Autor

chromonikiel

23-01-2012 10:39

Tytuł: Ploiesti Rumunia

Kodak Pod Tessarem

Komentarze

MartaW

MartaW

Ha!

5 lat temu
Si-Z-aR

Si-Z-aR

DAAD napisał(a):
Si-Z-aR napisał(a):
Łamanie konwencji nigdy nie jest mile widziane.


Co nazywasz łamaniem konwencji? takie zabiegi stosowali już wiejscy fotografowie grube dziesięciolecia wstecz.


Konwencja została złamana po raz kolejny, pewnie że nie jest Chromonikiel pionierem. Poprostu łamanie zasad NIGDY nie jest mile widziane. Może jednak nie złamał zasad reportarzu skoro już tylu i od dawna to robi. Powinno to być już przyjmowane bez wiekszych kontrowersji. Naginanie bądź łamanie starych zasad to tworzenie nowych lub kierowanie swoich preferencji w stronę mniejszości. Ta dyskusja nie ma sensu. Zdjęcie albo się podoba albo nie. Zgadzam się z wypowiedzią Yoonson'a: "...że reportażowa klata może mieć walory artystyczne i nie musi mieć opisu, by umieszczać ją w takim, czy innym kontekście..."

14 lat temu
Si-Z-aR

Si-Z-aR

DAAD napisał(a):
Si-Z-aR napisał(a):
Łamanie konwencji nigdy nie jest mile widziane.


Co nazywasz łamaniem konwencji? takie zabiegi stosowali już wiejscy fotografowie grube dziesięciolecia wstecz.


Konwencja została złamana po raz kolejny, pewnie że nie jest Chromonikiel pionierem. Poprostu łamanie zasad NIGDY nie jest mile widziane. Może jednak nie złamał zasad reportarzu skoro już tylu i od dawna to robi. Powinno to być już przyjmowane bez wiekszych kontrowersji. Naginanie bądź łamanie starych zasad to tworzenie nowych lub kierowanie swoich preferencji w stronę mniejszości. Ta dyskusja nie ma sensu. Zdjęcie albo się podoba albo nie. Zgadzam się z wypowiedzią Yoonson'a: "...że reportażowa klata może mieć walory artystyczne i nie musi mieć opisu, by umieszczać ją w takim, czy innym kontekście..."

14 lat temu
implicite

implicite

Podejrzewam, że oceną tego zdjęcia, jak wielu innych, sterował odruch stadny. Zdjęcie jest dobre/złe/kontrowersyjne/artystyczne/etc. bo uznało je za takie wystarczająco wielu ludzi. Lub wystarczająco wiele mediów podchwyciło konkretną interpretację. Tak jak w przypadku tego zdjęcia. Sam nie wiedziałem o co w nim chodzi dopóki nie poznałem związanej z nim historii.

14 lat temu
Grisza

Grisza

implicite napisał(a):
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?

Jacku ani przez moment oglądając po raz pierwszy to zdjęcie nie myślałem w ten sposób że to bogate zwiedzające dzieciaki. Oczywiście zdziwił mnie dysonans między samochodem a ruinami, młodością a zniszczeniem w tle, ale raczej moja interpretacja szła w stronę tego, że ich szyk to ich próba zachowania godności i twarzy w ciężkim momencie - być może to auto o wszystko co im zostało. Wydaje mi się, że to raczej kwestia interpretacji a nie samego obrazu - ten nie jest jednoznaczny i oczywisty wymaga też niestety opisu, bo bez kontekstu ta prasowa fotografia jest bezbronna wobec nadinterpretacji.

14 lat temu
Grisza

Grisza

implicite napisał(a):
To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?

Jacku ani przez moment oglądając po raz pierwszy to zdjęcie nie myślałem w ten sposób że to bogate zwiedzające dzieciaki. Oczywiście zdziwił mnie dysonans między samochodem a ruinami, młodością a zniszczeniem w tle, ale raczej moja interpretacja szła w stronę tego, że ich szyk to ich próba zachowania godności i twarzy w ciężkim momencie - być może to auto o wszystko co im zostało. Wydaje mi się, że to raczej kwestia interpretacji a nie samego obrazu - ten nie jest jednoznaczny i oczywisty wymaga też niestety opisu, bo bez kontekstu ta prasowa fotografia jest bezbronna wobec nadinterpretacji.

