19-08-2011 18:37
Tytuł: Tres Delinquentes
Złomiarze łódzcy. Rolleiflex Automat (1939) + Trix400/U+
Komentarze
xrog

Snaut
Irmi, Steuermann - chapeau bas.
janus
Świeże.
Dobre.
Steuermann
| implicite napisał(a): Znasz problem z autopsji? ... |
Zadajesz trudne pytania, jakbyś był filozofem.
Wiele racji ma Tomograf. Ale to jest taka racja trochę statystyczna, symplifikująca.
Problem kolejowych kradzieży węgla istnieje od czasu, kiedy kolej zaczęła przewozić węgiel. Czytałem teksty sprzed I Wojny Światowej opisujące takie incydenty. Gdzieś tam równolegle funkcjonował proceder pozyskiwania węgla poprzez wydobycie w tzw. biedaszybach (czyli de facto niewielkich kopalniach funkcjonujących z naruszeniem prawa górniczego, organizowanych na zasadzie nieformalnych spółdzielni) oraz odzyskiwaniem węgla z hałd kamienia pogórniczego (zawierają do 20% tego surowca). Wszystkie te formy działalności były zawsze zwalczane przez państwo. Działania te zawsze nasilały się w okresach biedy (np. Wielki Kryzys) i praktycznie zanikały w czasach prosperity (np. okres 1945-1990)
. Osoby kradnące węgiel, zatrudnione w biedaszybach bądź odzyskujące węgiel z hałd miały bardzo niski prestiż społeczny. Trudnienie się tym procederem nigdy nie było nobilitujące. Odpowiadając na Twoje pytanie, po ty zdecydowanie przydługim wstępie mogę powiedzieć, że ludzie, którzy zajmują się kradzieżą węgla są w zdecydowanej większości ofiarami przemian gospodarczych, które nastąpiły po 1990 roku. Ci, których spotykałem prawie zawsze byli sympatyczni, niekiedy budzili litość, rzadko sprawiali wrażenie przestępców.
Na pewno to, co napisałem nie usatysfakcjonuje Cię, ale to jest naprawdę skomplikowany problem, a ja nie miałem czasu przygotować się do odpowiedzi.
Steuermann
| implicite napisał(a): Znasz problem z autopsji? ... |
Zadajesz trudne pytania, jakbyś był filozofem.
Wiele racji ma Tomograf. Ale to jest taka racja trochę statystyczna, symplifikująca.
Problem kolejowych kradzieży węgla istnieje od czasu, kiedy kolej zaczęła przewozić węgiel. Czytałem teksty sprzed I Wojny Światowej opisujące takie incydenty. Gdzieś tam równolegle funkcjonował proceder pozyskiwania węgla poprzez wydobycie w tzw. biedaszybach (czyli de facto niewielkich kopalniach funkcjonujących z naruszeniem prawa górniczego, organizowanych na zasadzie nieformalnych spółdzielni) oraz odzyskiwaniem węgla z hałd kamienia pogórniczego (zawierają do 20% tego surowca). Wszystkie te formy działalności były zawsze zwalczane przez państwo. Działania te zawsze nasilały się w okresach biedy (np. Wielki Kryzys) i praktycznie zanikały w czasach prosperity (np. okres 1945-1990)
. Osoby kradnące węgiel, zatrudnione w biedaszybach bądź odzyskujące węgiel z hałd miały bardzo niski prestiż społeczny. Trudnienie się tym procederem nigdy nie było nobilitujące. Odpowiadając na Twoje pytanie, po ty zdecydowanie przydługim wstępie mogę powiedzieć, że ludzie, którzy zajmują się kradzieżą węgla są w zdecydowanej większości ofiarami przemian gospodarczych, które nastąpiły po 1990 roku. Ci, których spotykałem prawie zawsze byli sympatyczni, niekiedy budzili litość, rzadko sprawiali wrażenie przestępców.
