Jesteśmy spadkobiercami pasji rozwijanej od 2006 roku wokół portalu aparaty.tradycyjne.net. Jako oficjalne Stowarzyszenie działamy od 2019 roku, jednocząc twórców, dla których fotografia to coś więcej niż cyfrowy plik.
Naszą misją jest ochrona i promowanie tradycyjnych technik światłoczułych – od klasycznego negatywu i magii ciemni, po szlachetne procesy historyczne. Tworzymy przestrzeń do wymiany wiedzy, organizacji wystaw i wspólnego odkrywania kunsztu fotografii analogowej.
Komentarze 31
[ciach...] Kultywowanie jej w mądry sposób sprawia, że po pewnym czasie wchodzi do kanonu, stając się składową bazy. [ciach...]
W pełni się zgadzam - z jednym dodatkiem. Owo "kultywowanie" jest możliwe wyłącznie wtedy, gdy przed popełnieniem pierwszej, pierwotnej niedoskonałości zapisane zostały, zapamiętane trwale "wyjściowe" parametry, układy. Wtedy możliwe jest zidentyfikowanie w którym momencie procesu twórczego, na jakim jego etapie popełniona została owa niedoskonałość - ergo - możliwe jest jej "kultywowanie". Według mnie - nie można zakładać, że - bez owego zapisu - będziemy w stanie tę - konkretną - niedoskonałość powtórzyć świadomie - czyli wykorzystać. Co nie zmienia faktu, że może zajść kolejna - inna - niedoskonałość.
Genialne zdjęcie. W styczniu mamy trzy genialne portrety w galerii. Każdej z tych fotografii coś brakuje "technicznie". Ale technicznie gdyby były zrobione, nie byłyby świetne, byłyby jedynie dobre. A tu różnica.
A czy można zrobić zdjęcie 'genialne' i jednocześnie technicznie bez zarzutu?
Właśnie to jest podstawą genialności. Można? Nie.
Ale jeśli coś jest technicznie bez zarzutu, a przy tym jest genialne - to wtedy mówi się, że jest to "dzieło skończone". Ale to się zdarza niezmiernie rzadko.
dzieło skończone przestaje istnieć.
Zgadzam się, przestaje zajmować i intrygować - ot, ładne - w sumie - może być.
Co innego to "coś". Suma plusów i minusów, styl. Wtedy działa.