14-03-2011 10:56
Tytuł: Pierwsza światowa.
Tak od czasu do czasu trochę historii.
Komentarze
irmi
| DAAD napisał(a): O wojnach nie da się niczego dobrego powiedzieć. To najczarniejsze strony ludzkiego charakteru. |
święte słowa, ale zdjęcia pokazuj
bolas
Gdzieś czytałem, że ówczesne materiały światłoczułe miały b. dużą tolerancję na błędy naświetlań, a z racji że większości i tak wołało się pojedyncze klatki to w sumie ciężko było coś spitolić. Teraz z racji lepszej aparatury pomiarowej ryzyko błędu jest w sumie mniejsze, stąd i filmy łatwiej prześwietlić, bo mają mniejszą tolerancję. Źródła nie pamiętam.
Pet
studhent napisał(a):
jak na czuja to miał niezłego nosa ... |
...albo opanował do perfekcji Słoneczną Szesnastkę i łupnął 1/10 z f/8 na czułości 15 DIN
studhent
AdamSoczewka napisał(a):
albo kołowy albo na czute ;] |
jak na czuja to miał niezłego nosa ...
AdamSoczewka
| studhent napisał(a): Faktycznie zdjęcie na wieki. Technika bez zarzutu choć to prawie sto lat temu. Ciekawe jakiego światłomierza używał fotograf ![]() |
albo kołowy albo na czute ;]
studhent
Faktycznie zdjęcie na wieki. Technika bez zarzutu choć to prawie sto lat temu. Ciekawe jakiego światłomierza używał fotograf 
bolas
| AdamSoczewka napisał(a): no muszę się z kolegami nie zgodzić w kwestii detali, oczywiście nie wiem jak w przypadku rekonu z I światowej ale jak współpracowałem z niemiaszkami to aż mi ciary przechodziły jak na nich patrzyłem... okulary, fajki , wąsiki a la Adolf... albo Chaplin w przypadku np: amerykanów to w ogóle problem się nie pojawia. zwykle to byłe wiejskie chłopaki albo robotnicy z np: z Detroit. tak że szala nadal nie przeważa ani za ani przeciw... porównywanie faktycznej wojny do chłopięcej zabawy bo tak należało by to nazwać nie ma zupełnego sensu. |
Wąsik "ala Adolf" czy np. swastyka to generalnie były wtedy dość popularne na całym świecie tematy. Dopiero po wojnie się utarło, że taki wąsik i krzyż to takie a nie inne skojarzenie
Rzekłbym, że przypadkiem Niemcy przywłaszczyli sobie niektóre skojarzenia na wieki już ...
Pet
| DAAD napisał(a): Żeby rozluźnić atmosferę: Dwóch żołnierzy pierwszej światowej siedzi w szynku przy piwie. Pamiętam pańskiego brata z okopów, w wolnych chwilach czytał nam na głos Szekspira. Biedaczysko nie żyje. Kto? - No pański brat! - Boże a ja już się zmartwiłem, że Szekaspir ![]() |
To ja tez pozwolę sobie udezyć w żartobliwy ton.
Wiosna. Słonko świeci. Dwóch leciwych weteranów siedzi sobie na ławeczce w parku. Wspierają się na laseczkach, kiwają siwymi głowami i rozmawiają:
- Ehhh... niech no Pan popatrzy jakiegośmy to wieku sędziwego dożyli. Sił już brak, kondycja też nie ta, a i pamięć szwankuje na potęgę. O! Taki przykład: za nic nie mogę sobie przypomnieć, czy ja dostałem dwie kulki podczas Pierwszej Wojny, czy jedna kulkę podczas Drugiej.
- To jeszcze nic - odpowiada drugi - Ja nie pamiętam czy podczas wojny dostałem kulkę między łopatki, czy łopatką między kulki.