14 lat temu
implicite

implicite

Sterniku, już to sobie wyjaśniliśmy z Grzesiem. Wciąż sobie nie wyrobiłem nawyku zawracania wujkowi Google głowy z byle powodu, więc mylę się równie często, co każdy z nas sprzed epoki internetu.

14 lat temu
Steuermann

Steuermann

implicite napisał(a):

To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti ...


Mam nieodparte wrażenie, że poznałem to zdjęcie zanim nastąpiło trzęsienie ziemi na Haiti. Z tego co pamiętam, przedstawia sytuację w Bejrucie po jakichś zamachach związanych z wojną domową. Zwróć uwagę na rysy twarzy ludzi na drugim planie. Są to raczej typy lewantyńskie, niż karaibskie. Na wysokości anteny samochodowej, w tle widać mężczyznę w arabskiej chuście na głowie (zapomniałem jej nazwy). Oprócz tego sam opis sytuacji, przedstawiony przez Ciebie jest mało wiarygodny. Klęska na Haiti miała bardzo rozległy charakter. Ulice były nieprzejezdne. Nie sądzę, że krótko po niej czynne były wypożyczalnie samochodów. Dziwne byłoby również, żeby samochód bez śladu kurzu pojawił się obok zrujnowanych budynków.

Edit: Dopiero po wklejeniu posta doczytałem odpowiedź Griszy.

14 lat temu
Steuermann

Steuermann

implicite napisał(a):

To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti ...


Mam nieodparte wrażenie, że poznałem to zdjęcie zanim nastąpiło trzęsienie ziemi na Haiti. Z tego co pamiętam, przedstawia sytuację w Bejrucie po jakichś zamachach związanych z wojną domową. Zwróć uwagę na rysy twarzy ludzi na drugim planie. Są to raczej typy lewantyńskie, niż karaibskie. Na wysokości anteny samochodowej, w tle widać mężczyznę w arabskiej chuście na głowie (zapomniałem jej nazwy). Oprócz tego sam opis sytuacji, przedstawiony przez Ciebie jest mało wiarygodny. Klęska na Haiti miała bardzo rozległy charakter. Ulice były nieprzejezdne. Nie sądzę, że krótko po niej czynne były wypożyczalnie samochodów. Dziwne byłoby również, żeby samochód bez śladu kurzu pojawił się obok zrujnowanych budynków.

Edit: Dopiero po wklejeniu posta doczytałem odpowiedź Griszy.

14 lat temu
DAAD

DAAD

Si-Z-aR napisał(a):
Łamanie konwencji nigdy nie jest mile widziane.


Co nazywasz łamaniem konwencji? takie zabiegi stosowali już wiejscy fotografowie grube dziesięciolecia wstecz.

14 lat temu
DAAD

DAAD

Si-Z-aR napisał(a):
Łamanie konwencji nigdy nie jest mile widziane.


Co nazywasz łamaniem konwencji? takie zabiegi stosowali już wiejscy fotografowie grube dziesięciolecia wstecz.

14 lat temu
Si-Z-aR

Si-Z-aR

Podoba mi się bardzo Łamanie konwencji nigdy nie jest mile widziane.

14 lat temu
DAAD

DAAD

implicite napisał(a):
Feynman był erotomanem. Trudno więc go uznać za autorytet w jakiejkolwiek dziedzinie.


Czyli można wysnuć prosty wniosek, że nasi politycy i ministrowie są erotomanami.

14 lat temu
DAAD

DAAD

implicite napisał(a):
Feynman był erotomanem. Trudno więc go uznać za autorytet w jakiejkolwiek dziedzinie.


Czyli można wysnuć prosty wniosek, że nasi politycy i ministrowie są erotomanami.

14 lat temu
implicite

implicite

DAAD napisał:
Dar jaki posiadał choćby Richard Feynman, mówić zrozumiale o rzeczach bardzo złożonych.

Feynman był erotomanem. Trudno więc go uznać za autorytet w jakiejkolwiek dziedzinie.

14 lat temu
implicite

implicite

DAAD napisał:
Dar jaki posiadał choćby Richard Feynman, mówić zrozumiale o rzeczach bardzo złożonych.

