10-09-2011 23:38
Tytuł: Mia pierwszy dzien w szkole :)
Kodak, hasselblad503cx.
Komentarze
piotr69
niewinna Mia, przyjemna fotografia i jakie emocje u la la
DAAD
Ciekawe jak Mia się uczy?
Grisza
zdjęcie git
Co do mundurków to romka popieram. Nosiłem mundurek a potem nie, ale nawet jak nosiliśmy mundurki to było wiadomo kto ma rodzinę w rajchu a kto rodziców chodzących na hałdy i tylko wspólnota oparta o kopanie okrągłego przedmiotu na tą samą bramkę potrafiła te różnice zatrzeć. Wcale za tym nie tęsknię ani tym bardziej nie jestem z siebie dumny, że z tego sobie wtedy nie zdawałem sprawy
MartaW
| Rosomak napisał: u mnie z tym jest jak z relacją muzyki i tańca. powtórzę za jedną znajomą tancerką: mnie muzyka nie przeszkadza |
bardzo dobre podsumowanie problemu, którego w istocie nie ma
MartaW
| Rosomak napisał: u mnie z tym jest jak z relacją muzyki i tańca. powtórzę za jedną znajomą tancerką: mnie muzyka nie przeszkadza |
bardzo dobre podsumowanie problemu, którego w istocie nie ma
romek
Odpowiedni system wartości a nie unifikacja.
Wspólnotę, jeśli już trzeba - można tworzyć na czymś głębszym niż tekstylia i tanie symbole.
Kończą 'konkurencje bogactwa ubrań'? Pobożne życzenie, niewiele więcej.
Szkoła się na mundurkach nie kończy, a na szkole nie kończy się życie. Jeżeli ktoś myśli, że w świecie młodego człowieka nie istnieje nic innego niż szkolne przyodzienie, to jest w totalnym (o)błędzie. Jeśli nie odzież wierzchnia to cokolwiek. Rower, buty na wf, telefon, spinka do włosów, okulary czy pióro. Czasz pozaszkolny, wczasy, gry wideo, prezenty na komunie, prezenty na urodziny...
Szkoła jaką pamiętam otwiera listę instytucji, które oduczają suwerennego myślenia. Niestety. Jeśli to ma być bezstresowy wentyl na młodzieńczy bunt, przynależność do subkultur, czy pacyfikacja wyrażania siebie to czuję smutek.
Nosiłem mundurek i nie nosiłem. Absolutnie nie robiło to różnicy w moim oglądzie na świat, ani w tym jak postrzegali mnie inni (z materialnego punktu widzenia). Świat za oknem nie był zunifikowany, rodzice, domy, ludzie też nie. To abstrakcja.
Wychowywałem się w 'gettcie' imigrantów. Jeśli ktoś połaził trochę po 'Francji B' to wie o czym mówię. Dźwięki syren, spalone auta, tłuczone szkło. Mimo, że miałem mundurek, żadne francuskie dziecko nie zaprosiło by mnie nigdy na swoje urodziny. Nie miałem też zabawek takich jak one, itd itd.
Może taki mundurek to dla kogoś wygoda. Dla szkoły, dla rodziców. Nie mówię że nie. Ale był bym daleki od tego radosnego populizmu.
Czy istnieje 'umundurowana' uczelnia która nie posada klubów, bractw i 'elit' w bardziej lub mniej jawnej/oficjalnej formie skupiających ludzi o podobnym statusie?
edit:
Przypomina mi się 'If' Lindsaya Andersona.
fiakier
| yoonson napisał(a): (...) nie jestem aż taki głupi, jak chcecie to widzieć. (...) |
Wprawdzie dotąd tego typu tekstów unikałem ale:
Nie przypominam sobie, abym zarzucił Tobie (bądź też komukolwiek tutaj) głupotę. Ale, że pamięć ludzka (więc i moja) zawodna bywa to przepraszam, jeżeli takie sformułowania kiedykolwiek spod moich palców wyszły. Za innych przepraszać nie zamierzam i nie mogę.
| yoonson napisał(a): (...) pomówienie... |
Hmmm...
| yoonson napisał(a): (...) czym jest artysta bez odbiorców, słuchaczy? (...) |
No właśnie: Czym???
Ja nie odpowiem bo i tak wystarczająco się paru ludziom naraziłem niejednokrotnie.
Pozdrawiam.
fiakier
| yoonson napisał(a): (...) nie jestem aż taki głupi, jak chcecie to widzieć. (...) |
Wprawdzie dotąd tego typu tekstów unikałem ale:
Nie przypominam sobie, abym zarzucił Tobie (bądź też komukolwiek tutaj) głupotę. Ale, że pamięć ludzka (więc i moja) zawodna bywa to przepraszam, jeżeli takie sformułowania kiedykolwiek spod moich palców wyszły. Za innych przepraszać nie zamierzam i nie mogę.
| yoonson napisał(a): (...) pomówienie... |
Hmmm...
| yoonson napisał(a): (...) czym jest artysta bez odbiorców, słuchaczy? (...) |
No właśnie: Czym???
Ja nie odpowiem bo i tak wystarczająco się paru ludziom naraziłem niejednokrotnie.
Pozdrawiam.
marctwain
@baciu, w natłoku komentarzy uszło mi gdzieś, żę to nie jest Twoje dziecko. Przepraszam. Fajna Mała Irlandka
ps.
Panowie, ja tu się staram paska od aparatu w kadrze nie złapać a Wy od "kolegów" się wyzywacie.
Nie ma litości. Jakie czasy tacy artyści się trafiają (bez odniesienia
) nawet G. pakują w puszki.
