11-04-2008 00:07
Tytuł: Agar
wio.sennie
Komentarze
Frelka
wychodzi się NA DWÓR! choć przyznam szczerze, że będąc w Rzeszowie też zaczęłam mówić "na pole" bo wiele osób nie wiedziało o jaki dwór mi chodzi, nie mówiąc już o hasioku, który bardzo silnie zakorzenił się w moim słownictwie, a trzeba było się oduczyć...
a co do zdjęcia to tylko tyle, że chętnie bym taką mordkę ucałowała
rbit9n
i tu sie grubo mylisz, całe życie wychodziłem na dwór, ale przeprowadziłem sie do Nowego Sącza i nie miałem wyboru (jeśli wejdziesz między wrony...) musiałem zacząć wychodzić na pole. później przeprowadziłem się do Rzeszowa, a tu wszystkim wsio rawno, niektórzy chodzą na pole inni na dwór. obecnie jestem dwu walutowy, jak Pewex lub Baltona.
było już o tym na KOREXIE, do poczytania tu http://www.korex.net.pl/forum/viewtopic.php?t=471&highlight=dw%F3r
Tata
Tym razem ja "nic o zdjęciu". Ba, nawet nic o furosemidzie! Chodzi mi o wypowiedź kolegi "przynajmniej za potrzebą wychodził na pole". Widać, że Kolega z normalnych stron pochodzi, gdzie się wychodzi na POLE, a nie "nadwór".
Kto z Szanownych Forumowiczów wychodzi "na pole", a kto "nadwór"?
Gdzie się wychodzi na Kaszubach, a gdzie na Ślunsku?
Znacie jakieś inne różnice językowe?
rbit9n
mój kumpel miał takiego smoka chorego na nadciśnienie, facet jadł 120mg furosemidu na dobę (ludzie zażywają 40mg raz dziennie), tak czy siak, Brok walnie sie przyczynił do porządnej korozji mojego poprzedniego samochodu. ale co by nie mówić, przynajmniej za potrzebą wychodził na pole.
myshu
i to jak, aż w drugim pokoju słychać 
dre
a czy un chrapie? 
irmi
buzi buzi , słodki pysiaczek . nogi mi miękną na widok takiej mordy
trochę trwało zanim załapałam 
u mnie sie wychodzi "na dwór" albo "na podwórko" . u moich dziadków w Małopolsce wychodziło się "na pole" , nawet jak sie szło na dwór to tez sie szło na pole