Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 9
Miałem samochód STAR 28. Upadek komuny zmienił proporcje zarobków biurowych i kierowców. Samochód sprzedałem koledze, który założył fabrykę kostki brukowej.
Nie, ale z dziesięć lat temu prawie kupiłem za 500 zł zamortyzowanego w stu procentach grata. Ktoś mi skutecznie jednak wybił ten pomysł z głowy.
A Żukiem jeździłeś? Z Lublę takie dziecię. Lewa noga po dniu jazdy była napakowana jak po siłce. Fiat to bajka.
Ja uczyłem się jeździć na dużym fiacie. Rodzice wtenczas mieli ładę i stwierdzili, że powinienem od razu uczyć się jeździć dużym autem. Przyznałem im rację. Duży fiat już wtedy wydawał mi się pięknym samochodem, choć jak usiadłem pierwszy raz za jego sterami uznałem, że jest piekielnie trudny w prowadzeniu. Miłość do auta mi nie minęła, ale inaczej już zacząłem patrzeć na kierowców jeżdżących nim - wydawało mi się, że wybrali sobie najtrudniejsze do prowadzenia auto ze wszystkich.
Ponad ćwierć wieku minęło kiedy ostatni raz prowadziłem dużego fiata - chętnie znowu bym to zrobił i zweryfikował swoje nastoletnie doświadczenia.
Jak zdawałem plac manewrowy to dostałem malucha z luzem na kierownicy na ćwierć obrotu. Całe szczęście, że ćwiczyłem na równie rozklekotanym maluchu kumpla. Pomogło.