tak. Należałoby jeszcze zdefiniować przypadek, żeby wyeliminować nieporozumienia. Ja go tutaj rozumiem jako wszystko, co ma wpływ na fotografię poza naszą kontrolą. Jeżeli jednak naszym zamiarem jest zarejestrowanie przypadku (np. ruchu ulicznego) to pojawia się metapoziom, ponieważ rejestracja przypadku okazuje się kluczowym elementem dokładnie zaplanowanego scenariusza. I sprawa się komplikuje.
Jeśli nie czytałeś - polecam "Ku filozofii fotografii" V. Flussera - ciekawa, choć nieco trudna (autor używa określeń w specyficznych znaczeniach, często dość odległych od ich potocznego rozumienia) pozycja, traktująca między innymi o walce fotografa z aparatem, o programowaniu aparatu, jak i o przypadku właśnie - w sumie każde _celowe_ użycie aparatu wyklucza przypadkowość, nawet jeśli (a może zwłaszcza) celem było zarejestrowanie zdarzenia przypadkowego, a nawet przypadek miał spowodować wyzwolenie migawki. Nawiasem, ciekawa sytuacja z tą rejestracją ruchu ulicznego - jeśli nakręcisz film (sekwencję obrazów), to zostanie to określone jako dokument (a przecież każdy z obrazów/kadrów/migawek składających się na ten film będzie zupełnie przypadkowym zdjęciem), a gdy to samo co na filmie zostanie zarejestrowane w jednym kadrze, będzie uznane za kompletnie przypadkowy maziaj