Feynman był erotomanem. Trudno więc go uznać za autorytet w jakiejkolwiek dziedzinie.

14 lat temu
sej

sej

Mimo wszystko esej; poprzez jarmarczny zabieg z kolorami,
bezczelnie synkretyczny ale jednak esej.
Namawiam autora do dalszych poszukiwań.

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

DAAD napisał(a):
Zgadzam się z tym jak najbardziej, ale zazwyczaj jest to możliwe, gdy rozmawiają ze sobą specjaliści z danej dziedziny.
Dodatkowo gdy posiadają oni dar przekazywania informacji.


Wszystko zależne jest od tematu dyskusji, bo i przy rozmowie z żoną to się przydaje - pisałem bardzo ogólnie.
Dar owszem bardzo ważny.

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

DAAD napisał(a):
Zgadzam się z tym jak najbardziej, ale zazwyczaj jest to możliwe, gdy rozmawiają ze sobą specjaliści z danej dziedziny.
Dodatkowo gdy posiadają oni dar przekazywania informacji.


Wszystko zależne jest od tematu dyskusji, bo i przy rozmowie z żoną to się przydaje - pisałem bardzo ogólnie.
Dar owszem bardzo ważny.

14 lat temu
DAAD

DAAD

RagnarokIII napisał(a): Doszedłem w swych rozważaniach do wniosku by być prawdziwie zrozumianym przed każdą poważniejszą dyskusją, dyskutanci powinni ustalić definicję omawianych pojęć i rzeczy...


Zgadzam się z tym jak najbardziej, ale zazwyczaj jest to możliwe, gdy rozmawiają ze sobą specjaliści z danej dziedziny.
Dodatkowo gdy posiadają oni dar przekazywania informacji.
Dar jaki posiadał choćby Richard Feynman, mówić zrozumiale o rzeczach bardzo złożonych.

14 lat temu
DAAD

DAAD

RagnarokIII napisał(a): Doszedłem w swych rozważaniach do wniosku by być prawdziwie zrozumianym przed każdą poważniejszą dyskusją, dyskutanci powinni ustalić definicję omawianych pojęć i rzeczy...


Zgadzam się z tym jak najbardziej, ale zazwyczaj jest to możliwe, gdy rozmawiają ze sobą specjaliści z danej dziedziny.
Dodatkowo gdy posiadają oni dar przekazywania informacji.
Dar jaki posiadał choćby Richard Feynman, mówić zrozumiale o rzeczach bardzo złożonych.

14 lat temu
implicite

implicite

Grisza napisał:
implicite napisał:
Grisza napisał:
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.

To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?

To nie jest zdjęcie z trzęsienia ziemi tylko z Bejrutu, ruiny są po bombardowaniu Bejrutu przez izraelskie lotnictwo. Z nbraku trzymania się faktów mamy zbędny zamęt

Dzięki za korektę. Wciąż bardziej ufam własnej pamięci (?), niż Googlom. W sumie jednak nie zmienia to sensu wypowiedzi.

14 lat temu
implicite

implicite

Grisza napisał:
implicite napisał:
Grisza napisał:
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.

To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?

To nie jest zdjęcie z trzęsienia ziemi tylko z Bejrutu, ruiny są po bombardowaniu Bejrutu przez izraelskie lotnictwo. Z nbraku trzymania się faktów mamy zbędny zamęt

Dzięki za korektę. Wciąż bardziej ufam własnej pamięci (?), niż Googlom. W sumie jednak nie zmienia to sensu wypowiedzi.

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

DAAD napisał(a):
W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.


Nie moge się z tym niezgodzić.

Kiedyś interesowała mnie (jak to sobie na swój użytek nazwałem) filozofia komunikacji międzyludzkiej. Doszedłem w swych rozważaniach do wniosku by być prawdziwie zrozumianym przed każdą poważniejszą dyskusją, dyskutanci powinni ustalić definicję omawianych pojęć i rzeczy...

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

DAAD napisał(a):
W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.


Nie moge się z tym niezgodzić.

Kiedyś interesowała mnie (jak to sobie na swój użytek nazwałem) filozofia komunikacji międzyludzkiej. Doszedłem w swych rozważaniach do wniosku by być prawdziwie zrozumianym przed każdą poważniejszą dyskusją, dyskutanci powinni ustalić definicję omawianych pojęć i rzeczy...