Na pewno to, co napisałem nie usatysfakcjonuje Cię, ale to jest naprawdę skomplikowany problem, a ja nie miałem czasu przygotować się do odpowiedzi.
implicite
| bolas napisał: Tutaj masz Jacku nieco więcej informacji o obiekcie, jego archiwalne zdjecia itp ... naprawdę można było w nim zrobić coś sensownego, jak choćby np. muzeum łódzkiej komunikacji |
Znam tę stronę. Obejrzałem ją sobie dokładnie jakiś czas temu, przy okazji innych Twoich zdjęć.
implicite
| bolas napisał: Tutaj masz Jacku nieco więcej informacji o obiekcie, jego archiwalne zdjecia itp ... naprawdę można było w nim zrobić coś sensownego, jak choćby np. muzeum łódzkiej komunikacji |
Znam tę stronę. Obejrzałem ją sobie dokładnie jakiś czas temu, przy okazji innych Twoich zdjęć.
eMPe
dobra fota
StartB
rewela nie ma co
bolas
Jasna sprawa, sam obiekt ma wielką wartość, tylko o wiele taniej jest zamiast bawić się w renowacje, adaptację itp jest po prostu wsio zburzyć i postawić współczesnego klocka od zera niczym się nie przejmując. To łódzka tradycja od lat. Już w XIX wieku najłatwiej było splajtować i zarobić paląc swój własny zakład i czesząc kasę z ubezpieczenia. Kupa takich przykładów choćby w "Ziemi Obiecanej". Współcześnie temat nieco zmutował i ma postać taką, że najlepiej obiecać gruszki na wierzbie - np. wielką inwestycję, uzyskując preferencyjne warunki i kredyty, po czym kupić teren z ruiną w centrum. Później niby jest renowacja, która staje zaraz na początku prac i wszytsko niszczeje ... aż się rozpadnie, albo np. pechowo zapali, zarwie itp ... wtedy jest niebezpiecznie i obiekt trzeba rozebrać. W efekcie inwestor dostaje grunt w zarąbistym miejscu za darmo prawie w ten sposób.
W Łodzi były już dziesiątki podobnych przykładów. Do tego dołączają się kompletnie nieudolne, olamiaste, pierdołowate i beznadziejne służby ochrony zabytków i lata, jak nie dekady zaniedbań - jak choćby brak miejscowego planu zagospodarowania, luki we wpisach do rejestru itp ... ostanio np. mistrz wałków zburzył w długi weekend podmiejską willę. Poczekał w piątek do 17-ej, jak już służby skończyły prace i na teren wpadły koparki i zmiotły pałacyk dosłownie w pare godzin. Została kupa gruzu, a pierdoły miejskie mogą go ukarać mandatem 500 zł max .... ot taka to jest historia.
Tutaj masz Jacku nieco więcej informacji o obiekcie, jego archiwalne zdjecia itp ... naprawdę można było w nim zrobić coś sensownego, jak choćby np. muzeum łódzkiej komunikacji
implicite
Obiekty mają jakąś wartość zabytkową? Może komercyjna wartość tych miejsc tkwi wyłącznie w ziemi?
bolas
Moim zdaniem te dzieciaki robią to głównie dla zabicia nudy wakacji w mieście. Ot po prostu coś się dzieje. Nie wyglądały na takich, które zmusza do tego bieda. Na pewno nie, ot nuda i tyle.
W ogóle sytuacja nieco jak w Las Vegas Parano ... obiekt jest niby zabytkiem, wpierw się pół roku rozwalał, teraz spłonął jak to w łódzkiej tradycji. Paradoksalnie płonął prawie 3 dni, mimo deszczu i akcji ponad 6 zastępów straży. I najlepsze, że generalnie tam jest tylko beton, stal i resztki drewnianego dachu. Do tego w jednym czasie niby miała go pilnować policja, ale oczywiście jej nie było. Złomiarze łupią (tacy już normalni żule), przy okazji te dzieciaki. Do tego od czasu do czasu ktoś się włóczy z aparatami, albo psem na spacerze. Jak łaziliśmy to akurat przyjechał właściciel terenu (mega mercem, ale w kaloszach). Przegnał dzieciaki i oprowadzał jakiegoś innego pana, zainteresowanego mocno obiektem. Natomiast łódzki konserwator zabytków ogłosił swój sukces i byrluje w mediach, że nakaże odbudowę itp ... jak zwykle jak już obiekt zruinowany, a teraz spłonął i pewnie niebawem albo runie, albo będzie konieczna rozbiórka.