Yoonson
skoro tak to widzisz... ale musi, że zaćma jaka chwilowa Ci ostrość postrzegania zakłóca; taką mam nadzieję...
nic takiego nie powiedziałem,
nie jestem aż taki głupi, jak chcecie to widzieć. czym jest artysta bez odbiorców, słuchaczy?
pomyślałbyś zanim rzucisz takie pomówienie...
fiakier
| yoonson napisał(a): (...) Artysta przekracza granice - a nie je buduje (...) |
"My, ze swojej łaski ARTYSTA - reszta to motłoch" - powiedziałbym, że raczej buduje - a nie przekracza.
Pozdrawiam.
fiakier
| yoonson napisał(a): (...) Artysta przekracza granice - a nie je buduje (...) |
"My, ze swojej łaski ARTYSTA - reszta to motłoch" - powiedziałbym, że raczej buduje - a nie przekracza.
Pozdrawiam.
Yoonson
| Janeq-2010 napisał |
o...
licytacja?
moja prawda jest mojsza niż twojsza?
nie trzeba być na froncie, żeby mieć światopogląd w obrębie zjawiska jakim jest wojna... na ten przykład...
ale skoro pytasz - mam doświadczenie z mundurkami wszelkiej maści, na mnie i na moich dzieciach (już dorosłych...)
ble, ble, ble...
Artysta przekracza granice - a nie je buduje
koniec dyskusji
pa
A! Janeq-2010 - nie jesteśmy kolegami...
Yoonson
| Janeq-2010 napisał |
o...
licytacja?
moja prawda jest mojsza niż twojsza?
nie trzeba być na froncie, żeby mieć światopogląd w obrębie zjawiska jakim jest wojna... na ten przykład...
ale skoro pytasz - mam doświadczenie z mundurkami wszelkiej maści, na mnie i na moich dzieciach (już dorosłych...)
ble, ble, ble...
Artysta przekracza granice - a nie je buduje
koniec dyskusji
pa
A! Janeq-2010 - nie jesteśmy kolegami...
babcia
| marctwain napisał(a): Przyjdzie Jarek i skwituje to jednym słowem składającym się z dwóch. Bez miękkich liter. Moje dzieci tez mają mundurki. I nie umiem dopatrzeć się plusów ujemnych w tym temacie. Ujęcie córki jest uroczo bombowe. Fajna Mała Polka ![]() |
oj z mila checia przyjelabym ja pod swoje skrzydla a tymczasem dziadek jej poprosil mnie o utrwalenie pierwszego dnia Mia w mundurku szkolnym. A Mia to irlandka od dziada pradziada
babcia
| marctwain napisał(a): Przyjdzie Jarek i skwituje to jednym słowem składającym się z dwóch. Bez miękkich liter. Moje dzieci tez mają mundurki. I nie umiem dopatrzeć się plusów ujemnych w tym temacie. Ujęcie córki jest uroczo bombowe. Fajna Mała Polka ![]() |
oj z mila checia przyjelabym ja pod swoje skrzydla a tymczasem dziadek jej poprosil mnie o utrwalenie pierwszego dnia Mia w mundurku szkolnym. A Mia to irlandka od dziada pradziada
Janeq-2010
| yoonson napisał(a): Artyści... |
A kolego yoonson może byś nam wyjawił ileż to własnych dzieci wychowałeś w 'środowisku mundurków', że masz tak zdecydowane poglądy. Hmmm...
Sztuka sztuką, a życie życiem. Artyści nie zawsze mają rację, co(?)
Janeq-2010
| yoonson napisał(a): Artyści... |
A kolego yoonson może byś nam wyjawił ileż to własnych dzieci wychowałeś w 'środowisku mundurków', że masz tak zdecydowane poglądy. Hmmm...
Sztuka sztuką, a życie życiem. Artyści nie zawsze mają rację, co(?)
marctwain
Teraz moją uwagę zwrócił ten mały szczególik: czerwone światło. Lux punkt.
Pet
| yoonson napisał(a): a idź Ty... ::ZIEW:: |
A posiedzę jeszczę. Z ekscytacją i wypiekami zainteresowania na twarzy poczytam co jeszcze uchodzi artystom, a czego absolutnie nie wypada im czynić i myśleć.
Pet
| yoonson napisał(a): a idź Ty... ::ZIEW:: |
A posiedzę jeszczę. Z ekscytacją i wypiekami zainteresowania na twarzy poczytam co jeszcze uchodzi artystom, a czego absolutnie nie wypada im czynić i myśleć.
marctwain
Przyjdzie Jarek i skwituje to jednym słowem składającym się z dwóch. Bez miękkich liter.
Moje dzieci tez mają mundurki. I nie umiem dopatrzeć się plusów ujemnych w tym temacie.
Ujęcie córki jest uroczo bombowe. Fajna Mała Polka 
Yoonson
a idź Ty...
::ZIEW::
Pet
| yoonson napisał(a): Pecie - czep się gdzie indziej... |
Istnieją bardziej eleganckie formy poinformowania interlokutora, że skończyły się argumenty w dyskusji.
A skoro o czepianiu mówimy, to ja tu widzę jednego rzepa - do mundurka się przyczepił i (że pozwolę sobie zacytować) "sra w banie" nie wiadomo po co.
Pet
| yoonson napisał(a): Pecie - czep się gdzie indziej... |
Istnieją bardziej eleganckie formy poinformowania interlokutora, że skończyły się argumenty w dyskusji.
A skoro o czepianiu mówimy, to ja tu widzę jednego rzepa - do mundurka się przyczepił i (że pozwolę sobie zacytować) "sra w banie" nie wiadomo po co.
babcia
| yoonson napisał(a): Babciu droga - ci śpiewający, ale to oczywista oczywistość. Pecie - czep się gdzie indziej... |
babcia
| yoonson napisał(a): Babciu droga - ci śpiewający, ale to oczywista oczywistość. Pecie - czep się gdzie indziej... |
Yoonson
Babciu droga - ci śpiewający, ale to oczywista oczywistość.
