Przypomniała mi się historia. Dawna, jeszcze z czasów studenckich. Tego dnia miałem wziąć udział w spektaklu w ramach Międzynarodowych Konfrontacji Teatralnych. Przejęty siedziałem w parku akademickim i skupiałem się. Na ławce po mojej lewej stronie, ale twarzą w moją stronę, siedziała piękna dziewczyna i coś pisała. Co jakiś czas spoglądała w moją stronę, ale ja wciąż skupiałem się. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że ona nie pisze, ale rysuje. Chciałem nawet zmienić ławkę, żeby jej nie zasłaniać widoku, ale pomyślałem, że skoro dotąd jej nie przeszkadzałem, to jakoś sobie poradziła. Potem pomyślałem, że być może to ja jestem częścią rysunku. Dziewczyna w końcu zamknęła zeszyt i przemaszerowała przede mną. Wróciła. Podniosła leżący u moich stóp kasztan i dopiero wtedy odeszła. Na dobre.
Komentarze 6
Przypomniała mi się historia...
Romantyczne opowiadanie współgra ze zdjęciem
Fajne stadko, nie wiedzieć czemu jakiś młodzieniec wydaje się być wyalienowanym.
Jak dla mnie to kluczowa postać, jest wyraźnie zawiedziony brakiem zainteresowania ze strony panien. A mógłby im tak ładnie pozować...