Autor

Grisza

08-04-2011 19:11

Tytuł: ***

neopan 400

Komentarze

zild

zild

wiecie co
przedstawia się utrwalony obraz do oceny, komentarza, interpretacji
i w sumie każdy widzi coś innego
chyba, że jest coś jasno przedstawione
tyle ile spojrzeń tyle interpretacji .....

wasze zdrowie (zapomniałem buźki chłolera ;> )

14 lat temu
Grisza

Grisza

implicite napisał(a):
Ale jak odróżnić świadomego twórcę od hochsztaplera, skoro tradycyjne (nomen omen) kryteria oceny uległy rozluźnieniu?

Chyba wystarczy zobaczyć kilka zdjęć tego samego autora, żeby rozszyfrować czy robi zdjęcia świadomie czy nie. Tak ja przynajmniej staram się to rozróżniać

14 lat temu
implicite

implicite

Ale jak odróżnić świadomego twórcę od hochsztaplera, skoro tradycyjne (nomen omen) kryteria oceny uległy rozluźnieniu?

Co do mnie, to lubię opisy. Mówią coś nie tylko o pracy, ale i o autorze.

14 lat temu
Grisza

Grisza

implicite napisał(a):
Autor z którego zdjęto obowiązek nadania swojej pracy sensu, dostaje pole do ogromnych nadużyć. Nie chciałem już w to wnikać. Jednak twierdzenie, że
jak autor nie ma nic do opowiedzenia to i po 10 latach wpatrywania się dalej nic na zdjęciu nie zobaczę, żadnej historii.
jest twierdzeniem idealnym. W praktyce jest różnie.

Zgadzam się że to wyidealizowane i przerysowane, ale będę stał na stanowisku, że świadomy autor zdjęcia nadaje mu sens przez to jakimi środkami się posłużył do jego stworzenia, co zawarł w kadrze jak go skomponował, jaki nadał tytuł, ale od pewnego czasu jestem przeciwny opisom do zdjęć

14 lat temu
hobbes

hobbes

no szkoda.. ide do ciemni, rezać w barycie

14 lat temu
Grisza

Grisza

szkoda, że stosunek rozmów sprzętowo-technicznych do rozmów o zdjęciach nie jest mniejszy, ale to może przez zdjęcia albo to jak internet (w sensie portalu z dużą ilością przeróżnych zdjęć) wpływa na odbiór zdjęć

14 lat temu
implicite

implicite

Autor z którego zdjęto obowiązek nadania swojej pracy sensu, dostaje pole do ogromnych nadużyć. Nie chciałem już w to wnikać. Jednak twierdzenie, że

jak autor nie ma nic do opowiedzenia to i po 10 latach wpatrywania się dalej nic na zdjęciu nie zobaczę, żadnej historii.
jest twierdzeniem idealnym. W praktyce jest różnie.

14 lat temu
hobbes

hobbes

A ja moi Drodzy, bardzo, ale to bardzo się cieszę.. zupełnie szczerze i poważnie piszę - że jest jeszcze w Polsce portal fotograficzny na którym "współwyznawcy" poruszają takie fajne zagadnienia fotograficzne w swoich dyskusjach.. i nikt nikogo nie "j.bie"; Ukłony

14 lat temu
Grisza

Grisza

xrog napisał(a):
Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.

Dla mnie te sprawy są połączone, jak autor nie ma nic do opowiedzenia to i po 10 latach wpatrywania się dalej nic na zdjęciu nie zobaczę, żadnej historii.
implicite napisał(a):
Autor, jeżeli ma coś do powiedzenia, opowiada zdjęciem historię. Jeżeli nie ma nic do powiedzenia, to jest to tylko obrazek, który mogę po swojemu zinterpretować. Ale wtedy nie doszukuję się w nim sensu, bo go tam nie ma, ale nadaję własny.

To zresztą współcześnie powszechna praktyka: przerzucić obowiązek nadania dziełu sensu na odbiorcę. Czy to dobrze czy źle – nie wiadomo.

Jacku przecież autor opowiada zdjęciem historię razem z odbiorcą bo środkami wyrazu nadaje sens temu co zatrzymał w kadrze i daje pewną ilość tropów odbiorcy, który nimi podąża albo nie.
wadit-akarit napisał(a):
Jak się ma Twoje podejście do skąpści kompozycyjnej wyrażonej w sakramentalnym: "za dużo w kadrze"? Wielokrotnie czytałem podobne Twoje opinie pod ulicznymi zdjęciami. Czy tutaj jest w sam raz? Chyba nie...