Pecie - czep się gdzie indziej...
babcia
| yoonson napisał(a): Artyści... |
a nie zauwazyles, ze artysci maja trynd na noszenie szaliczkow?
))
babcia
| yoonson napisał(a): Artyści... |
a nie zauwazyles, ze artysci maja trynd na noszenie szaliczkow?
))
Pet
| yoonson napisał(a): Artyści... |
Jak wiadomo wszyscy artyści powinni mieć taki sam ogląd sprawy jak artysta yoonson. Inaczej nie da. No nie da się...
...być artystą oczywiście. Dlatego WSZYSCY artyści powinni gromko zakrzyknać: "precz z unifikacją".
Pociecha dla mnie taka, że ja akurat nie aspiruje do tego dumnego miana, więc takie rozterki mam z głowy.
Pet
| yoonson napisał(a): Artyści... |
Jak wiadomo wszyscy artyści powinni mieć taki sam ogląd sprawy jak artysta yoonson. Inaczej nie da. No nie da się...
...być artystą oczywiście. Dlatego WSZYSCY artyści powinni gromko zakrzyknać: "precz z unifikacją".
Pociecha dla mnie taka, że ja akurat nie aspiruje do tego dumnego miana, więc takie rozterki mam z głowy.
fiakier
| babcia napisał(a): Tomek - o wygode chodzi |
Nie ma miejsca na wygodę gdy w grę wchodzi nieomylność. Ba, pozostaje już tylko nieomylność - nie ma miejsca na nic innego.
Pozdrawiam.
Się edytowało, bo bez przecinka marnie wyglądało.
fiakier
| babcia napisał(a): Tomek - o wygode chodzi |
Nie ma miejsca na wygodę gdy w grę wchodzi nieomylność. Ba, pozostaje już tylko nieomylność - nie ma miejsca na nic innego.
Pozdrawiam.
Się edytowało, bo bez przecinka marnie wyglądało.
Yoonson
Artyści...
Pet
| yoonson napisał(a): pamiętam, że minister Roman takoż samo argumentował... |
No i miał rację.
| yoonson napisał(a): pewnie po konsultacjach z chłopcami, co właśnie przed chwilą zamawiali 'Pięć piw'! |
Z całą pewnością. Podobno nawet odbył seans spirytystyczny, żeby skonsultować się z duchem samego Adolfa.
| yoonson napisał(a): ale taki argument o kant dupy potłuc... trzeba by jeszcze wprowadzić obligatoryjnie takie same gacie, tornistry, fryzury, ajpady i dla dziewcząt takie same tampony... |
Może u Ciebie w szkole chłopcy musieli sobie oglądać gacie, a dziewczyny tampony, żeby porównać swój status społeczny. U mnie wystraczyło spojrzeć na ciuchy.
| yoonson napisał(a): ale to sranie w banie. |
No nie da się ukryć.
Pet
| yoonson napisał(a): pamiętam, że minister Roman takoż samo argumentował... |
No i miał rację.
| yoonson napisał(a): pewnie po konsultacjach z chłopcami, co właśnie przed chwilą zamawiali 'Pięć piw'! |
Z całą pewnością. Podobno nawet odbył seans spirytystyczny, żeby skonsultować się z duchem samego Adolfa.
| yoonson napisał(a): ale taki argument o kant dupy potłuc... trzeba by jeszcze wprowadzić obligatoryjnie takie same gacie, tornistry, fryzury, ajpady i dla dziewcząt takie same tampony... |
Może u Ciebie w szkole chłopcy musieli sobie oglądać gacie, a dziewczyny tampony, żeby porównać swój status społeczny. U mnie wystraczyło spojrzeć na ciuchy.
| yoonson napisał(a): ale to sranie w banie. |
No nie da się ukryć.
babcia
Tomek - o wygode chodzi
Rosomak
u mnie z tym jest jak z relacją muzyki i tańca. powtórzę za jedną znajomą tancerką: mnie muzyka nie przeszkadza
Yoonson
pamiętam, że minister Roman takoż samo argumentował... pewnie po konsultacjach z chłopcami, co właśnie przed chwilą zamawiali "Pięć piw"!
ale taki argument o kant dupy potłuc... trzeba by jeszcze wprowadzić obligatoryjnie takie same gacie, tornistry, fryzury, ajpady i dla dziewcząt takie same tampony...
ale to sranie w banie.
oj! oj! oj!
Pet
Mnie zadziwia, że osoba ocierająca się lewicowość nie bierze pod uwagą, że w przypadku zupełnej dowolności w strojach szkolnych dzieciaki z mniej zamożnych domów mogły by się czuć kiepsko widząc swoich równieśników poubieranych w drogie i modne ciuchy, na które ich rodziców nie było by stać.
Ale może przesadzam.
Z tym zdziwieniem przesadzam.
MartaW
| babcia napisała: ... Tylko biedne dziewczeta zima nie zima w spodniczkach musza sie przemieszczac ... |
No tak, to jest problem, zwłaszcza na wschód od Wisły (gdzie obserwuję klimat bardziej kontynentalny). Przypominam sobie jednak, że w moim liceum w największe mrozy dostawałyśmy pozwolenie na przychodzenie w spodniach
MartaW
| babcia napisała: ... Tylko biedne dziewczeta zima nie zima w spodniczkach musza sie przemieszczac ... |
No tak, to jest problem, zwłaszcza na wschód od Wisły (gdzie obserwuję klimat bardziej kontynentalny). Przypominam sobie jednak, że w moim liceum w największe mrozy dostawałyśmy pozwolenie na przychodzenie w spodniach
MartaW
Pet napisał:
Tu wg mnie leży największy sens mundurków. |
To oraz manifestacja przynależności do wybranej grupy.
MartaW
Pet napisał:
Tu wg mnie leży największy sens mundurków. |
To oraz manifestacja przynależności do wybranej grupy.