14 lat temu
Grisza

Grisza

implicite napisał(a):
Grisza napisał:
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.

To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?

To nie jest zdjęcie z trzęsienia ziemi tylko z Bejrutu, ruiny są po bombardowaniu Bejrutu przez izraelskie lotnictwo. Z nbraku trzymania się faktów mamy zbędny zamęt

14 lat temu
Grisza

Grisza

implicite napisał(a):
Grisza napisał:
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.

To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?

To nie jest zdjęcie z trzęsienia ziemi tylko z Bejrutu, ruiny są po bombardowaniu Bejrutu przez izraelskie lotnictwo. Z nbraku trzymania się faktów mamy zbędny zamęt

14 lat temu
DAAD

DAAD

RagnarokIII napisał(a):

Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.


W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.

14 lat temu
DAAD

DAAD

RagnarokIII napisał(a):

Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.


W powyższych rozważaniach, możemy przyjąć takie założenie. W życiu codziennym i publicznym już nie.

14 lat temu
implicite

implicite

Grisza napisał:
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.

To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?

14 lat temu
implicite

implicite

Grisza napisał:
Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.

To zdjęcie z trzęsienia ziemi w Haiti. Wzbudziło ono emocje w wystarczająco wielu osobach, by skłonić pierwszoplanowych bohaterów zdjęcia do zabrania głosu. Otóż nie są dzieciakami z bogatej dzielnicy, którzy Cadillakiem zwiedzają zrujnowane domy biedoty, ale ubogimi studentami, którzy pożyczonym autem przejeżdżali akurat, kiedy okolicę wizytował fotograf. Ot, reportaż, który oglądamy oczami reportera. Czy są w ogóle inne?

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

DAAD napisał(a):
Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.


Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

DAAD napisał(a):
Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.


Przyjmijmy w domyśle że chęć powiedzenia czegoś zawiera już w sobie że coś mamy do powiedzenia.

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

Grisza napisał(a):
RagnarokIII napisał(a):
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...

Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.


I z tym się zgodzę.

Choć forma bez treści może istnieć, np. w sztuce (jak i w naturze) coś może być piękne dla samego piękna, mieć czystą formę...i zachwycać.

Treści bez formy nie widzę, treść musi mieć choć słowo by ją przekazać (w tobie może mieć formę myśli, ale nawet myśl jest formą).

edyta śmieje się z ostatniego zdania w nawiasie

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

Grisza napisał(a):
RagnarokIII napisał(a):
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...

Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.


I z tym się zgodzę.

Choć forma bez treści może istnieć, np. w sztuce (jak i w naturze) coś może być piękne dla samego piękna, mieć czystą formę...i zachwycać.

Treści bez formy nie widzę, treść musi mieć choć słowo by ją przekazać (w tobie może mieć formę myśli, ale nawet myśl jest formą).

edyta śmieje się z ostatniego zdania w nawiasie

14 lat temu
DAAD

DAAD

Grisza napisał(a):
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.


Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.

14 lat temu
DAAD

DAAD

Grisza napisał(a):
Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.


Dla mnie pierwszym pytaniem jest, czy mam coś do powiedzenia.

14 lat temu
WoWa

WoWa

Bardzo fajny i pomysłowy zabieg sprawia, że reportażowe przesłanie uzyskało dodatkową siłę. Nie ma tu żadnego przekłamania, żadnego nadużycia. Gratulacje!

14 lat temu
Grisza

Grisza

RagnarokIII napisał(a):
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...

Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.

14 lat temu
Grisza

Grisza

RagnarokIII napisał(a):
Sztuką jest znaleźć chyba tą drogę środka...

Owszem, ale jednak pierwsze dla mnie jest pytanie co chcę powiedzieć, a dopiero później jak to zrobić.

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

Grisza napisał(a):
RagnarokIII napisał(a):
Edyta dodaje że takiej postawy jaką prezentuje Grisza (totalnego konserwatyzmu) po prostu się boję.

Chyba się nie zrozumieliśmy... a może faktycznie ze mnie konserwa. Stawiam treść ponad formę.


Sztuką jest znaleść chyba tą drogę środka...

