Bosak i wiadro ze stanowiska p.poz.( byly kiedys takie...) ciekawi mnie jak ta ktosia wchodzi do tego przybytku? drzwi nie otworzy,chyba przez okno.Troche dach (trujaco falisty) pieprzy zdjecie,caly dol super!
KAT napisał(a): Bosak i wiadro ze stanowiska p.poz.( byly kiedys takie...) ciekawi mnie jak ta ktosia wchodzi do tego przybytku? drzwi nie otworzy,chyba przez okno.Troche dach (trujaco falisty) pieprzy zdjecie,caly dol super!
irmi napisał(a): fantastyczne miejsce, o gospodarzu też dużo ciepłych słów słyszałam od ludzi
Cze Irmi... sprawa silnie skomplikowana albo nie wszystko złoto co sie świeci.
Prawie 2 doby spędzone tam, sam na sam pozwalają spojrzeć trochę z innej perspektywy na "zjawisko" i już nie jak na atrakcję turystyczno/fotograficzną ale... i tu przestanę.
I słusznie, niech kto chce sam się wybierze i wyrobi sobie własne zdanie, ja byłam tylko raz pod chałupą, pana Krzysztofa chyba akurat nie było w domu, zresztą nie zamierzaliśmy wpadać z wizytą.
Komentarze 14
edt. dzięki Jacek za korektę.
Dom, chałupa, zamieszkała.
Zamieszkana, nie zamieszkała.
Kadr ździebko niestaranny, jakby Autoru nie chciało się przyłożyć.
Dom, chałupa, zamieszkała.
Zamieszkana, nie zamieszkała.
Kadr ździebko niestaranny, jakby Autoru nie chciało się przyłożyć.
Fakt, pokazuję bardziej jako ciekawostkę. Świt po drugiej nocy przespanej w samochodzie i niska koncentracja.
Serze Żółty - Gospodarz w tym czasie odsypiał w swojej astrze zakopany w baranich skórach.
Bosak i wiadro ze stanowiska p.poz.( byly kiedys takie...) ciekawi mnie jak ta ktosia wchodzi do tego przybytku? drzwi nie otworzy,chyba przez okno.Troche dach (trujaco falisty) pieprzy zdjecie,caly dol super!
Dobra, żeby nie było - Gospodarz.
fantastyczne miejsce, o gospodarzu też dużo ciepłych słów słyszałam od ludzi
Cze Irmi... sprawa silnie skomplikowana albo nie wszystko złoto co sie świeci.
Prawie 2 doby spędzone tam, sam na sam pozwalają spojrzeć trochę z innej perspektywy na "zjawisko" i już nie jak na atrakcję turystyczno/fotograficzną ale... i tu przestanę.