Yoonson
kolejny raz mnie zadziwia, że osoby ocierające się o sztukę mogą hołdować takim postulatom jak unifikacja...
ale może przesadzam.
z tą sztuką przesadzam.
Pet
| babcia napisał(a): bez obaw,ze John czy Ciaran bedzie mial ladniejsze czy drozsze dzis dziecko ubiera zawsze to samo |
Tu wg mnie leży największy sens mundurków.
Pet
| babcia napisał(a): bez obaw,ze John czy Ciaran bedzie mial ladniejsze czy drozsze dzis dziecko ubiera zawsze to samo |
Tu wg mnie leży największy sens mundurków.
babcia
| Rosomak napisał(a): mundurki na tym poziomie.. jestem za! świetnie to wygląda i budzi jakieś poczucie przynależności, a w szkole to ważne. sam nosiłem mundurek chyba tak do 3 klasy podstawówki jeśli dobrze pamiętam. nie lubiłem go, ale też jakie to były mundurki co poniektórzy pamiętają. nie wydaje mi się żeby mundurek/uniform zabijał indywidualizm, raczej zmienia poziom z 'unikalnych' mundurów subkulturowych, na bardziej wyrafinowany, a przez to bardziej osobisty. idąc krok dalej, chyba nie miałbym nic przeciw gustownej odzieży identyfikującej mnie z firmą w której pracuję.. pamiętam nawet, że tak odpowiedziałem w jakiejś ankiecie dotyczącej zatrudnienia. zdjęcie urocze i przekorne, takie jak lubię z motywem dziecka ![]() |
ja tez zmila checia nosilabym uniform firmowy- te codzienne moje postoje przy szafie - co by tu dzis ubrac? raaaany
babcia
| Rosomak napisał(a): mundurki na tym poziomie.. jestem za! świetnie to wygląda i budzi jakieś poczucie przynależności, a w szkole to ważne. sam nosiłem mundurek chyba tak do 3 klasy podstawówki jeśli dobrze pamiętam. nie lubiłem go, ale też jakie to były mundurki co poniektórzy pamiętają. nie wydaje mi się żeby mundurek/uniform zabijał indywidualizm, raczej zmienia poziom z 'unikalnych' mundurów subkulturowych, na bardziej wyrafinowany, a przez to bardziej osobisty. idąc krok dalej, chyba nie miałbym nic przeciw gustownej odzieży identyfikującej mnie z firmą w której pracuję.. pamiętam nawet, że tak odpowiedziałem w jakiejś ankiecie dotyczącej zatrudnienia. zdjęcie urocze i przekorne, takie jak lubię z motywem dziecka ![]() |
ja tez zmila checia nosilabym uniform firmowy- te codzienne moje postoje przy szafie - co by tu dzis ubrac? raaaany
Rosomak
mundurki na tym poziomie.. jestem za! świetnie to wygląda i budzi jakieś poczucie przynależności, a w szkole to ważne. sam nosiłem mundurek chyba tak do 3 klasy podstawówki jeśli dobrze pamiętam. nie lubiłem go, ale też jakie to były mundurki co poniektórzy pamiętają. nie wydaje mi się żeby mundurek/uniform zabijał indywidualizm, raczej zmienia poziom z "unikalnych" mundurów subkulturowych, na bardziej wyrafinowany, a przez to bardziej osobisty. idąc krok dalej, chyba nie miałbym nic przeciw gustownej odzieży identyfikującej mnie z firmą w której pracuję.. pamiętam nawet, że tak odpowiedziałem w jakiejś ankiecie dotyczącej zatrudnienia.
zdjęcie urocze i przekorne, takie jak lubię z motywem dziecka 
babcia
Malczer napisał(a):
Na próżno jędza W ubraniu księdza Z lodu nas spędza ![]() |
mundurek jest Ok, dzieci w IRe traktuja to jako chleb codzienny, nie slyszalam,zeby moj syn kiedykolwiek narzekal, ubrania wykonane sa solidnie i jakosc ich nie odbiega od odziezy tzw firmowej.Zreszta czesto kurteczka i dres szkolny sa wlasnie "fimowe" Jedyne co to buty musza byc odpowiednie i synkowi musialam zanabyc takie bez napisow choc w zeszlym roku te z z napisikiem malutkim przeszly to w tym ni huhu. Sweterek jest Ok i w dobrej cenie mimo, ze jest w nim duza domieszka welny owczej
jako byly managier dzialu odziezy sportowej wiem co pisze i nadal jestem za mundurkiem
Tylko biedne dziewczeta zima nie zima w spodniczkach musza sie przemieszczac
Tomek-zadna krzywda im sie nie dzieje, ucza sie dobrych nawykow a jak jakis cos przeskrobie i ktos go przyuwazy to od razu wiadomo z ktorej szkoly lobuziaki byly
Ja ciesze sie ogromnie bo problem ciuszkow mam z glowy - te szkolne sa trwale i w dobrych cenach bez obaw,ze John czy Ciaran bedzie mial ladniejsze czy drozsze dzis dziecko ubiera zawsze to samo
edyta-literowki
babcia
Malczer napisał(a):
Na próżno jędza W ubraniu księdza Z lodu nas spędza ![]() |
mundurek jest Ok, dzieci w IRe traktuja to jako chleb codzienny, nie slyszalam,zeby moj syn kiedykolwiek narzekal, ubrania wykonane sa solidnie i jakosc ich nie odbiega od odziezy tzw firmowej.Zreszta czesto kurteczka i dres szkolny sa wlasnie "fimowe" Jedyne co to buty musza byc odpowiednie i synkowi musialam zanabyc takie bez napisow choc w zeszlym roku te z z napisikiem malutkim przeszly to w tym ni huhu. Sweterek jest Ok i w dobrej cenie mimo, ze jest w nim duza domieszka welny owczej
jako byly managier dzialu odziezy sportowej wiem co pisze i nadal jestem za mundurkiem
Tylko biedne dziewczeta zima nie zima w spodniczkach musza sie przemieszczac
Tomek-zadna krzywda im sie nie dzieje, ucza sie dobrych nawykow a jak jakis cos przeskrobie i ktos go przyuwazy to od razu wiadomo z ktorej szkoly lobuziaki byly
Ja ciesze sie ogromnie bo problem ciuszkow mam z glowy - te szkolne sa trwale i w dobrych cenach bez obaw,ze John czy Ciaran bedzie mial ladniejsze czy drozsze dzis dziecko ubiera zawsze to samo
edyta-literowki
Yoonson
biedne dzieciaki...