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

Grisza napisał(a):
RagnarokIII napisał(a):
Edyta dodaje że takiej postawy jaką prezentuje Grisza (totalnego konserwatyzmu) po prostu się boję.

Chyba się nie zrozumieliśmy... a może faktycznie ze mnie konserwa. Stawiam treść ponad formę.


Sztuką jest znaleść chyba tą drogę środka...

14 lat temu
DAAD

DAAD

RagnarokIII napisał(a):
Edyta dodaje że z nudów lubię sobie czasem akwarelką po matowym barycie pochlapać...


A ja akrylkiem po zagruntowanym płótnie.

14 lat temu
DAAD

DAAD

RagnarokIII napisał(a):
Edyta dodaje że z nudów lubię sobie czasem akwarelką po matowym barycie pochlapać...


A ja akrylkiem po zagruntowanym płótnie.

14 lat temu
Grisza

Grisza

RagnarokIII napisał(a):
Edyta dodaje że takiej postawy jaką prezentuje Grisza (totalnego konserwatyzmu) po prostu się boję.

Chyba się nie zrozumieliśmy... a może faktycznie ze mnie konserwa. Stawiam treść ponad formę.

14 lat temu
Grisza

Grisza

RagnarokIII napisał(a):
Edyta dodaje że takiej postawy jaką prezentuje Grisza (totalnego konserwatyzmu) po prostu się boję.

Chyba się nie zrozumieliśmy... a może faktycznie ze mnie konserwa. Stawiam treść ponad formę.

14 lat temu
Grisza

Grisza

Napisałem wyraźnie czym jest reportaż MZ, i skąd się biorą w nim emocje. Jacku nie będę się pchał w post-post modernistyczne rozważania tego typu, bo oczywistym jest że nie ma metody na totalnie obiektywne relacjonowanie czegokolwiek, od tego są chyba tylko raporty policyjne albo opisy do sekcji zwłok. Chodzi o to tylko, żeby metoda nie przykrywała treści lub jej nie zniekształcała faktów do tego stopnia że im przeczy. Podlinkowane zdjęcie we mnie nie wzbudza żadnych emocji, jest dobre a kłamie jak każde inne zdjęcie kolorem, kadrowaniem, tym jak je ułożysz w zestawie - tak samo kłamią wszelkie relacje naocznych świadków jakiegoś zdarzenia.

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

DAAD napisał(a):
RagnarokIII napisał(a):
Lubię monidła, sam kiedyś próbowałem, są ujmujące w swym kiczu.....


Ja też próbowałem, ale mnie nie ujęły.


Ujęcie minęło tak szybko jak przyszło, a prace w przypływie emocji uległy destrukcji...

Edyta dodaje że z nudów lubię sobie czasem akwarelką po matowym barycie pochlapać...

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

DAAD napisał(a):
RagnarokIII napisał(a):
Lubię monidła, sam kiedyś próbowałem, są ujmujące w swym kiczu.....


Ja też próbowałem, ale mnie nie ujęły.


Ujęcie minęło tak szybko jak przyszło, a prace w przypływie emocji uległy destrukcji...

Edyta dodaje że z nudów lubię sobie czasem akwarelką po matowym barycie pochlapać...

14 lat temu
DAAD

DAAD

RagnarokIII napisał(a):
Lubię monidła, sam kiedyś próbowałem, są ujmujące w swym kiczu.....


Ja też próbowałem, ale mnie nie ujęły.

14 lat temu
DAAD

DAAD

RagnarokIII napisał(a):
Lubię monidła, sam kiedyś próbowałem, są ujmujące w swym kiczu.....


Ja też próbowałem, ale mnie nie ujęły.

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

DAAD napisał(a):
yoonson napisał(a):
reszta jest przereklamowana
jak seks


Tu się zgodzić nie mogę.

A co do zdjęcia, nowoczesne monidło.



Lubię monidła, sam kiedyś próbowałem, są ujmujące w swym kiczu...

Co do seksu, to znam lepsze rzeczy, niestety niezdrowe i już raczej nie używam...
Jeszcze lepsze jest łączenie jednego i drugiego...


Edyta dodaje że takiej postawy jaką prezentuje Grisza (totalnego konserwatyzmu) po prostu się boję.

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

DAAD napisał(a):
yoonson napisał(a):
reszta jest przereklamowana
jak seks


Tu się zgodzić nie mogę.

