27-12-2011 15:29
Tytuł: Łasuch 09
Pentacon SIX, Sonnar 2,8/180, Ilford hp5
Komentarze
tegieer
MartaW napisał(a):
Nie jadłam, ale widziałam kolejkę jej długość mnie odstraszyła ![]() |
No słynny Endzior, najlepsze są jego kotlety z kapustą, ale zapiekanki ze szczypiorkiem też rewela. Ale mi smaka narobiliście
tegieer
MartaW napisał(a):
Nie jadłam, ale widziałam kolejkę jej długość mnie odstraszyła ![]() |
No słynny Endzior, najlepsze są jego kotlety z kapustą, ale zapiekanki ze szczypiorkiem też rewela. Ale mi smaka narobiliście
MartaW
januszM napisał:
Zapraszam na Plac Nowy na Krakowskim Kazimierzu. Prosto z pieca są . |
Nie jadłam, ale widziałam kolejkę
jej długość mnie odstraszyła
MartaW
januszM napisał:
Zapraszam na Plac Nowy na Krakowskim Kazimierzu. Prosto z pieca są . |
Nie jadłam, ale widziałam kolejkę
jej długość mnie odstraszyła
implicite
januszM napisał:
Zapraszam na Plac Nowy na Krakowskim Kazimierzu. Prosto z pieca są . |
Plac Nowy. Zanotowałem. Też mam anegdotę dotyczącą krakowskiego Kazimierza, ale zostawmy ją na inną okazję.
A, przypomniałem sobie, że jadłem zapiekanki z olsztyńskiego dworca. Nie zapamiętałem ich jakoś specjalnie.
implicite
januszM napisał:
Zapraszam na Plac Nowy na Krakowskim Kazimierzu. Prosto z pieca są . |
Plac Nowy. Zanotowałem. Też mam anegdotę dotyczącą krakowskiego Kazimierza, ale zostawmy ją na inną okazję.
A, przypomniałem sobie, że jadłem zapiekanki z olsztyńskiego dworca. Nie zapamiętałem ich jakoś specjalnie.
tomaszt81
| implicite napisał(a): W Lublinie pierwszy zakład z zapiekankami nazywał się Bagietka. Społeczeństwo, które dopiero co wyszło z komunizmu i na oczy prawdziwej bagietki nie widziało, zaczęło tak nazywać zapiekankę. I nazwa zakładu stała się nazwą produkowanego przysmaku. Wszystko się działo na oczach klientów. Dziewczyny kroiły bułki, tarły ser i pieczarki, wkładały do pieca... Zawsze był ogonek, a największymi pechowcami byli ci, dla których właśnie zabrakło zapiekanek i którzy musieli czekać, aż się upiecze następna partia. A potem rynek zalały mrożone zapiekanki z prefabrykatów, które wystarczyło podgrzać i zakład upadł. Nigdy potem już nie jadłem tak dobrych zapiekanek. |
legendy krążą o zapiekankach na dworcu w Olsztynie ale niestety nie jestem w stanie zweryfikować. Całkiem sympatyczne są u Pelowskiego przy św. Barbarze w Gdańsku. Jakby to napisał jeden z ATeistów, WYFAKAĆ na hasiok te gotowce z mikrofali
tomaszt81
| implicite napisał(a): W Lublinie pierwszy zakład z zapiekankami nazywał się Bagietka. Społeczeństwo, które dopiero co wyszło z komunizmu i na oczy prawdziwej bagietki nie widziało, zaczęło tak nazywać zapiekankę. I nazwa zakładu stała się nazwą produkowanego przysmaku. Wszystko się działo na oczach klientów. Dziewczyny kroiły bułki, tarły ser i pieczarki, wkładały do pieca... Zawsze był ogonek, a największymi pechowcami byli ci, dla których właśnie zabrakło zapiekanek i którzy musieli czekać, aż się upiecze następna partia. A potem rynek zalały mrożone zapiekanki z prefabrykatów, które wystarczyło podgrzać i zakład upadł. Nigdy potem już nie jadłem tak dobrych zapiekanek. |
legendy krążą o zapiekankach na dworcu w Olsztynie ale niestety nie jestem w stanie zweryfikować. Całkiem sympatyczne są u Pelowskiego przy św. Barbarze w Gdańsku. Jakby to napisał jeden z ATeistów, WYFAKAĆ na hasiok te gotowce z mikrofali
januszM
| implicite napisał(a): Nigdy potem już nie jadłem tak dobrych zapiekanek. |
Zapraszam na Plac Nowy na Krakowskim Kazimierzu. Prosto z pieca są
.
januszM
| implicite napisał(a): Nigdy potem już nie jadłem tak dobrych zapiekanek. |
Zapraszam na Plac Nowy na Krakowskim Kazimierzu. Prosto z pieca są
.
DAAD
| implicite napisał(a): Nigdy potem już nie jadłem tak dobrych zapiekanek. |
Teraz musimy poczekać na upadek kapitalizmu, pewnie znów coś dobrego się wydarzy.
DAAD
| implicite napisał(a): Nigdy potem już nie jadłem tak dobrych zapiekanek. |
Teraz musimy poczekać na upadek kapitalizmu, pewnie znów coś dobrego się wydarzy.
implicite
W Lublinie pierwszy zakład z zapiekankami nazywał się Bagietka. Społeczeństwo, które dopiero co wyszło z komunizmu i na oczy prawdziwej bagietki nie widziało, zaczęło tak nazywać zapiekankę. I nazwa zakładu stała się nazwą produkowanego przysmaku.
Wszystko się działo na oczach klientów. Dziewczyny kroiły bułki, tarły ser i pieczarki, wkładały do pieca... Zawsze był ogonek, a największymi pechowcami byli ci, dla których właśnie zabrakło zapiekanek i którzy musieli czekać, aż się upiecze następna partia.
A potem rynek zalały mrożone zapiekanki z prefabrykatów, które wystarczyło podgrzać i zakład upadł.
Nigdy potem już nie jadłem tak dobrych zapiekanek.
tomaszt81
klasyka smaku, smak klasyki
o ile robione na rożnie nie w mikrofali 
implicite
Nawet skazaniec ma prawo do ostatniej bułki.
Dwski
Koleś ma pociąg do jedzenia 
tegieer
Jeżeli ktoś nie wie o co chodzi, to polecam FILMIK
Pet

bogdanm
Kolejne dobre w serii