to zadziwiające - jak bardzo dorośli lubią przyodziewać dzieci w mundury, sami równocześnie od tego stroniąc...
ale przeca dziecko tak słodko w mundurku wygląda, jak cukiereczek...
cukiereczek prosto z taśmy produkcyjnej 
Malczer
| Pet napisał(a): ...się kojarzą ze 'Wspomnieniami niebieskiego mundurka' Gomulickiego |
Na próżno jędza
W ubraniu księdza
Z lodu nas spędza
Malczer
| Pet napisał(a): ...się kojarzą ze 'Wspomnieniami niebieskiego mundurka' Gomulickiego |
Na próżno jędza
W ubraniu księdza
Z lodu nas spędza
Pet
| Malczer napisał(a): Mundurki kojarzą się większości z nas z okresem PRL-u, stąd niechęć. Same w sobie są fajne, ale... wprowadził je na siłę niejaki Giertych, znajomi królika zarobili, i na tym dość ... |
Mi tam się kojarzą ze "Wspomnieniami niebieskiego mundurka" Gomulickiego, a to zdaje się XIX wiek
Pet
| Malczer napisał(a): Mundurki kojarzą się większości z nas z okresem PRL-u, stąd niechęć. Same w sobie są fajne, ale... wprowadził je na siłę niejaki Giertych, znajomi królika zarobili, i na tym dość ... |
Mi tam się kojarzą ze "Wspomnieniami niebieskiego mundurka" Gomulickiego, a to zdaje się XIX wiek
Malczer
Mundurki kojarzą się większości z nas z okresem PRL-u, stąd niechęć. Same w sobie są fajne, ale... wprowadził je na siłę niejaki Giertych, znajomi królika zarobili, i na tym dość
...
zild
ładne zdjęcie
RyszardD

irmi
ach, jak wdzięcznie pozuje
| Janeq-2010 napisał(a): kończą konkurencję bogactwa ubrań. |
irmi
ach, jak wdzięcznie pozuje
| Janeq-2010 napisał(a): kończą konkurencję bogactwa ubrań. |
MartaW
cudnie 
clarksontop
ładne zdjęcie ładnej kobiety
bogdanm
Urocze 
kozjar
urocze, podoba mi się 
tomaszt81
4 lata to na prawdę bardzo mało biorąc pod uwagę wszelkie aspekty, u nas 5 lat jest już kontrowersyjne. Mówię to jako pedagog
ed.
zapomniałem dodać, że urocze zdjęcie 
Janeq-2010
| implicite napisał(a): Babcia wyrasta na klasyka AT, jej zdjęcia są oczekiwane. |
Brawo, wracajmy do zdjęć, te od Babci są super
Janeq-2010
| implicite napisał(a): Babcia wyrasta na klasyka AT, jej zdjęcia są oczekiwane. |
Brawo, wracajmy do zdjęć, te od Babci są super
implicite
Babcia wyrasta na klasyka AT, jej zdjęcia są oczekiwane.
Janeq-2010
babcia napisał(a):
zanim zasne napisze, nie wstydze sie,ze jestem Polka, moj syn sie nie wstydzi ani nikt kogo znam nie wstydzi sie,ze jest polakiem mieszkajacym tutajw Irlandii. Odnalazlam sie tutaj i nasze wyksztalcenie, doswiadczenie zdobyte w Polsce jak najbardziej jest brane pod uwage. Przynajmniej kiedy ja szukalam pracy tak bylo, teraz jest recesja-nie jest latwo, zgadzam sie, ale sa rozne grupy emigrantow, nie sadze, zeby bylo az tak zle. Dobranoc |
"Babciu", jak najbardziej popieram Twoje zdanie. My również nigdy nie wstydziliśmy się być Polakami, (a mieliśmy od lat i mamy nadal obywatelstwo RPA). Polskie wykształcenie jest szeroko uznawane w świecie bez konieczności nostryfikacji, włącznie z RPA, USA, Australią, EU i Kanadą (opowieści, że nie jest to bajki). Również my starannie dobieraliśmy sobie towarzystwo (również spośród Polaków), ale to każdy robi jak uważa. Osiągnęliśmy rzadkie, jak nam się wydaje, sukcesy i uznanie tam w RPA, i swobodnie i bez nacisku konieczności podjęliśmy decyzję o powrocie do Polski. Zdarzająca się i tu "łacina" świadczy tylko i wyłącznie o poziomie jej używającego, który bez niej nie potrafi się wyrazić (jeśli w ślad za tym gdzieś tam nie chcą uznać jego kwalifikacji, to właściwie nie ma się co dziwić; przecież nie chciałabyś mieć w pracy obok siebie kogoś kto używa "f..." co drugie słowo). Różnica sytuacji z lat '80 w RPA do wyjazdów po 2003 do IR i UK polega na tym, że w RPA przyjmowano Polaków właściwie wyłącznie z cenzusem (inni byli na miejscu). Przecież i w RPA były i są cykle ekonomiczne, i tam grupy etniczne, czy narodowościowe 'zwierają wtedy szeregi'. Zresztą podobnie było i jest w innych skupiskach polskiej emigracji: w US, Kanadzie, Australii, etc... Liczą się kwalifikacje, chęć do pracy i kultura, a nie mięśnie, 'łacina' i bezczelność (bo te są z chęcią spychane na społeczny margines). Serdecznie pozdrawiam, Janek
