12-11-2016 19:33
Tytuł: Noc w krzakach
Komentarze
Wyobrażam sobie gościa na rowerze wypadającego z chaszczy prosto na podwórze. Popłoch w rodzinie, larum i bicie w dzwony na trwogę murowane.
Podoba mi się bardzo to zdjęcie.
Z racji podobnych wspomnień 😎
Byłem raz w okolicy. Nawet umówiliśmy się na spotkanie - kilkanaście kilometrów to w sam raz na wycieczkę rowerową. Wynająłem wehujał i kierując się wskazaniami GPS jąłem pedałować we wskazanym przez satelitę kierunku. Najpierw była szeroka dwupasmówka, potem zwykła ulica, następnie jakieś asfaltowe wertepy, potem gruntówka, ta zmieniła się w miedzę, a ta w końcu zarosła chaszczami tak, że nie dało się przejechać. Zostałem sam pośrodku niczego z mapą nakazującą mi pedałowanie na wskroś przez chaszcze.
Co roku przejeżdżam koło farfurniowego majątku kilka razy i nie mam czasu by tam zajrzeć. To jest gdzieś tutaj
farfurnia napisał(a):
Jak imigranci, to ja z rodziną spędzam wakacje koczując na plaży w Grecji. |
A cwaniaczki, na socjal w Raichu macie chęć ...
| jac123 napisał(a): Biedacy, nawet imigranci mają lepiej... |
Jak imigranci, to ja z rodziną spędzam wakacje koczując na plaży w Grecji.
| Wilkosz napisał(a): Dziś napieprza mnie w okolicach lewej nerki i prawy łokieć od miesiąca. |
Najwyraźniej chorujesz na PESEL - wymiana Dowodu Osobistego nie pomaga.
Dziś napieprza mnie w okolicach lewej nerki i prawy łokieć od miesiąca.
Wypadanie na rowerze z krzaków już lada dzień stanie się moją codziennością.