jarek napisał: No właśnie, po czym się teraz pływa skoro wszędzie tylko dno zostało?
Można przecież po warszawsku
Dzisiaj włóczyłem się w okolicach Mostu Gdańskiego. Dwóch kajakarzy niosło... wiadomo co. Na widok mnie i mojej Majki zażyczyli sobie zdjęcie. Rychło w czas. Kiedy w końcu zwodowali swój statek rzeczny zwany... wiadomo jak, niemal od razu utknęli na mieliźnie.
Podszedłem, i mocząc sobie tylko czubki skarpet w sandałach, pomogłem im wyjąć kajak z mielizny na środku Wisły.
Komentarze 11
Życie jest jak żeglowanie, raz mielizna, raz głębia to znów sztormy i szkwały. Ważne by dopłynąć szczęśliwe do bezpiecznej przystani.
Mądrość przez Ciebie przemawia.
No właśnie, po czym się teraz pływa skoro wszędzie tylko dno zostało?
Można przecież po warszawsku
Dzisiaj włóczyłem się w okolicach Mostu Gdańskiego. Dwóch kajakarzy niosło... wiadomo co. Na widok mnie i mojej Majki zażyczyli sobie zdjęcie. Rychło w czas. Kiedy w końcu zwodowali swój statek rzeczny zwany... wiadomo jak, niemal od razu utknęli na mieliźnie.
Podszedłem, i mocząc sobie tylko czubki skarpet w sandałach, pomogłem im wyjąć kajak z mielizny na środku Wisły.
No właśnie, po czym się teraz pływa skoro wszędzie tylko dno zostało?
Można przecież po warszawsku