takie... wakacyjne
gdzieś na południu Europy, sierpień 2015; aparat: Zenza BRONICA SQ-A, obiektyw: ZenzanonS 1:2.8, f=80 mm, z ręki, czas 1/60 sek., f8.0, ISO 80 (Ilford FP4+ ""świecony"" na ISO 80), wywołanie negatywu i opracowanie obrazu: obróbka własna (Rodinal: 1+50, 7.5 min.)
Komentarze 30
[1.] Mierzę światło kierując światłomierz - z nasunięta kopułką - w stronę fotografowanego obiektu,
[2.] raczej 'celując' w jego (tego obiektu) najciemniejsze obszary.
ad. 1. ...bo najważniejsze jest oświecenie fotografującego
ad. 2. ...już nie tylko 'żelazny chwyt', ale i 'celowanie kopułką'
a kopułka to nie jest od padającego? tak pytam bo takiego fajnego nie miałem, ale w gazecie czytałem. ale dawno i nie pamiętam.
A to ono - to światło - nie pada? Tak mi się wydaje (wiem - wyłącznie wydajność wzrasta), że w przypadku fotografowania widoczków większej różnicy nie ma (zresztą sam to sprawdziłem
znaczy słabo tłumaczę. bez kopułki to rozpiętość sceny czy coś takiego. ja się nie znam. pyk ciemne, pyk jasne i wiesz czy wyjdzie. jak masz film skalibrowany. inaczej to jak mówisz. "na kopułkę" metodą. też dobra
andrzej siedzi a gość podchodzi do kmicica, coś mu koło twarzy mryga
teraz tak nie można - zaraz się dżender rzuci
A masz szerszy plan?
Przeglądnąłem zdjęcia z cyfrowego aparatu - ale znalazłem tylko takie...