19-04-2010 01:53
Tytuł: Maria Anastacia Keogh
Kodak Brownie Bullseye (1939)na FujiFilm 400H. Skan z negatywu.
Komentarze
implicite
Właśnie dzwoniła Magda. Nie masz po co wracać do domu. Jako Twoje nowe lokum proponuje Dom Porzuconego Fotografa.
peludito
a ja, widzisz, nie studiowałem farmacji, miałem nienormalnych znajomych i trudne dojrzewanie. Do tej pory jak sobie przypomnę niektóre akcje to mrowi mię w lędźwiach. Ehh, gdybym wtedy wiedział, że fotografia może zastąpić pokarm, napój, miłość, seks, sen, pracę, życie towarzyskie i halucynacje...
rbit9n
ja nie byłem nigdy tak nierozważny, żeby przyjmować w większych dawkach cholinolityki doustnie.
peludito
ooo Piotrze, chyba masz jakąś wybrakowaną atropinę na składzie. Ja za studenckich czasów spotkałem się z wlasnoręcznie warzoną atropiną w wersji pitnej. Powiem Ci, że przez pierwszą dobę widziałem tyle, że z tej sceny zostałaby zielona plama w otoczeniu brązu. Nawet nie brązów, tylko właśnie brązu. A co do przygody - dobrze się nie skończyła, choć mogła skończyć gorzej. Gorąco niepolecam.
rbit9n
ja bym dał tytuł Atropa belladonna L. po pierwsze na zdjęciu jest ładna pani, czyli belladonna, a bycze oko powoduje, że obraz wygląda jak świat oglądany po atropinie. w ten sposób upiekliśmy dwie grzyby na jednym ogniu.
rbit9n
kochany, nikt nie miał lekko. ale my (znaczy moi kumple z bungalosa i ja) mieliśmy blisko do lasu, zawsze można było się wyszumieć w Starym Gaju, obowiązkowo zahaczając o Motycz Leśny, dzięki uprzejmości PKP Cargo, jak byśmy ich dzisiaj określili. swoją drogą sól z dubeltówek SOK'u, ta to dopiero miała moc.