Działkowiec
Zenit 11 z Heliosem 44 na ORWO NC21, wywoływane samodzielnie, dawno temu.
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Autor nie umożliwił obecnie przygotowania odbitek.
Autor nie udostępnił obecnie żadnych wariantów odbitek.
Komentarze 21
I okazało się, że kupiłem dokładnie tego, którego naście lat temu sprzedałem.
Wiadomo, teraz zostanie ze mną ta 11 do końca. Albo jej, albo mojego.
Z tym Zenitem ciekawa historia. Kiedyś (gdy kupiłem Pentaxa Spotmatic\\\'a) postanowiłem Zenita sprzedać na giełdzie. I zrobiłem to, ale papiery zostały w domu. Po latach zapragnąłem mieć znów Zenita 11, kupiłem więc takiego na Allegro.
I okazało się, że kupiłem dokładnie tego, którego naście lat temu sprzedałem.
Wiadomo, teraz zostanie ze mną ta 11 do końca. Albo jej, albo mojego.
Wysłałeś Zenka w świat i okazało się, że nikt go tam nie chce. Więc litościwie wziąłeś go pod skrzydło i będziesz utrzymywał do samego końca. W końcu to dobry, wyjątkowy chłopak, tylko gapa.
Było kilka opisanych jako \"Oczeń charoszyje\". Były z bagnetem do Nikona, Minolty, i jeszcze tam czegoś, różniły się liczbą blaszek w przysłonie, odległością filtra od przedniej soczewki, grawerunkiem, metodą malowania, hartowania aluminium, dużo tego było.
Miałem heliosa i jupitera 135, były to całkiem przyzwoite obiektywy.
Podejrzewam, że i dziś wielu z was dałoby sobie rękę obciąć za taki obiektyw jak Yasma... Odpowiednik z Japonii to koszt luksusowego samochodu. Takie były czasy.
Zenity były używane, i nikt nie wybrzydzał. Wiadomo Practica lepsza, ale... ich po prostu nie było.
Zawiódł mnie od razu, a pentax nigdy. Ale przy wyborze aparatu nie kierujemy się tylko jego bezawaryjnością. Pierwszymi pierścieniami przysłony i ostrości w obiektywie, którymi kręciłem, były te w heliosie. Podobało mi się nawet, czułem jakbym kręcił śrubą w imadle i wierzyłem, że ten sprzęt jest na wieki. To nic, że podczas kręcenia opór był tak duży, że obiektyw wykręcał się z korpusu. Albo dźwignia naciągu, chodziła jak nienaoliwiony most zwodzony. Zdałem sobie z tego sprawę gdy wpadł mi w ręce pentax.
Rozumiem, z sentymentu można i Zenitem fotografować.
Nie polecam Zenita.
Czułem jakbym kręcił śrubą w imadle i wierzyłem, że ten sprzęt jest na wieki. To nic, że podczas kręcenia opór był tak duży, że obiektyw wykręcał się z korpusu. Albo dźwignia naciągu, chodziła jak nienaoliwiony most zwodzony.
Z tego co piszesz wynika, że Zenita nigdy w rękach nie miałeś.
Nie polecam Zenita.
Czułem jakbym kręcił śrubą w imadle i wierzyłem, że ten sprzęt jest na wieki. To nic, że podczas kręcenia opór był tak duży, że obiektyw wykręcał się z korpusu. Albo dźwignia naciągu, chodziła jak nienaoliwiony most zwodzony.
Z tego co piszesz wynika, że Zenita nigdy w rękach nie miałeś.
Z tego co piszesz wynika, że nigdy nie miałeś w rękach Pentaxa.
Ja na to nie trafiłem. Mój Zenit był \\\"w reżymie\\\" po serwisie \\\"maszintropriborg\\\" czy jakoś tak. Nic nie miało prawa się zepsuć. Niektóre egzemplarze miały karteczki z nazwiskiem technika-kontrolera. Gdy aparat kupowało się na targowisku, bez gwarancji, to być może nie ma się co spodziewać by działał. W swoim czasie Zenit nie wyróżniał się aż tak bardzo na minus, wiele firm miało w ofercie korpusy z krótką drabinką czasów. Przez moment to chyba nawet wszystkie. Moja 11 klepie roletami od 1987 roku (i to u dwóch właścicieli) do dziś i nigdy nic jej nie było.
To nie sentyment. To doświadczenie. Pozytywne. Ale rozumiem wszystkich, którzy stanęli bezradnie z Zenitem w ręku i nie zrobili zdjęcia. To znaczy, że nie przeczytali instrukcji, albo coś się urajblowało w aparacie. Tylko czy to wina sprzętu? Prawdą jest, że widziałem Zenity, w Pruszkowie, w FOTO-OPTYCE z których wyciekał smar. Ale jakimś cudem do Polski dotarły aparaty w wersji syberyjskiej.
To komunistyczny cyrk spowodował, że te sprzęty mają opinię fatalnych.
Bo 90% produkcji taka była. Nie staram się dorobić im lepszej opinii, ale ...
Dodam coś jeszcze: moje ulubione korpusy (body) to Pentaxy i Ricohy, później średnioformatowe Zeissy i Zenity (te prostackie). Wdowiak, wspomniany, mówił, że jeśli komuś Zenit rozpada się w ręku, to znaczy, że się na fotografa nie nadaje.
Fotografował Minoltą i Nikonem na sam koniec.
Ps. Twój egzemplarz jest świetny.
Ps1. Ale też w 100 procentach zgadzam się z Rafałem, Pentaxa miałem jednego niestety padł, ale był to najlepszy aparat analogowy dla mnie jaki miałem, chodzi o przyjemność obsługi, a piszę o ME Super.
Ja mam Pentaxy, Pentaxy, później mam Pentaxy zaraz za nimi mam Ricohy i trzy Zenity (bardziej do śmiechu-to prawda). Później mieszkowce - od 6x4,5 do 9x12 i dwie cyfry, też Pentaxy. Pentaxy są najlepsze, ale tracą w zetknięciu z folderem reklamowym Nikona czy Canona. Taki los.
Pentax SuperProgram z Motorem i lampą Sigma, Obiektyw SMC PentaxA f/1,4.
I można się cieszyć.
Dajmy już spokój Zenitom!
I można się cieszyć!
Ja cieszę się Zenitem-18 z Zenitarem 1,7/50mm 😀