Janeq-2010
babcia napisał(a):
zanim zasne napisze, nie wstydze sie,ze jestem Polka, moj syn sie nie wstydzi ani nikt kogo znam nie wstydzi sie,ze jest polakiem mieszkajacym tutajw Irlandii. Odnalazlam sie tutaj i nasze wyksztalcenie, doswiadczenie zdobyte w Polsce jak najbardziej jest brane pod uwage. Przynajmniej kiedy ja szukalam pracy tak bylo, teraz jest recesja-nie jest latwo, zgadzam sie, ale sa rozne grupy emigrantow, nie sadze, zeby bylo az tak zle. Dobranoc |
"Babciu", jak najbardziej popieram Twoje zdanie. My również nigdy nie wstydziliśmy się być Polakami, (a mieliśmy od lat i mamy nadal obywatelstwo RPA). Polskie wykształcenie jest szeroko uznawane w świecie bez konieczności nostryfikacji, włącznie z RPA, USA, Australią, EU i Kanadą (opowieści, że nie jest to bajki). Również my starannie dobieraliśmy sobie towarzystwo (również spośród Polaków), ale to każdy robi jak uważa. Osiągnęliśmy rzadkie, jak nam się wydaje, sukcesy i uznanie tam w RPA, i swobodnie i bez nacisku konieczności podjęliśmy decyzję o powrocie do Polski. Zdarzająca się i tu "łacina" świadczy tylko i wyłącznie o poziomie jej używającego, który bez niej nie potrafi się wyrazić (jeśli w ślad za tym gdzieś tam nie chcą uznać jego kwalifikacji, to właściwie nie ma się co dziwić; przecież nie chciałabyś mieć w pracy obok siebie kogoś kto używa "f..." co drugie słowo). Różnica sytuacji z lat '80 w RPA do wyjazdów po 2003 do IR i UK polega na tym, że w RPA przyjmowano Polaków właściwie wyłącznie z cenzusem (inni byli na miejscu). Przecież i w RPA były i są cykle ekonomiczne, i tam grupy etniczne, czy narodowościowe 'zwierają wtedy szeregi'. Zresztą podobnie było i jest w innych skupiskach polskiej emigracji: w US, Kanadzie, Australii, etc... Liczą się kwalifikacje, chęć do pracy i kultura, a nie mięśnie, 'łacina' i bezczelność (bo te są z chęcią spychane na społeczny margines). Serdecznie pozdrawiam, Janek
Steuermann
A ja tylko o zdjęciu. Proste i bardzo fajne.
janykiel
| Si-Z-aR napisał(a): większość z polaczków za granica jak i w kraju to poprostu polaczki i WSTYDZĘ SIĘ ŻE JESTEM POLAKIEM! Jeśli tylko mogę nie przyznaję sie do swojego pochodzenia. Dobranoc. |
Dobrze, że jest jeszcze elita taka jak Ty:P BTW, może to dobrze, że się nie przyznajesz do pochodzenia... Choć dla mnie narodowości mają trzeciorzędne znaczenie. Wstydzenie się, że się jest tym lub tamtym to jakieś kuriozum.
janykiel
| Si-Z-aR napisał(a): większość z polaczków za granica jak i w kraju to poprostu polaczki i WSTYDZĘ SIĘ ŻE JESTEM POLAKIEM! Jeśli tylko mogę nie przyznaję sie do swojego pochodzenia. Dobranoc. |
Dobrze, że jest jeszcze elita taka jak Ty:P BTW, może to dobrze, że się nie przyznajesz do pochodzenia... Choć dla mnie narodowości mają trzeciorzędne znaczenie. Wstydzenie się, że się jest tym lub tamtym to jakieś kuriozum.
babcia
Si-Z-aR napisał(a):
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy Przyjechali do rodziny która tu osiadła wiele lat temu, bądź też zostali zchwytani przez headhunterów. Mam rodzinę w Kanadzie i tam niestety dzieje się podobnie...polaczki za granicą. A przecież tam tylko wyjechali ludzie z cenzusem(hehe), co nie miało znaczenia, ponieważ Kanada nie uznaje żadnego innego wykształcenia tylko zdobyte w tym kraju Nie zmienia to faktu, że większość z polaczków za granica jak i w kraju to poprostu polaczki i WSTYDZĘ SIĘ ŻE JESTEM POLAKIEM! Jeśli tylko mogę nie przyznaję sie do swojego pochodzenia. Dobranoc. |
zanim zasne napisze, nie wstydze sie,ze jestem Polka, moj syn sie nie wstydzi ani nikt kogo znam nie wstydzi sie,ze jest polakiem mieszkajacym tutajw Irlandii. Odnalazlam sie tutaj i nasze wyksztalcenie, doswiadczenie zdobyte w Polsce jak najbardziej jest brane pod uwage. Przynajmniej kiedy ja szukalam pracy tak bylo, teraz jest recesja-nie jest latwo, zgadzam sie, ale sa rozne grupy emigrantow, nie sadze, zeby bylo az tak zle.
