Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 12
Wino tak, ale trawie tylko czerwone wytrawne. Poza tym, obojętnie jakie bo nut i bukietów nie wyczuwam.
Ciekawe te różnice w działaniu trunków, podzielam obserwację Mariana. A wydawać by się mogło, że to tylko nośniki tej samej energii. A jednak nie.
Tylko wino, jak już...
Podobny wywód na temat wóda vs wino vs piwo ostatnio prowadziłem, ale brakowało mi wsparcia starszyzny...
Wolny człowiek robi to co chce. Chyba że nie. Chyba że szybki. Takie szkiełka...
kefir i buła to na poranek została nabyta, żołądkóweczki się nie zapija. tu co prawda była z miętą, ot taki miałem okres urozmaicania, ale w 99% przypadków idzie tradycyjna, a ta oryginalna to z zielonej góry drzewiej bywała.
qrde, smaka nabrałem, a do piąteczku daleko
Waść to popija kefirem? Niewiele to da. Oryginalnie polmos Łódź robił żołądkową gorzką gorzką. Czyli rzadką, bez cukru i nie daj Swaróg mięty. Wódka, głowy gorące robi, piwo przysypia, wino jedynym trunkiem godnym fotografisty. Znaczy nie pomoże, ale jest szansa że nie zaszkodzi.
zgadza się, ulubiony plenerowy napój od dawna
To nieładnie tak bliźniego kusić.
Czy ja wiem? Nie lepsze wino asturyjskie? Spożywane z glinianych dzbanów pod kwitnącymi wierzbami...
O! Ongiś ulubiony plenerowy napój
Brakuje mi bardzo długich czasów. 1/30 to max. Reszta kwestią gustu. Miękko rysuje. To w sumie dla mnie zaleta przy fotografowaniu na światło, ale trzeba uważać na flary (kwadratowe). To mój pierwszy dalmierz. Na początku mnie wkurzał. Teraz chyba polubiłem. Mieści się w kieszeni kurtki i działa. W sumie to magia, że za kilka stówek taki przyrząd do długookresowego rejestrowania wspomnień można nabyć.
Dwadzieścia trzy i pół to za dużo, wódka lepsza mrożona. I taki litraż rotacyjnie to podchodzi pod homeopatię. A jak oceniasz ergonomię samego aparatu?