Popieram szwendanie,jako srodek lokomocyji zamiast kola (Rover) wybieram mojom starom Ladem Nivem,Wygodniej,na leb nie leci i statyw nie cionzy.Zdjecie sie widzi.
W końcu pogoda dopisuje, bajki można powyciągać, łańcuchy nasmarować i polatać :)
Właśnie zmieniłem napęd. :) Słońce wyszło i jest plan, by objechać Polskę na rowerze, jeśli w najbliższych 2 tygodnikach ogarnę kilka spraw, to ruszam. Niech się dzieje!
Pół wieku temu zabiedzonego szwendaka na rowerze każdy chciał gościć u siebie w domu. Na przykład w Łańcucie spaliśmy u byłego kamerdynera, który miał kontakty w KCPZPR. Inni darczyńcy noclegu również byli bardzo nietuzinkowi. Zabawiali nas często opowieściami o rodzinnych historiach. Od wielu lat na wycieczkę zmotoryzowaną zawsze zabieram komplet kluczy do roweru i łatki. O czekoladzie, batonikach i napoju w proszku nie wspomnę.
Żeby to tylko były łatki i batoniki... doświadczenie mam w tygodniowych wypadach, gdzie od spania po kuchnię byłem samowystarczalny. Ale na 6 tygodni, jeszcze nie wiem co zabrać, a lubię minimalizm.
Niekoniecznie. Dwa tygodnie temu nadłożylismy 7 km spaceru, by uzupełnić płyny. Przed sklepem na końcu świata kolega wypowiedział zdanie" ciekawe, czy można płacić kartą.." nie można było. Miałem jeszcze dwadzieścia parę złotych, więc o suchych ustach nie odeszliśmy, ale plany byłby ambitniejsze.
Na elektrolit posiadam dwa pojemniki a 100 ml,jeden angielski,srebrny plaski,z motywem polowania wydzierganym,drugi cylindryczny chromowany gladki.Obydwa role swom spelniajom.
Komentarze 23
W końcu pogoda dopisuje, bajki można powyciągać, łańcuchy nasmarować i polatać :)
Foto fajne
pozdrawiam.
Popieram szwendanie,jako srodek lokomocyji zamiast kola (Rover) wybieram mojom starom Ladem Nivem,Wygodniej,na leb nie leci i statyw nie cionzy.Zdjecie sie widzi.
Kacie, land rover to może za jakich czas ;)
Loel napisał:
W końcu pogoda dopisuje, bajki można powyciągać, łańcuchy nasmarować i polatać :)
Właśnie zmieniłem napęd. :) Słońce wyszło i jest plan, by objechać Polskę na rowerze, jeśli w najbliższych 2 tygodnikach ogarnę kilka spraw, to ruszam. Niech się dzieje!
A dziękuję, będę pamiętał. Jeśli dojdzie do skutku, to ruszam z Międzyzdrojów i jadę zgodnie z ruchem wskazówek zegara ;)
Misdroy ! cus pjenknego!
Pół wieku temu zabiedzonego szwendaka na rowerze każdy chciał gościć u siebie w domu. Na przykład w Łańcucie spaliśmy u byłego kamerdynera, który miał kontakty w KCPZPR. Inni darczyńcy noclegu również byli bardzo nietuzinkowi. Zabawiali nas często opowieściami o rodzinnych historiach. Od wielu lat na wycieczkę zmotoryzowaną zawsze zabieram komplet kluczy do roweru i łatki. O czekoladzie, batonikach i napoju w proszku nie wspomnę.
Latki,o klebermasie zapomniales?
Na gorąco robi, wulkanizatorem.
Żeby to tylko były łatki i batoniki... doświadczenie mam w tygodniowych wypadach, gdzie od spania po kuchnię byłem samowystarczalny. Ale na 6 tygodni, jeszcze nie wiem co zabrać, a lubię minimalizm.
Globikę odpuść.
Nie posiadam globiki, poza tym taki wielki aparat nie zmieściłby się na rower ;)
Globika ma chyba kółka, na hol się zwykle bierze. Ale do stritu to kiepski aparat. Celownika sportowego nie ma.
Na minimalizm najlepsza jest cienka karta bankowa.
Niekoniecznie. Dwa tygodnie temu nadłożylismy 7 km spaceru, by uzupełnić płyny. Przed sklepem na końcu świata kolega wypowiedział zdanie" ciekawe, czy można płacić kartą.." nie można było. Miałem jeszcze dwadzieścia parę złotych, więc o suchych ustach nie odeszliśmy, ale plany byłby ambitniejsze.
Na elektrolit posiadam dwa pojemniki a 100 ml,jeden angielski,srebrny plaski,z motywem polowania wydzierganym,drugi cylindryczny chromowany gladki.Obydwa role swom spelniajom.
Strasznie małe. To jedynie do awaryjnego zwilżenia układu.
Eee ,sklad i gestosc sie liczy...
Na szczegolne eskapady fotograficzne,mam "cos" w ksztalcie aparatu,w skorzanym pokrowcu...W ten aparat wchodzi sporo elektrolitu.
a wechujał chyba niezbyt wygodny na dłuższe eskapady, zwłaszcza siodło.
przerabiałem już wszelakie siodła, żele i nie żele,ale nie ma to jak klasyka