Jak dla mnie to ten kadr jest za mało gęsty, samochody po prawej stronie nie zagrały tak jakbym sobie to wymarzył... zwykle tak to bywa

14 lat temu
implicite

implicite

Autor, jeżeli ma coś do powiedzenia, opowiada zdjęciem historię. Jeżeli nie ma nic do powiedzenia, to jest to tylko obrazek, który mogę po swojemu zinterpretować. Ale wtedy nie doszukuję się w nim sensu, bo go tam nie ma, ale nadaję własny.

To zresztą współcześnie powszechna praktyka: przerzucić obowiązek nadania dziełu sensu na odbiorcę. Czy to dobrze czy źle – nie wiadomo.

Lubię, kiedy autor opowiada mi swoją historię. Nie czuję się przy tym ograniczony w możliwości interpretacji, stać mnie bowiem na własne wnioski. Wszystko jednak zależy od tego, czego oczekujemy od dzieła.

14 lat temu
jip

jip

ja daję gwiazdki nie znoszę jak mi ktoś sugeruje co jest na zdjęciu, często na siłę, a już mnie krew zalewa jak czytam idiotyczne pseudozabawne tytuły wymyślane przez co po niektórych..

14 lat temu
wadi-akarit

wadi-akarit

jip napisał(a):
[...]
tak przy okazji - nie znoszę tytułów na zdjęciach.. to powinno być zakazane mogło by nie być na AT pola tytuł..


A zwłaszcza nie powinno być przy dodawaniu zdjęcia takiego wymogu. Pamietam jak dodawałem pierwsze zdjęcie po zalogowaniu... Mordęgą było wymyslanie "tytułu". Niektórzy uciekaja się do wybiego w postaci numerowania zdjęć. Ma to też pewien walor funkcjonalny.

14 lat temu
jip

jip

wadi-akarit napisał(a):
xrog napisał(a):
Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.


Wyznaję dokładnie odwrotną filozofię. Autor podaje odbiorcy obraz 'na talerzu', a to jego powinnością jest zdjęcie zinterpretować, odnaleźć w nim sens/bezsens. Nadawanie tytułów, opisów narzuca w pewien sposób odbiorcy wizji autora co czesto może prowadzić do ograniczenia możliwości interpretacji. Inaczej jest gdy zdjęcie jest jakby to nazwać... 'Otwarte', tak jak pytania otwarte, bez podpowiedzi, bez nakierunkowań. Czesto w komentarzach na temat moich fot ludzie czasami odnajdywali rzeczy zupełnie inne niż ja sam. Gdybym uciekł sie do pewnego ograniczenia interpretacyjnego jakim są opisy czy tytuły być może odbiorca nie zastanowiłby się nad zdjęciem 'po swojemu' i podszedł do niego: 'acha, o to jej/mu chodziło'. Jeżeli zdjęcia nie rozumie to albo do niego nie dojrzał, albo zdjęcie jest bez sensu, (ale dla niego!). To są czysto subiektywne dywagacje rzecz jasna...


Dobrze mówi dać mu piwa!
tak przy okazji - nie znoszę tytułów na zdjęciach.. to powinno być zakazane mogło by nie być na AT pola tytuł..

14 lat temu
wadi-akarit

wadi-akarit

xrog napisał(a):
Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.


Wyznaję dokładnie odwrotną filozofię. Autor podaje odbiorcy obraz "na talerzu", a to jego powinnością jest zdjęcie zinterpretować, odnaleźć w nim sens/bezsens. Nadawanie tytułów, opisów narzuca w pewien sposób odbiorcy wizjię autora co czesto może prowadzić do ograniczenia możliwości interpretacji. Inaczej jest gdy zdjęcie jest jakby to nazwać... "Otwarte", tak jak pytania otwarte, bez podpowiedzi, bez nakierunkowań. Czesto w komentarzach na temat moich fot ludzie odnajdywali rzeczy zupełnie inne niż ja sam. Gdybym uciekł sie do pewnego ograniczenia interpretacyjnego jakim są opisy czy tytuły być może odbiorca nie zastanowiłby się nad zdjęciem "po swojemu" i podszedł do niego: "acha, o to jej/mu chodziło". Jeżeli zdjęcia nie rozumie to albo do niego nie dojrzał, albo zdjęcie jest bez sensu, (ale dla niego!). To są czysto subiektywne dywagacje rzecz jasna...

A co do zdjęcia Griszy. Jak się ma Twoje podejście do skąpści kompozycyjnej wyrażonej w sakramentalnym: "za dużo w kadrze"? Wielokrotnie czytałem podobne Twoje opinie pod ulicznymi zdjęciami. Czy tutaj jest w sam raz? Chyba nie... Pewnie odpowiesz: "sam odpowiedz sobie na to pytanie". I wiesz co? Będziesz miał rację!