A co do zdjęcia, nowoczesne monidło.



Lubię monidła, sam kiedyś próbowałem, są ujmujące w swym kiczu...

Co do seksu, to znam lepsze rzeczy, niestety niezdrowe i już raczej nie używam...
Jeszcze lepsze jest łączenie jednego i drugiego...


Edyta dodaje że takiej postawy jaką prezentuje Grisza (totalnego konserwatyzmu) po prostu się boję.

14 lat temu
implicite

implicite

Grisza napisał:
reportaż ma zdawać relację z jakiegoś wydarzenia lub opisywać pewne procesy (dokumentować je), jego zadaniem jest opisywanie faktów nie budzenie emocji.

Grzegorz, czy przypadkiem nie próbujesz bronić reportażu jako dokładnego odwzorowania rzeczywistości za pomocą konkretnego języka? Tego się raczej nie da obronić choćby dlatego, że każdy, nawet "najwierniejszy" reportaż jest interpretacją, o emocjach nie wspomnę.

Oto przykład zdjęcia reportażowego. Wzbudza emocje, a przy tym kłamie jak z nut:
Klik

14 lat temu
implicite

implicite

Grisza napisał:
reportaż ma zdawać relację z jakiegoś wydarzenia lub opisywać pewne procesy (dokumentować je), jego zadaniem jest opisywanie faktów nie budzenie emocji.

Grzegorz, czy przypadkiem nie próbujesz bronić reportażu jako dokładnego odwzorowania rzeczywistości za pomocą konkretnego języka? Tego się raczej nie da obronić choćby dlatego, że każdy, nawet "najwierniejszy" reportaż jest interpretacją, o emocjach nie wspomnę.

Oto przykład zdjęcia reportażowego. Wzbudza emocje, a przy tym kłamie jak z nut:
Klik

14 lat temu
Yoonson

Yoonson

Grzesiu - a pamiętasz opis dziecka i szczurów u Jagielskiego Modlitwie o deszcz? tam kapie od emocji przecież!

14 lat temu
DAAD

DAAD

yoonson napisał(a):
reszta jest przereklamowana
jak seks


Tu się zgodzić nie mogę.

A co do zdjęcia, nowoczesne monidło.

edit; bom zapomniał.

14 lat temu
DAAD

DAAD

yoonson napisał(a):
reszta jest przereklamowana
jak seks


Tu się zgodzić nie mogę.

A co do zdjęcia, nowoczesne monidło.

edit; bom zapomniał.

14 lat temu
Yoonson

Yoonson

zdjęcia się nie liczą
ważne są emocje

reszta jest przereklamowana
jak seks i życie

14 lat temu
maciusza666

maciusza666

Tomek, masz u mnie plusa za Gabriela, facet jest niesamowity.

Co do zdjęcia - jest moim zdaniem bardzo dobre. Jak Tomek pisał największa siła tkwi przy zderzeniu kultur, przy b/w i kolorze, przy początku i końcu, ciszy i burzy, ale też i w prostocie. Zdjęcie zawiera w sobie dwa pod-zdjęcia. Pierwsze - b/w, klasyka gatunku, ubóstwo, biedny człowiek, dobra atmosfera zasiana przez opierającą się o ścianę kulę. Potem zdjęcie przepoczwarza się, doskonale wchłania kolorowe deski. Stanowi jakiś groteskowy odcień szarej i smutnej fotografi.
Dla mnie bomba. Innowacyjność i prostota, przy czym bez firanek

14 lat temu
Grisza

Grisza

yoonson napisał(a):

dlaczego?
a na ten przykład Cesarz Kapuścińskiego, to co, to jak?

reportaż (podobnie jak sztuka) na łapać za emocje, niestety - o rety!

No Tomku przesadzasz reportaż ma zdawać relację z jakiegoś wydarzenia lub opisywać pewne procesy (dokumentować je), jego zadaniem jest opisywanie faktów nie budzenie emocji, które można wykorzystać MZ jako zabieg pozwalający w reportażu mocniej przywiązać odbiorcę do tematu. Co do Cesarza to nie mnie oceniać czy to reportaż sensu stricte czy nie w świetle tego co pisał Domosławski to nie bardzo, nie zmienia to faktu, że jest to bardzo dobra literatura.
Dobry reportaż może być całkowicie wyzuty z emocji - patrz książki W. Jagielskiego o Afganistanie i Czeczenii, tam są praktycznie tylko fakty i opinie, które mogą budzić emocje, ale nie muszą.

