18-02-2010 16:36
Tytuł: Kazimierz Dolny
Pentax MZ-5, FA 35-80, RR100, D76, skanowane w labie
Komentarze
FILIP
| hobbes napisał(a): pipidówa jest fajna ale bez wycieczek i całej tej turystycznej szopki.. na wiosnę pewnie odwiedzę ![]() |
Zgadza się, byłem tam w środku tygodnia i było fajnie, bo prawie pusto.
karczoch
o tak Nieatrakcyjny staje się przystojniejszy wiosną albo jesienią, ale nie koniecznie w wekend. w wekendy to tylko zimą jest spokojnie.
jakby tak podsumować to mieszkałem 1,5 roku w Kazimierzu, wiec nie przyłączę się do dyskusji czy przereklamowany czy też nie, mi się po prostu znudził.
ostatnio mnie znowu na kotlinę kłodzką naszło 
hobbes
a jakie malownicze ruiny zamku tam sa w tym Janowcu, ja tam nawet potret swojej Tesciowej zrobilem! ha!
implicite
Piszę wszystkimi palcami i mój prawy palec wskazujący przez pomyłkę zamiast n nacisnął m. Ale nie ośmieliłem się edytować, choć to teraz w modzie. Pomyślałem: palec losu...
Yoonson
naświetlanie negatywów to tylko wstęp...
poza tym - jak wszystko, jest przereklamowane!
upsss...
ale Ty Jacku piszesz o MEGATYWACH i nie wiem czy to nie podstęp?
implicite
Nie miałbyś nic przeciwko, żeby ktoś za Ciebie naświetlał megatywy?
Yoonson
jeśli miałbym regularne dostawy papieru, chemii i naświetlonych negatywów - mógłbym w takiej celi posiedzieć jak za włam z rozbojem - do trzech lat.
implicite
Masz szczęście, że nie jesteś piechurem. W przeciwnym razie pracownia zamieniłaby Ci się w celę: sześć kroków w jedną i sześć kroków w drugą...
Yoonson
ha! nie muszę jechać do Jaowca, czy do Tomaszowa, zeby byc zdala od ludzi. schodzę do pracowni i nic, pustka, nawet mnie tam nie ma...
implicite
| yoonson napisał: w tym kraju urocze sa jedynie miasteczna na zachodzie, reszta to płacz... |
Nie znasz się Tomku. O rzut dobrze wyprofilowanym beretem przez Wisłę, naprzeciwko Kazimierza jest Janowiec. Jeżdżę tam, kiedy mam dosyć homo sapiens. Można tam spacerować przez pół godziny i nie spotkać człowieka. Masz pojęcie? Pół godziny!
jasio
Dzięki, przywołałeś mnie do porządku, bo żem się roztkliwiła się jak jaka pensjonarka... Pójdę poczytać Dostojewskiego i wszystko zaraz wróci do normy 
hobbes
Panie.. ta Wielkopolska jest tak żyzna, że tam żyto od razu w butelkach rośnie!
orwo
| yoonson napisał(a): w tym kraju urocze sa jedynie miasteczna na zachodzie, reszta to płacz... |
etam. w grudniu zapuściłem się w celach zawodowych pod Chojnice, a że blisko było to do swornychgaci zajrzałem, urzekło mnie że tam w okolicy ostało się całkiem sporo drewnianej architektury.
Yoonson
Jasio - wiosna i kwitnące sady tez są przereklamowane...
trzeba patrzeć głeboko w duszę, a tam zawsze jest duszno i mrocznie.
Yoonson
od lat planuję rajd po wielkopolskich i kujawskich miasteczkach - tam dopiero jest ornung!
jasio
O Yoonsonie drogi... tam trzeba późnym kwietniem, kiedy sady kwitną... kiedy dziatwo w szkolnych ławach siedzi...
hobbes
no ale U Dziwisza zawsze czysto, a że błocko i rudery..też ma swój urok
wolę błocko i rudery niż stada podchmielono-krajoznawczo-turystycznie pętające mi się przed obiektywem.
@Jasio - dodałbym jeszcze Sandomierz, Zwierzyniec i Zamość.. ale to już nie takie pipidówy 
Yoonson
pojechałem tam kiedyś w drugi dzień świat bożegowyrodzenia, zima była łagodna, bez śniegu - a tam (w tej zapyziałej diurze) ino błoto i zapuszczone rudery... przereklmowane miejsce - i to znacznie!
Jasio - w tym kraju urocze sa jedynie miasteczna na zachodzie, reszta to płacz...
jasio
To chyba jakaś prowokacja! Przecież K.D. to najbardziej urocza pipidów w tym kraju! A w okolicy mnóstwo fotogenicznych miejsc i w ogóle. Na przykład w - ąwozy...
hobbes
pipidówa jest fajna ale bez wycieczek i całej tej turystycznej szopki.. na wiosnę pewnie odwiedzę 
Yoonson
nie cierpię tej pipidówy...
a kadr - jak pocztówi z PRL-u, znaczy bardzo elegncko.
rbit9n
nie cierpię tej pipidówy...
a kadr - jak pocztówi z PRL-u, znaczy bardzo elegncko.
głupiś, nic tak nie smakuje jak tanie wino na górze trzech krzyży. ponadto mina dewotki sprzedającej bilety na górę bezcenna, kiedy w niedzielę rano z krzaków wyłania się czterech neptunów. zresztą do Kazika jest sens jeździć pomiędzy godziną 23 a 2 rano. o! he, he, a jak sobie przypomnę jak z kamieniołomów spadłem...
ps. ponadto z Kaźmirza zawsze można przejść się na pieszo do Puław lub do Nałęczowa. pamiętać trzeba tylko żeby napchać słomy do butów, bo jesienią ciężko mokrymi liścmi pod kiełbasą napalić.
pps. można też pojechać rowerkiem z Lubelandii do Kaziuka, trzeba jednakowoż pamiętać, żeby ominąć Rąblów, chyba że kto lubi idiotyczną serpentynkię na środku Stolnicy Lubelskiej.
ppps. idąc z Kaźmirza do Puław, pamiętać koniecznie o ruinie w Bochotnicy.
pppps. fajne ognie pali się też w lasku na Męcimierzu (Mięcimierzu)... i tam dalej...