Dobranoc
babcia
Si-Z-aR napisał(a):
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy Przyjechali do rodziny która tu osiadła wiele lat temu, bądź też zostali zchwytani przez headhunterów. Mam rodzinę w Kanadzie i tam niestety dzieje się podobnie...polaczki za granicą. A przecież tam tylko wyjechali ludzie z cenzusem(hehe), co nie miało znaczenia, ponieważ Kanada nie uznaje żadnego innego wykształcenia tylko zdobyte w tym kraju Nie zmienia to faktu, że większość z polaczków za granica jak i w kraju to poprostu polaczki i WSTYDZĘ SIĘ ŻE JESTEM POLAKIEM! Jeśli tylko mogę nie przyznaję sie do swojego pochodzenia. Dobranoc. |
zanim zasne napisze, nie wstydze sie,ze jestem Polka, moj syn sie nie wstydzi ani nikt kogo znam nie wstydzi sie,ze jest polakiem mieszkajacym tutajw Irlandii. Odnalazlam sie tutaj i nasze wyksztalcenie, doswiadczenie zdobyte w Polsce jak najbardziej jest brane pod uwage. Przynajmniej kiedy ja szukalam pracy tak bylo, teraz jest recesja-nie jest latwo, zgadzam sie, ale sa rozne grupy emigrantow, nie sadze, zeby bylo az tak zle.
Dobranoc
Si-Z-aR
| Janeq-2010 napisał(a): Jak wiesz 'grass is no greener on the other side of the road'. Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje. W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru. Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż? |
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy
Przyjechali do rodziny która tu osiadła wiele lat temu, bądź też zostali zchwytani przez headhunterów. Mam rodzinę w Kanadzie i tam niestety dzieje się podobnie...polaczki za granicą. A przecież tam tylko wyjechali ludzie z cenzusem(hehe), co nie miało znaczenia, ponieważ Kanada nie uznaje żadnego innego wykształcenia tylko zdobyte w tym kraju
Nie zmienia to faktu, że większość z polaczków za granica jak i w kraju to poprostu polaczki i WSTYDZĘ SIĘ ŻE JESTEM POLAKIEM! Jeśli tylko mogę nie przyznaję sie do swojego pochodzenia. Dobranoc.
Si-Z-aR
| Janeq-2010 napisał(a): Jak wiesz 'grass is no greener on the other side of the road'. Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje. W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru. Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż? |
Prawda! Nawet sobie nie zdajesz sprawy co się tutaj dzieje. Gdybyś tylko mógł przejść się ulicami Dublina czy też innych równie niewielkich miasteczek to byś się przeraził! Byli więźniowie, ludzie po szkołach zawodowych z zerową znajomością języka, wygnani brakiem pracy w swoim kraju...i wiele innych przypadków. Nie mówię tutaj tylko o polakach! Jednak i na wsiach są ludzie wykształceni i wielu przyjechało tutaj z kurwa wykształceniem i kolokwializm nie ma tu nic do rzeczy
Przyjechali do rodziny która tu osiadła wiele lat temu, bądź też zostali zchwytani przez headhunterów. Mam rodzinę w Kanadzie i tam niestety dzieje się podobnie...polaczki za granicą. A przecież tam tylko wyjechali ludzie z cenzusem(hehe), co nie miało znaczenia, ponieważ Kanada nie uznaje żadnego innego wykształcenia tylko zdobyte w tym kraju
Nie zmienia to faktu, że większość z polaczków za granica jak i w kraju to poprostu polaczki i WSTYDZĘ SIĘ ŻE JESTEM POLAKIEM! Jeśli tylko mogę nie przyznaję sie do swojego pochodzenia. Dobranoc.
Janeq-2010
| babcia napisał(a): school bus maja tylko prywatne szkoly i musialabym syna tam zapisac znaim sie urodzil a i tak nie byloby gwarancji, ze zostanie tam przyjety. |
Jak wiesz "grass is no greener on the other side of the road".
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Janeq-2010
| babcia napisał(a): school bus maja tylko prywatne szkoly i musialabym syna tam zapisac znaim sie urodzil a i tak nie byloby gwarancji, ze zostanie tam przyjety. |
Jak wiesz "grass is no greener on the other side of the road".
Imigranci odnajdują się naogół w kraju imigracji w drugim albo trzecim pokoleniu. Dzieci są w tym najdzielniejsze i bardzo często godne podziwu. Bo to nie one decydowały o tych 'eskapadach', a ponosza konsekwencje.
W RPA Polacy mieli się dobrze, bo byli w większości ludźmi z cenzusem (czyt. wysoko-wykształceni i wyspecjalizowani), a i tak osiągnięcia dzieci są tylko takie. Najlepiej byłoby, gdyby te 'eskapady' nie były potrzebne, wręcz niezbędne, a ewentualne wynikały z wolnego, niewymuszonego i dobrze przygotowanego wyboru.
Ale kto mówił, że życie będzie łatwe; nieprawdaż?
Si-Z-aR
| babcia napisał(a): a to moze w mniejszych miejscowosciach sa busy bo znam drogi w IRE, czesto nie ma pobocza, ale w Bublin nie ma, malo ktora szkola ma school bus, i dzieci jezdzace Dublin Bus nie maja kompleksow - moje nie ma ![]() |
Eeee nie no, wiadomo Dublin to klasa, bo my te wieśnioki to wiesz, z nas się śmieją w Dublin
Jak się mieszka w Dublin to jest się pan/i. No ale i tak inna kultura niż w środkowej, boszzz hehe, ludzie to są jednak...
Si-Z-aR
| babcia napisał(a): a to moze w mniejszych miejscowosciach sa busy bo znam drogi w IRE, czesto nie ma pobocza, ale w Bublin nie ma, malo ktora szkola ma school bus, i dzieci jezdzace Dublin Bus nie maja kompleksow - moje nie ma ![]() |
Eeee nie no, wiadomo Dublin to klasa, bo my te wieśnioki to wiesz, z nas się śmieją w Dublin
Jak się mieszka w Dublin to jest się pan/i. No ale i tak inna kultura niż w środkowej, boszzz hehe, ludzie to są jednak...
