Niewinnosc jest domena martwych dziewic i jako taka przynalezy do przeszlosci.
Przepraszam, jesli urazilem albo chocby rozczarowalem, ale slucham wlasnie depresyjnej muzyki z polowy lat osiemdziesiatych i bardzo dobrze sie z tym czuje.
Sfinks: ty mi to powiedz. Einstein: to czy ktoś przeszedł przez bramę czy brama przeszła przez ktosia zależy od punktu odniesienia. Marks: przejście przez bramę było koniecznością historyczną. Hitler: rasa panów. Czyngis-Han: I tak należało go ściąć. Ja: ja
Zauwazylem, ale dopiero retrospektywnie. Gdybym zauwazyl prospektywnie, to nie odwazylbym sie przejsc przez te brame. Ciekawe, o czym to swiadczy i czego dowodzi.
Tymczasem nie do konca moge sie z Toba zgodzic co do przyczyny braku krwi na sniegu. Przeciez kazda ofiara jest zarowno ofiara nastepna, jak i poprzednia. Nie sadze, zeby nikt byl akurat tym, kto przeszedl przez brame.
Gdyby było widać krew, nikt nie przeszedłby przez bramę. Z kolei to, że nikt nie przeszedł przez bramę tłumaczy brak krwi na śniegu. Krew ofiary widać retrospektywnie dopiero po zarżnięciu kolejnej ofiary. Gdyby ją bowiem było widać prospektywnie, następna ofiara nie odważyłaby się przejść przez zakrwawioną bramę i nie byłoby historii.
Komentarze 8
Przepraszam, jesli urazilem albo chocby rozczarowalem, ale slucham wlasnie depresyjnej muzyki z polowy lat osiemdziesiatych i bardzo dobrze sie z tym czuje.
Einstein: to czy ktoś przeszedł przez bramę czy brama przeszła przez ktosia zależy od punktu odniesienia.
Marks: przejście przez bramę było koniecznością historyczną.
Hitler: rasa panów.
Czyngis-Han: I tak należało go ściąć.
Ja: ja
Tymczasem nie do konca moge sie z Toba zgodzic co do przyczyny braku krwi na sniegu. Przeciez kazda ofiara jest zarowno ofiara nastepna, jak i poprzednia. Nie sadze, zeby nikt byl akurat tym, kto przeszedl przez brame.
Janus, zauważyłeś czysiudemki pod swoim podpisem?
Czy kordzik we wlasciwym momencie hiczkokowsko opada na "przypadkowego" przechodnia? Nie widze sladow krwi na sniegu.