14 lat temu
Grisza

Grisza

yoonson napisał(a):

dlaczego?
a na ten przykład Cesarz Kapuścińskiego, to co, to jak?

reportaż (podobnie jak sztuka) na łapać za emocje, niestety - o rety!

No Tomku przesadzasz reportaż ma zdawać relację z jakiegoś wydarzenia lub opisywać pewne procesy (dokumentować je), jego zadaniem jest opisywanie faktów nie budzenie emocji, które można wykorzystać MZ jako zabieg pozwalający w reportażu mocniej przywiązać odbiorcę do tematu. Co do Cesarza to nie mnie oceniać czy to reportaż sensu stricte czy nie w świetle tego co pisał Domosławski to nie bardzo, nie zmienia to faktu, że jest to bardzo dobra literatura.
Dobry reportaż może być całkowicie wyzuty z emocji - patrz książki W. Jagielskiego o Afganistanie i Czeczenii, tam są praktycznie tylko fakty i opinie, które mogą budzić emocje, ale nie muszą.

14 lat temu
implicite

implicite

Lepsze dobre zdjęcie, niż złe. Reszta jest niuansem.

14 lat temu
jac123

jac123

yoonson napisał(a):
jac123 napisał(a):
A ja lubię mieć komfort tego czy oglądam zdjęcie (analogowe) czy inne formy przekazu.


lepszy dobre cyfrowe zdjęcie niż analogowy gniot.

Oczywiście, ale i odwrotnie,
lepsze dobre analogowe zdjęcie, niż cyfrowy gniot.

14 lat temu
jac123

jac123

yoonson napisał(a):
jac123 napisał(a):
A ja lubię mieć komfort tego czy oglądam zdjęcie (analogowe) czy inne formy przekazu.


lepszy dobre cyfrowe zdjęcie niż analogowy gniot.

Oczywiście, ale i odwrotnie,
lepsze dobre analogowe zdjęcie, niż cyfrowy gniot.

14 lat temu
Yoonson

Yoonson

jac123 napisał(a):
A ja lubię mieć komfort tego czy oglądam zdjęcie (analogowe) czy inne formy przekazu.


lepszy dobre cyfrowe zdjęcie niż analogowy gniot.

14 lat temu
Yoonson

Yoonson

jac123 napisał(a):
A ja lubię mieć komfort tego czy oglądam zdjęcie (analogowe) czy inne formy przekazu.


lepszy dobre cyfrowe zdjęcie niż analogowy gniot.

14 lat temu
Yoonson

Yoonson

Grisza napisał:
Albo sztuka i łamanie konwencji albo reportaż, nie bardzo widzę możliwość na połączenie.


dlaczego?
a na ten przykład Cesarz Kapuścińskiego, to co, to jak?

reportaż (podobnie jak sztuka) na łapać za emocje, niestety - o rety!

14 lat temu
Yoonson

Yoonson

Grisza napisał:
Albo sztuka i łamanie konwencji albo reportaż, nie bardzo widzę możliwość na połączenie.


dlaczego?
a na ten przykład Cesarz Kapuścińskiego, to co, to jak?

reportaż (podobnie jak sztuka) na łapać za emocje, niestety - o rety!

14 lat temu
Grisza

Grisza

yoonson napisał(a):
widzisz, mnie się tutaj podoba te przenikanie się gatunków;
to jak w wielu dziedzinach sztuki - najcenniejsze dzieła powstają przy krzyżowaniu się kultur.

Albo sztuka i łamanie konwencji albo reportaż, nie bardzo widzę możliwość na połączenie.

14 lat temu
Grisza

Grisza

yoonson napisał(a):
widzisz, mnie się tutaj podoba te przenikanie się gatunków;
to jak w wielu dziedzinach sztuki - najcenniejsze dzieła powstają przy krzyżowaniu się kultur.

Albo sztuka i łamanie konwencji albo reportaż, nie bardzo widzę możliwość na połączenie.

