07-12-2007 23:15
Tytuł: Smażalnia bananów
Ponownie sentymentalna wędrówka do szuflady i wspomnienie Bangkoku. Canon 300 +kit Fuji superia 200
Komentarze
Progressiw
ciekawe foto ,jeszcze ciekawiej piszecie
dre
bardzo się mi widzi takie foto
Grisza
Może przez to że duża jest
nie byłem tam, więc nie wiem czy po paru chwilach bysie towarzystwu nie znudziło i można by spokojnie robić swoje
Grisza
irmi, kwestia rozpoznania terenu i podejścia do ludzi, wiadomo że dresikowi nie będę robił zdjęcia, ale jacyś miejscowi "yntelektualiści" spod budki z piwem często okazują się całkiem w porządku. Jak się do nich podejdzie i zagada po ludzku z sympatią to jest ok, poza tym trzeba też wyczuć nastrój grupy miejsca dnia... i inne takie tam nie definiowalne pojęcia
W mieście mnie jeszcze nigdy jakieś nerwowe sytuacje nie spotkały, tylko raz mnie jakiś cieć nad jeziorem pogonił z przystani łódek wędkarskich.
irmi
w rejonach , gdzie turystyka kwitnie pewnie tak , ale weź sie zapuść z aparatem w niektóre dzielnice w Polsce , zresztą mieszkasz na śląsku , to co Ci będę opowiadać
ja się w kazdym razie boję , nawet nie utraty aparatu , tylko raczej ,żeby w łeb nie dostać
Grisza
E tam ustawiasz sobie manual w cyfrze nastawiasz czułość ISO i jedziesz jak w normalnym aparacie
z czasem przestajesz zwracać uwagę na przyciski i diody o programach nie wspominając
ale nie namawiam żeby nie było że propagandę złowrogą prowadzę
Grisza
W Tajlandii najłatwiej się przełamać bo ludność bardzo życzliwa
ale tak serio to kwestia przełamania oporów - grunt to robić to jawnie bez jakichś przyczajek bo jak sie ludzie kapną to mogą być nieprzyjemni a jak robisz jawnie i ich przyzwyczajasz do tego że tam jesteś z aparatem to zwykle po paru minutach przestają na Ciebie zwracać uwagę
irmi
kurczę , a mi cyfra zupełnie nie podchodzi , za dużo przycisków , programów , diódek i pisków
Grisza
Zaczynałem od analoga, ale bardziej świadomie używać aparatu nauczyłem sie cyfrą, a teraz to raz to raz cyfra w zależności od humoru, światła i zasobności portfela 
irmi
no widzisz , a ja przez długi czas byłam przekonana ,żeś Ty cyfrowe dziecię
Grisza
to był sierpień/wrzesień 2005, trochę nieświadomie - intuicyjnie mnie do pewnych tematów ciągnęło 
irmi
toż to normalnie street
ile to lat temu ?
gong
Lubię Twoje fotki z Tajlandii