tomograf
ja myślę że zarówno wśród złomiarzy i węglarzy są ci którym życie nie pozostawia wyboru, oraz ci którzy zwietrzyli łatwy zarobek.
implicite
Znasz problem z autopsji? Jak to więc właściwie wygląda? Złomiarze, węglarze, etc. to ludzie, którzy zwietrzyli łatwy biznes czy ludzie, którzy kradną, ponieważ brak im alternatywy? Oczywiście nie proszę o łatwe uogólnienie, ale o coś na kształt oceny.
Steuermann
| implicite napisał(a): Problem znam tylko z mediów ... |
To jest temat na co najmniej obszerny esej. Spotykałem tych ludzi. Byli różni. Niekiedy budzili litość, niekiedy respekt a nawet strach. To były niemal sceny filmowe o wysokim poziomie ekspresji. Mam je w oczach do dziś.Znam też ludzi z drugiej strony barykady, dla których broń palna jest narzędziem pracy. Oni nie podzielają Twojego zdania. Znam miejsca, gdzie dokonuje się tych kradzieży. Spróbuję kiedyś sfotografować je. Może uda mi się oddać klimat.
Steuermann
| implicite napisał(a): Problem znam tylko z mediów ... |
To jest temat na co najmniej obszerny esej. Spotykałem tych ludzi. Byli różni. Niekiedy budzili litość, niekiedy respekt a nawet strach. To były niemal sceny filmowe o wysokim poziomie ekspresji. Mam je w oczach do dziś.Znam też ludzi z drugiej strony barykady, dla których broń palna jest narzędziem pracy. Oni nie podzielają Twojego zdania. Znam miejsca, gdzie dokonuje się tych kradzieży. Spróbuję kiedyś sfotografować je. Może uda mi się oddać klimat.
implicite
Problem znam tylko z mediów, Sterniku. Podejrzewam jednak, że Ci ludzie kradną (złom, węgiel, etc.) nie dlatego, że są zdemoralizowani, ale że jest to ich główne lub jedyne źródło utrzymania. Bieda to problem społeczny, a nie etyczny. I dopiero ona może prowadzić do demoralizacji. Aspekt etyczny jest tu zatem wtórny wobec problemu społecznego. Jeżeli bowiem będziemy dostrzegać tylko etyczne aspekty takiego zachowania, to doprowadzimy do bezrefleksyjnego potępienia tych ludzi nie troszcząc się o przyczyny ich zachowania.
Kryminału nie wymieniłem, bo nie ma on nic do rzeczy. Karanie tych ludzi za kradzież to w gruncie rzeczy karanie ich za biedę. I to dopiero jest demoralizujące.
Steuermann
| implicite napisał(a): To 'złodziejstwo' ma charakter strukturalny, należałoby na nie raczej patrzeć jak na problem społeczny, a nie etyczny. |
Podobnie u nas, na Górnym Śląsku ma się rzecz z kradzieżami węgla z wagonów kolejowych. Zaakcentowałbym jednak ten akcent etyczny kosztem nie wymienionego przez Ciebie akcentu kryminalnego. Pod względem etycznym czyn jest naganny i prowadzący do dalszej demoralizacji.
