Trąbka z Leninem.. nuda, z Che Guevarrą też byłaby nuda, ze Stalinem też.. bo to jednoznaczne postacie historyczne.. co innego np. z Wielopolskim, czy z marszałkiem Antonescu
CaveCanem napisał(a): A z generalissimusem Franco?
no weź, kto go kojarzy w ogóle?!
Taka anegdotka mi się przypomniała: W sierpniu byłem na weselu u znajomych, które prowadził straszliwie czerstwy wodzirej. Podejrzewam, że prace wodzireja dzielił z funkcją animatora zabaw dla grup kolonijnych i taki tez poziom żartu utrzymywał. W połowie wesela para młoda chciała go zatłuc toretem weselnym, ale zanim do tego doszło zaproponował gościom zabawę w zgadywankę. Oznajmił, że posiada magiczną moc przewidywania przyszłości i myśli i przygotował zawczasu obraz słynnej postaci, którą goście mają na myśli. Poprosił, aby ktoś chętny zgłosił się na ochotnika i podał dowolne nazwisko jakiejś znanej persony. Ponieważ byłem już na niezłej orbicie, to natychmiast się zgłosiłem i mówię: - Augusto Pinochet! - Yyy... kto? - pyta zbity z tropu wodzirej. - No Augusto Pinochet. - Eee... nie znam. - No to Aleksander Macedoński. - Kto taki? - Aleksander Macedoński zwany wielkim. - Nie kojarzę. Z dalszych prób zrezygnowałem i przekazałem głos komuś innemu. Ostatecznie okazało się, że obrazek przedstawia jakiegoś anonimowego niemowlaka. Śmiechu było co niemiara. Przez łzy.
Aż się zalogowałem jak zobaczyłem to zdjęcie, przypomniała mi się historia znajomego z Ukrainy. Oleg był studentem architektury i malarstwa na Ukrainie i z kolegami podpadli jakiemuś wykładowcy, żeby otrzymać przepustkę na następny rok musieli w audytorium na całej ścianie namalować głowę Lenina. I przypomniały mi się właśnie zdjęcia które pokazywała z gotowym malowidłem.
Komentarze 8
A z generalissimusem Franco?
no weź, kto go kojarzy w ogóle?!
A z generalissimusem Franco?
no weź, kto go kojarzy w ogóle?!
Taka anegdotka mi się przypomniała: W sierpniu byłem na weselu u znajomych, które prowadził straszliwie czerstwy wodzirej. Podejrzewam, że prace wodzireja dzielił z funkcją animatora zabaw dla grup kolonijnych i taki tez poziom żartu utrzymywał. W połowie wesela para młoda chciała go zatłuc toretem weselnym, ale zanim do tego doszło zaproponował gościom zabawę w zgadywankę. Oznajmił, że posiada magiczną moc przewidywania przyszłości i myśli i przygotował zawczasu obraz słynnej postaci, którą goście mają na myśli. Poprosił, aby ktoś chętny zgłosił się na ochotnika i podał dowolne nazwisko jakiejś znanej persony. Ponieważ byłem już na niezłej orbicie, to natychmiast się zgłosiłem i mówię:
- Augusto Pinochet!
- Yyy... kto? - pyta zbity z tropu wodzirej.
- No Augusto Pinochet.
- Eee... nie znam.
- No to Aleksander Macedoński.
- Kto taki?
- Aleksander Macedoński zwany wielkim.
- Nie kojarzę.
Z dalszych prób zrezygnowałem i przekazałem głos komuś innemu. Ostatecznie okazało się, że obrazek przedstawia jakiegoś anonimowego niemowlaka. Śmiechu było co niemiara. Przez łzy.