AdamSoczewka
no muszę się z kolegami nie zgodzić w kwestii detali,
oczywiście nie wiem jak w przypadku rekonu z I światowej ale jak współpracowałem z niemiaszkami to aż mi ciary przechodziły jak na nich patrzyłem...
okulary, fajki , wąsiki a la Adolf...
albo Chaplin
w przypadku np: amerykanów to w ogóle problem się nie pojawia.
zwykle to byłe wiejskie chłopaki albo robotnicy z np: z Detroit.
tak że szala nadal nie przeważa ani za ani przeciw...
porównywanie faktycznej wojny do chłopięcej zabawy bo tak należało by to nazwać nie ma zupełnego sensu.
DAAD
Żeby rozluźnić atmosferę:
Dwóch żołnierzy pierwszej światowej siedzi w szynku przy piwie.
Pamiętam pańskiego brata z okopów, w wolnych chwilach czytał nam na głos Szekspira. Biedaczysko nie żyje. Kto? - No pański brat! - Boże a ja już się zmartwiłem, że Szekaspir 
analogowiec
Dobra fotografia, czuć klimat tamtych czasów mimo, że nie pokazuje pękających nad ich głowami szrapneli, a jedynie przerwę w kopaniu okopów...
bolas napisał(a):
Przy okazji polecę świetną książkę. Na pewno każdy słyszał o 'Na zachodzie bez zmian' Remarque'a.
Film też da się obejrzeć.
bolas napisał(a): … kończąc wojnę jako dowódca kompanii szturmowej w stopniu porucznika. W ciągu kolejnych czterech lat czternastokrotnie był ranny…
Musiał mieć chłop wiele szczęścia, żeby przeżyć te cztery lata, w dodatku jako szturmowiec…
MartaW
| DAAD napisał: ...(fotosik)... |
Po ludzku straszne i znakomite fotograficznie zarazem.
bolas
Fragment z Jungera:
| Flandria 1917, wypad nocny na pozycje francuskie: "Odziany byłem w strój roboczy właściwy rzemiosłu, jakie wykonywac zamierzaliśmy: na piersi dwa worki z piaskiem z czterem granatami trzonowymi w kazdym, po lewej z zapalnikiem uderzeniowym, po prawej z czasowym, w prawej kieszeni munduru pistolet 08 na długiej taśmie, w prawej kieszenie spodni mały mauzer, w lewej kieszeni munduru świecacy kompas i gwizdek sygnałowy, przy pasie karabińczyk do odbezpieczania granatów ręcznych, sztylet i nożyce do drutu. W wewnętrznej kieszeni munduru tkwił pełen portfel i adres domowy, w tylnej kieszeni spodni płaska butelka cherry brandy. Naramienniki i godło "Giblartar" odpruliśmy, by przeciwnik nie mógł się zorientować jaka jest nasza macierzysta jednostka. Jako znaki rozpoznawcze nosiliśmy białe opaski na rękawach ..." |
A propo wojen to polecam lekturę prac Dave'a Grossmana (nie mylić z Grossem) opisujące konflikt zbrojny od strony psychologii i fizjologii żołnierzy. Nokaut po raz drugi i trzeci. Szczególne uwagi godne są dwie pozycje:
-> "On Combat: The Psychology and Physiology of Deadly Conflict in War and in Peace"
-> On Killing: The Psychological Cost of Learning to Kill in War and Society
(ostatnio ukazał się polski przekład)
Udowadnia w nich, że zaledwie 2% żołnierzy walczących w II wojnie światowej strzelało by zabić. Cała reszta robiła praktycznie wszystko, byle tylko nie musieć osobiście zabijać. Świetna lektura prezentująca prawdziwe oblicze człowieka w takiej sytuacji, jakże odmienna od tego serwowanego przez Hollywood.
Malczer
Trochę żartuję. Trochę nie. Szkopuł w tym, że cyfrą można napierdzielać, a tu - trzeba było stanąć, zaczekać, pomyśleć. I efekt jest na wieki. Wiele osób nie chce zrozumieć, że lepsze jest jedno dobre zdjęcie niż 10 takich se. Ale przyzwyczajeni do trzasku latającego lustra nie chcą się zatrzymać na dłużej, zgodnie z zasadą „coś się z tego wybierze”. Nie jest to stricte krytyka cyfry, bo to narzędzie jak każde (sam używam jak mi kto da do łapy), ale w mentalności, a ta się zmienia, bo czasy się zmieniają.