maciusza666
babcia napisał(a):
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy ![]() |
Zaszło nieporozumienie
Sprostowanie: Babcia ma wygadanego malucha
maciusza666
babcia napisał(a):
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy ![]() |
Zaszło nieporozumienie
Sprostowanie: Babcia ma wygadanego malucha
Si-Z-aR
babcia napisał(a):
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy ![]() |
hehehehe dobre
Si-Z-aR
babcia napisał(a):
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy ![]() |
hehehehe dobre
babcia
| maciusza666 napisał(a): To już nie ten sam stereotyp i kultura człowieka co tu, w środkowej EU W każdym razie jestem za mundurkami, a babcia ma wygadane maluchy ![]() |
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy
babcia
| maciusza666 napisał(a): To już nie ten sam stereotyp i kultura człowieka co tu, w środkowej EU W każdym razie jestem za mundurkami, a babcia ma wygadane maluchy ![]() |
a o ktore maluchy chodzi? Bo Mia to wnuczka mojego kolegi z pracy
babcia
a to moze w mniejszych miejscowosciach sa busy bo znam drogi w IRE, czesto nie ma pobocza, ale w Bublin nie ma, malo ktora szkola ma school bus, i dzieci jezdzace Dublin Bus nie maja kompleksow - moje nie ma 
maciusza666
To już nie ten sam stereotyp i kultura człowieka co tu, w środkowej EU
W każdym razie jestem za mundurkami, a babcia ma wygadane maluchy 
Si-Z-aR
| babcia napisał(a): przeeestan, dzis wlasnie zapytalam syna czy chce jakas tam gre czy wymieniamy jego telefon-uznal tak-moj telefon jest najlepszy na swiecie o! a school bus maja tylko prywatne szkoly i musialabym syna tam zapisac znaim sie urodzil a i tak nie byloby gwarancji, ze zostanie tam przyjety. Nie za bardzo sie moge z Toba zgodzic. |
U mnie na wsi są school busy i nie jestem do końca przekonany czy to jest prywatna szkoła, ale z przyjemnością dopytam
No dobra, pewnie się dzieci licytują w najnowszych grach
Si-Z-aR
| babcia napisał(a): przeeestan, dzis wlasnie zapytalam syna czy chce jakas tam gre czy wymieniamy jego telefon-uznal tak-moj telefon jest najlepszy na swiecie o! a school bus maja tylko prywatne szkoly i musialabym syna tam zapisac znaim sie urodzil a i tak nie byloby gwarancji, ze zostanie tam przyjety. Nie za bardzo sie moge z Toba zgodzic. |
U mnie na wsi są school busy i nie jestem do końca przekonany czy to jest prywatna szkoła, ale z przyjemnością dopytam
No dobra, pewnie się dzieci licytują w najnowszych grach
babcia
Si-Z-aR napisał(a):
Tak, a zaczyna się kto nie ma iphona, a twoja mama jakim samochodem terenowym po ciebie przyjechała. Nie rozmawiam z tobą bo ty jeździsz school bus do szkoły itd... |
przeeestan, dzis wlasnie zapytalam syna czy chce jakas tam gre czy wymieniamy jego telefon-uznal tak-moj telefon jest najlepszy na swiecie o! a school bus maja tylko prywatne szkoly i musialabym syna tam zapisac znaim sie urodzil a i tak nie byloby gwarancji, ze zostanie tam przyjety. Nie za bardzo sie moge z Toba zgodzic.
babcia
Si-Z-aR napisał(a):
Tak, a zaczyna się kto nie ma iphona, a twoja mama jakim samochodem terenowym po ciebie przyjechała. Nie rozmawiam z tobą bo ty jeździsz school bus do szkoły itd... |
przeeestan, dzis wlasnie zapytalam syna czy chce jakas tam gre czy wymieniamy jego telefon-uznal tak-moj telefon jest najlepszy na swiecie o! a school bus maja tylko prywatne szkoly i musialabym syna tam zapisac znaim sie urodzil a i tak nie byloby gwarancji, ze zostanie tam przyjety. Nie za bardzo sie moge z Toba zgodzic.
Si-Z-aR
| Janeq-2010 napisał(a): Naszym mundurki też by się przydały. Tworzą wspólnotę szkoły i kończą konkurencję bogactwa ubrań. |
Tak, a zaczyna się kto nie ma iphona, a twoja mama jakim samochodem terenowym po ciebie przyjechała. Nie rozmawiam z tobą bo ty jeździsz school bus do szkoły itd...
Si-Z-aR
| Janeq-2010 napisał(a): Naszym mundurki też by się przydały. Tworzą wspólnotę szkoły i kończą konkurencję bogactwa ubrań. |
Tak, a zaczyna się kto nie ma iphona, a twoja mama jakim samochodem terenowym po ciebie przyjechała. Nie rozmawiam z tobą bo ty jeździsz school bus do szkoły itd...
babcia
Janeq-2010 napisał(a):
O, pogadałoby się na tematy RPA. Szkoda, że Warszawa i Dublin są dość daleko, bo kawa byłaby dobrym pretekstem i dodatkiem do rozmowy i oglądania zdjęć - przeważnie rodzinnych, stąd sentymentalnych. Nasze 15 lat, a nawet i więcej, stworzyły wiele pięknych tematów. A od jak dawna ty jesteś w Dublinie, czy od 2003r? To byłoby też sporo. Czas szybko leci, co? |
tak, leci. Dopiero zaporwadzalam malego chlopczyka do primary school a teraz juz mlodzieniec sam sie zaprowadza do secondary a wyjscie z matka to wstyd
wczoraj po kolacji w centrum miasta podtrzymal mnie pod reke-jak dame, ale na chwile bo a nuz pojawi sie jakis kolega ze szkoly i bedzie wstyd
ryzyko bylo jednak male i sie narazil-dyplomata
tak, szkoda, ze prawie wszyscy z AT sa tak daleko
babcia
Dziadek jej twierdzi, ze jest bardzo zdolna. Kiedy Ja fotografowalam rzeczywiscie mimo mlodego wieku jej zdolnosc wypowiadania sie byla na wysokim poziomie.