Steuermann
| implicite napisał(a): To 'złodziejstwo' ma charakter strukturalny, należałoby na nie raczej patrzeć jak na problem społeczny, a nie etyczny. |
Podobnie u nas, na Górnym Śląsku ma się rzecz z kradzieżami węgla z wagonów kolejowych. Zaakcentowałbym jednak ten akcent etyczny kosztem nie wymienionego przez Ciebie akcentu kryminalnego. Pod względem etycznym czyn jest naganny i prowadzący do dalszej demoralizacji.
implicite
To "złodziejstwo" ma charakter strukturalny, należałoby na nie raczej patrzeć jak na problem społeczny, a nie etyczny.
tomograf
dobry fot, dobry temat, a co do zierania złomu to lepsze to niż "krojenie" ludzi na ulicach.
Steuermann
Piękna robota.
janykiel
Szacun. Zdjęcie przednie i technicznie i tematycznie. Tak sobie wobrażam zatrzymywanie czasu i ludzi na zdjęciach.
januszM
Bardzo fajne.
bolas
Zagadałem, podpytałem i się bez problemu zgodzili. Proponowałem odbitkę/skan ale nie interesowało ich specjalnie ...
DAAD
| TomaszK napisał(a): Aaa!... To zmienia postać rzeczy ![]() |
Jest bardzo miłym człowiekiem, ale to przedtem trzeba wiedzieć
DAAD
| TomaszK napisał(a): Aaa!... To zmienia postać rzeczy ![]() |
Jest bardzo miłym człowiekiem, ale to przedtem trzeba wiedzieć
TomaszK
Aaa!... To zmienia postać rzeczy 
DAAD
| TomaszK napisał(a): Ale że też pozwolili Ci się sfotografować |
Miałem przyjemność poznać Bolasa, też bym Mu się dał sfotografować. Najwyżej później bym cicho pod nosem zaklął
DAAD
| TomaszK napisał(a): Ale że też pozwolili Ci się sfotografować |
Miałem przyjemność poznać Bolasa, też bym Mu się dał sfotografować. Najwyżej później bym cicho pod nosem zaklął
TomaszK
Ale że też pozwolili Ci się sfotografować, wydawało mi się, że osoby o takim zajęciu jak ognia unikają 'publicity'... Z fotograficznego punktu widzenia - bardzo dobre zdjęcie, wg mnie.
gong
Oglądam z mieszanymi uczuciami - bo fota przednia, ale temat smutny.
DAAD

irmi
| DAAD napisał(a): się buchnęło |
irmi
| DAAD napisał(a): się buchnęło |
DAAD
| irmi napisał(a): kiedy ja byłam dzieckiem żadne z moich znajomych nie zbierało złomu i nie kradło |
Bo Tyś z Vipów pewnie. Złomu nie zbierałem, ale oranżadę od czasu do czasu się buchnęło z budki
DAAD
| irmi napisał(a): kiedy ja byłam dzieckiem żadne z moich znajomych nie zbierało złomu i nie kradło |
Bo Tyś z Vipów pewnie. Złomu nie zbierałem, ale oranżadę od czasu do czasu się buchnęło z budki
irmi
widać nie , kiedy ja byłam dzieckiem żadne z moich znajomych nie zbierało złomu i nie kradło
bolas
Jakby na to nie patrzeć to jednak chłopaki zacięcie mają. Spytałem ile dostają za taką płytę - około 5 zł, a do skupu jakiś kilometr. Ważyła dobre 15 kilo ... 
DAAD
| irmi napisał(a): etyczną takich zajęć |
Ja pierdykam, Irmi życia nie znasz
DAAD
| irmi napisał(a): etyczną takich zajęć |
Ja pierdykam, Irmi życia nie znasz
irmi
powinnam dopisać " w ten sposób pracują"
bo miałam na myśli własnie stronę etyczną takich zajęć
bolas
Raczej to chyba kradzież niż praca ... 
DAAD
Mnie nie zasmucił, nieraz pracowałem jako dzieciak.
Edit; bo tak mi się chciało.
irmi
a mnie zasmucił fakt ,ze dzieciaki pracują
DAAD
Extra, wygląda jak buddyjski mnich z uczniami 
rafi1977
Znam to foto i niezmiennie lubię