...
bolas
Przy okazji polecę świetną książkę. Na pewno każdy słyszał o "Na zachodzie bez zmian" Remarque'a. To taka ikona, że niby jak to było ciężko itp ... tyle, że Remarque większość z niej sobie wymyślił. Jest bardzo podobna, rewewlacyjna ksiażka napisana przez Ernsta Jungera. Junger w 1914 zgłosił się na ochotnika. W listopadzie 1915 został skierowany na front do Szampanii. Służył na froncie zachodnim, głównie we Francji, kończąc wojnę jako dowódca kompanii szturmowej w stopniu porucznika. W ciągu kolejnych czterech lat czternastokrotnie był ranny, został odznaczony między innymi Krzyżem Żelaznym I klasy oraz Orderem Pour la Mérite - jako jeden z ostatnich. W momencie śmierci był ostatnim żyjącym kawalerem tego odznaczenia. Jego wspomnienia to masakra, jedne z najlepszych i najbardziej wstrząśających wspomnień frontowych jakie czytałem. "Na zachodzie bez zmian" to pikuś przy tym. Z tego co się orientuje jego ksiażka "Im Stahlgewittern" miała dwa polskie przekłady - współczesny "W stalowych burzach" sprzed kilku lat i wydanie z lat 30-tych "Książe piechoty", czytałem to nowsze, ale ponoć właśnie to pierwotne polskie tłumaczenie jest jak granat rwący czaszkę czytelnika. Autor pracował nad ksiażką prawie całe życie i poszczególne wznowienia mocno się różnią, w zależności od jego aktualnego światopoglądu. Tak czy inaczej - absolutny mus dla kogoś kogo interesuje temat.
DAAD
| Malczer napisał(a): ale jednak cyfra trochę zabija fotografię. Koniec, kropka. ... |
Żartujesz - trochę? od zawsze twierdzę, że to tylko proteza fotografii
Malczer
Jak patrzę na te zdjęcia, to - nie chciałbym wywoływać kolejnej wojny „światów” - ale jednak cyfra trochę zabija fotografię. Koniec, kropka.
...
bolas
To niestety jest główna porażka polskiego światka rekonstrukcyjnego ... brzydko mówiąc panowie potrafią się spu...ać nad guzikami, ale wcielając się w rolę szturmowca z 1 wś. nie przeszkadza im że mają np. 140kg wagi i dready na głowie. Sam wygląd leży, a co dopiero mówić o odtworzeniu zachowania człowieka z epoki, czy wzbogacić to o próbę odegrania roli człowieka doświadczonego walką na froncie w warunkach w jakich robili to tamci ludzie. Przebranie się w fatałaszki nic nie daje.
MartaW
oj, piękne!
Pet
| bolas napisał(a): Fanstastyczne, widać mega różnicę między prawdziwymi a pozowanymi ... |
Oczywiście. Wąsy, wąsy i jeszcze raz wąsy! Zastanwiam się zawsze dlaczego goście bawiący się w rekonstrukcje, starający się mieć "wszystko" z epoki, którą odtwarzają (łącznie z zapałkami w kieszeni i wiekowymi gaciami), tak małą uwagę przywiązuja do fryzur. Gdzie podkręcone pomadą wąsiury? No gdzie pytam?
wadi-akarit
EKSTRA!

bolas
Fanstastyczne, widać mega różnicę między prawdziwymi a pozowanymi ...
DAAD
| AdamSoczewka napisał(a): ostro ;] a jaka wywojka??? ![]() |
Za kilka lat napiszę, jak już będę po drugiej stronie
AdamSoczewka
ostro ;]
a jaka wywojka???


keraltok
Pięknie, gdy wylosuje się taka perełka. Fantastyczna fotografia okraszona wspaniałą dyskusją.