14 lat temu
jac123

jac123

"a jakie to ma znaczenie?"
Generalnie takie jak zawsze, że nie jest to do końca uchwycona rzeczywistość tylko zdjęcie (?) zmierza w stronę grafiki (całkiem zresztą udanej). A ja lubię mieć komfort tego czy oglądam zdjęcie (analogowe) czy inne formy przekazu.

14 lat temu
chromonikiel

chromonikiel

No to może sie wypowiem ; ] Zdjęcie zostało wykonane w przejsciu podziemnym pod główna arteria Ploiesti, w południowej Rumunii. Jednak nie jest to pierwszy mój strzał w tym samym miejscu. Pierwszy był na czarno białym Kodaku i przedstawia czlowieka reprezentującego tę samą warstwę społeczną co biedaczyna na zdjęciu powyżej. Juz wtedy zaswitał mi pomysł i uzbrojony juz w kolorową błonę dosyć długo polowałem na odpowiedniego modela. Zatem zabieg od początku zamierzony, mający skontrastować czarno-biało-brudno-szare życie żebraka z kolorowym swiatem dookoła. pozdrawiam i dziekuje za wszystkie komentarze, nie tylko te pozytywne ; ]Reszte reporterki z Rumunii mam juz bez kombinatoryki ; ]
aha. deski sa kolorowe w oryginale, nie umialbym ich celowo pokolorowac ; ]]]

14 lat temu
Yoonson

Yoonson

a jakie to ma znaczenie?

14 lat temu
jac123

jac123

A czy Autor może nam zdradzić, czy tam rzeczywiście były te kolorowe deszczułki, czy też zostały wklejone?

14 lat temu
Yoonson

Yoonson

widzisz, mnie się tutaj podoba te przenikanie się gatunków;
to jak w wielu dziedzinach sztuki - najcenniejsze dzieła powstają przy krzyżowaniu się kultur.
o, jak tu...

14 lat temu
Grisza

Grisza

yoonson napisał(a):
a mi się wydaje, że to dobre jest; znaczy pewne przełamywanie nudnawej otoczki dokumentu (no bo ile można!).
brawo!
jestem ZA!

Byłbym za gdyby stała za tym idea a nie tylko sztuczka techniczna w post processingu. Tutaj oczywiście trudno rozstrzygnąć czy najpierw był pomysł a potem użyty środek wyrazu, dopiero przy dłuższej serii dałoby się ten zabieg formalny jakoś ocenić pod kątem idei. Czepiłem się bo wylądowało w kategorii reportaż, gdzie raczej takie manipulacje są dla mnie nie do przyjęcia.
Mnie fotografia dokumentalna nie nudzi...

14 lat temu
Grisza

Grisza

yoonson napisał(a):
a mi się wydaje, że to dobre jest; znaczy pewne przełamywanie nudnawej otoczki dokumentu (no bo ile można!).
brawo!
jestem ZA!

Byłbym za gdyby stała za tym idea a nie tylko sztuczka techniczna w post processingu. Tutaj oczywiście trudno rozstrzygnąć czy najpierw był pomysł a potem użyty środek wyrazu, dopiero przy dłuższej serii dałoby się ten zabieg formalny jakoś ocenić pod kątem idei. Czepiłem się bo wylądowało w kategorii reportaż, gdzie raczej takie manipulacje są dla mnie nie do przyjęcia.
Mnie fotografia dokumentalna nie nudzi...

14 lat temu
maciusza666

maciusza666

I mnie się bardzo podoba pół na pół w kolorze Biłbym brawo za całą taką serię.

14 lat temu
Yoonson

Yoonson

a mi się wydaje, że to dobre jest; znaczy pewne przełamywanie nudnawej otoczki dokumentu (no bo ile można!).
brawo!
jestem ZA!

14 lat temu
Grisza

Grisza

Nie lubię takich zabaw kolorami w fotografii dokumentalnej, bo to jest wbrew temu czym taka fotografia jest. Kompozycyjnie dobrze rozwiązane jest to zdjęcie.

14 lat temu
RagnarokIII

RagnarokIII

Podoba mi się jako całość

14 lat temu
Bigshrimp

Bigshrimp



Motyw zdjęcia uchwycony świetnie ale o co chodzi z tymi kolorami?

14 lat temu