E:literówki.

14 lat temu
jip

jip

Grisza napisał(a):
..chodzi mi o to, że z czasem na już obejrzanych zdjęciach zaczynamy coś dostrzegać co wcześniej było dla nas niewidoczne.


Zgodzę się, bo rację masz z tym że jeśli chodzi o wspomnianego fotografa żydowskiego pochodzenia to on sporo zdjęć robił z bardzo bliska, wtedy człowiek sam w sobie ze swoją mimiką zaczyna nieść jakiś przekaz, jeśli tych ludzi będzie więcej, zaczyna rosnąć w siłę. odwieczny problem dystansu, ale z daleka też można - tobie się to moim zdaniem prawie udało, mnie zdjęcie nie poruszyło - osobnik na planie 1 atakowany przez bilbord ma sens, ale myślę, że przekaz miasta, tej harmonii byłby właśnie bez niego.
A być może bez Pani z tyłu możliwości jest wiele, ale to jest ulica, jeden moment, jeden strzał, nie ma się co zastanawiać, trzeba brać aparat w rękę i lecieć na miasto.. a dziś dobrze wieje.. pozdr

14 lat temu
xrog

xrog

Grisza napisał(a):
... chodzi mi o to, że z czasem na już obejrzanych zdjęciach zaczynamy coś dostrzegać co wcześniej było dla nas niewidoczne.


Wolałbym być jednak przekonany, że to Autor fotografii opowiada tę historię, a nie my sami, dostrzegając coś na zdjęciu, poźniej.

14 lat temu
Malczer

Malczer

Malczer napisał:
Nie będę cytował

W żaden sposób nie zamierzam tego negować. Absolutnie. Moje „bajki” mają prawo też się nie podobać i nikomu tego nie odmawiam ...

14 lat temu
Grisza

Grisza

To trochę jak ze wspomnianym Meyerowitzem i niektórymi jego zdjęciami, też ich długo nie łapałem, bo na sporej ilości nie było anegdoty, tylko codzienny chaos miasta w dodatku kolorowy, ale powoli z czasem zacząłem w te zdjęcia się wczytywać i w niektórych odkryłem coś czego na początku nie sobie nieuświadamiałem: jak bardzo ten chaos jest poukładany, ile się w tych gęstych kadrach dzieje historii, które każdy sobie może dopowiedzieć na kilka sposobów, a dodatkowo jest jeszcze warstwa dokumentalna. Nie sugeruję tu, że robię zdjęcia o podobnej sile jak Meyerowitz, chodzi mi o to, że z czasem na już obejrzanych zdjęciach zaczynamy coś dostrzegać co wcześniej było dla nas niewidoczne.

14 lat temu
keraltok

keraltok

Czuję tu klimat wieczornej rozświetlonej Bydgoszczy moich młodzieńczych lat.

14 lat temu
xrog

xrog

Kadr poukładany ładnie, technicznie bez zarzutu. Ale dużo mam niepewności o treść zdjęcia. Nie czuję tu takiego 'archetypowego' sensu, o który generalnie trudno na mieście. Bo jak nie anegdotka wyjdzie, to wyjdzie po prostu codzienność, której współcześnie nie docenię.

14 lat temu
Malczer

Malczer

Dominik, nie. Ale dzięki za zaproszenie ...

14 lat temu
januszM

januszM

Ładnie poukładane.

14 lat temu
hobbes

hobbes

Czy ktoś ma ochotę pofocić w tak parszywych i paskudnych okolicznościach przyrody jak dzisiejszego wieczora?

14 lat temu
janus

janus

Przyznaję, że ja kiedyś też nie rozumiałem. Nie mówię, że teraz rozumiem całość, ale mam nadzieję, że chociaż intencję.

Robiąc zdjęcia głównie ze statywu, takie z pokłonami, strefami itd, trudno jest zrezygnować z własnej definicji dobrej kompozycji. Przynajmniej dla mnie przez długi czas był to kłopot.
Przejaśniło mi się, kiedy zobaczyłem jedno zdjęcie Meyerowitza, jedno zdjęcie Shore'a i parę zdjęć Callahana. Lubię ten dygot (z wielu powodów).

14 lat temu
Grisza

Grisza

Zawsze istnieje taka możliwość że te zdjęcia są bez sensu

14 lat temu
Malczer

Malczer

Grisza, żeby nie było... Choć przymusu nie ma. Ja oglądam Twoje zdjęcia, ale ich nie rozumiem. Tyle sobie poczytuję, że choć potrafię się do tego przyznać, aczkolwiek może pogrążam się w ten sposób. I tyle.

...

14 lat temu