Dziecko czytające
Lata 30te.
Widoczność zdjęcia
Zdjęcie jest widoczne dla wszystkich.
Udostępnianie w mediach społecznościowych
Autor zezwala na udostępnianie tego zdjęcia w mediach społecznościowych.
Lata 30te.
Zdjęcie jest widoczne dla wszystkich.
Autor zezwala na udostępnianie tego zdjęcia w mediach społecznościowych.
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Autor nie umożliwił obecnie przygotowania odbitek.
Autor nie udostępnił obecnie żadnych wariantów odbitek.
Komentarze 9
Dziewczyna to moja mama. A kuzyn rozrabiaka podarował mi silnik Gnom do roweru. Tak zająłem się jazdą, że o mało nie powtarzałem szósej klasy.
No i jest historia, co prawda o kuzynach, ale też trochę o tej uroczej dziewczynie.
>>Kto jest autorem? Może podzielisz się jakąś historią związaną z tą fotografią?<<
Autorem zdjęcia jest jakiś wakacyjny zalotnik. Kuzyni nie. Książka to prawdopodobnie coś z Kraszewskiego. Może „Stara baśń”? Po lwowskiej znajomości. W domu były chyba wszystkie dzieła pisarza. Czy zostały kiedykolwiek przeczytane nikt się tym nie chwalił.
Kuzyni korzystający wtedy z gościny dziadków mieli poważniejsze sprawy na głowie. Chodzili z finkami u pasa i rozglądali się co by tu podpalić żeby potem ugasić. Po tygodniu prawie owocnych poszukiwań zostali przyłapani i deportowani do rodziców w stolicy. Syn jednego z nich po wojnie był takim samym gagatkiem. Jego tatuś zorientował się w porę i umieścił dziecko w wojsku na 3 lata. Wrócił nie ten chłop.
Polecam to opowiadanie - na samym dole do ściągnięcia
Raczej opowiadanie "Podróże z mymi kotami" - pasuje idealnie 🐾
Znajdziesz je w zbiorze Słonie na Neptunie - Mick'a Resnick'a
Mam PDFa jakby co...
Wciągająca lektura, być może nawet "Harry Potter".
Śliczne. Kto jest autorem? Może podzielisz się jakąś historią związaną z tą fotografią?
Dziękuję za odpowiedź. Bardzo lubię albumowce. Mam album z fotografiami mojej babci w plenerze, w Milówce z lat czterdziestych. Przygotowany w formie "fotoksiążki" przez jej przyjaciółkę. Albo ta przyjaciółka, albo jej brat (to już zaginęło w mrokach rodzinnych opowieści) mieli zakład fotograficzny (zdaje się, że w Będzinie). Wobec biedy, jaka panowała w domu rodzinnym Babci i chorób będących skutkiem tej biedy, zabrali ją do Milówki celem odżywienia i podkurowania. Jak mnie kiedyś najdzie chęć, to się podzielę tutaj fotografiami z tego albumu. Pokazywałem kiedyś na spotkaniu koreksowiczów w Krakowie.
Widzę futerał na aparat składany 6x9 - a forograf chyba zakochany był 😉
A tej Panience to już daleko chyba do dziecka - jak dla mnie ma 16-20 lat... albo i więcej.