Kamera której żywot jest krótki (jednorazówka) a przeznaczona do zdjęć podwodnych była przez mnie wykorzystana na zwykłym spacerze gdyż do wody za daleko a w styczniu jest nieco za zimno, a na basen nie miałem ochoty. Po wypstrykaniu filmu męczyłem się po ciemku żeby odzyskać negatyw a tu się okazało że po całkowitym zniszczeniu obudowy naświetlony film czekał spokojnie w kasecie i mogłem to zrobić spokojnie przy świetle dziennym.
implicite napisał(a): Pokazałbyś, jak wygląda aparat po czynności odzyskania filmu.
Nie potrzebna ta cała dyskusja toż widać na drugim obrazku że kaseta jest już "wyłuskana" a kamera zewnętrznie się nic nie zmieniła gorzej z jej "wypatroszonym" wnętrzem.
Komentarze 12
Po wypstrykaniu filmu męczyłem się po ciemku żeby odzyskać negatyw a tu się okazało że po całkowitym zniszczeniu obudowy naświetlony film czekał spokojnie w kasecie i mogłem to zrobić spokojnie przy świetle dziennym.
Pokazałbyś, jak wygląda aparat po czynności odzyskania filmu.
Mogę na spotkaniu podarować Ci pełny i wypatroszony.
Pokazałbyś, jak wygląda aparat po czynności odzyskania filmu.
Mogę na spotkaniu podarować Ci pełny i wypatroszony.
Jeżeli w pakiecie z młotkiem, to chętnie.
Nie rozumiem jednak nadal pragnienia posiadania młotka.
No to taki męski instynkt - wziąć młotek iiiiiii NAPIER...alać!!!
Pokazałbyś, jak wygląda aparat po czynności odzyskania filmu.
Nie potrzebna ta cała dyskusja toż widać na drugim obrazku że kaseta jest już "wyłuskana" a kamera zewnętrznie się nic nie zmieniła gorzej z jej "wypatroszonym" wnętrzem.