stanęli do apelu...
[*] - - - - - - - 1 sierpnia 2015 Zenza BRONICA SQ-A
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Autor nie umożliwił obecnie przygotowania odbitek.
Autor nie udostępnił obecnie żadnych wariantów odbitek.
Komentarze 20
ps. zapomniałem dodać, że zdjęcie mi się podoba z uwagi na betonowe ostrości
no wiesz, ja patrzę tak. chcesz dobrze, dajesz rozkaz. wychodzi jak wychodzi. oceniamy po tym jak wyszło a nie po tym jak miało wyjść. [ciach...] powstańcy, młodzi, mieli jeszcze szansę walczyć. stary człowiek po miesiącu bez wody widzi chyba raczej walec historii jadący mu po głowie. zresztą krwawe wojny to nie pieśń przeszłości. to dzisiaj.
[ciach...]
Kiedy widzisz współcześnie - gdy oceniamy, działania teraźniejsze, wczorajsze, sprzed roku, dwóch temu - generalnie za naszej - oceniających pamięci i świadomości - to zawsze mamy dwie dane: wiemy jak miało wyjść (zwłaszcza, gdy są to działania nasze, czy naszych bliskich, znajomych) - wiemy jak wyszło - wtedy oceniamy.
W odniesieniu do przeszłości, która odbyła się poza naszą świadomością - o tym jak wyszło - wiemy z opisów innych, o tym jak miało wyjść - także, a często te opisy (jak wyszło i jak miało wyjść) pochodzą z różnych źródeł.
Opis - oraz odczucia dotyczące przeżyć w Powstaniu (ludności cywilnej i walczących) - mam/znam od osób obecnie starszych (mocno - mój Ojciec i Jego Siostra) - w czasie Powstania nastolatków, oraz od tych, którzy w czasie Powstania byli już dorosłymi, czy nawet starcami - ale - zwłaszcza w przypadku tych ostatnich - są to oczywiście przekazy ustne i pisemne poprzez młodsze osoby. Ludność cywilna narzekała, wyrzekała, pomstowała na Powstańców. Podobnie jak dziś narzekamy na działania różnych osób/instytucji, które komplikują nam, nasze indywidualne życie. Oczywiście inna skala, ale - przynajmniej z tych relacji (a opowiadali i opowiadają o tym bardzo niechętnie) nie mogę wyciągnąć wniosków - jakie, zwłaszcza ostatnio - są "lansowane" publicznie...
I dlatego uważam, że my - współcześni - możemy/powinniśmy jedynie pamiętać. Nie oceniać. Bo - najzwyczajniej w świecie - nie jesteśmy (dzięki Bogu) w stanie "poczuć się w skórze tamtych ludzi, w tamtym czasie". Zbyt dużo wiemy ne ten temat...
Podoba mi się
dzięki
"II wojna domowa w Kongu (określana również jako afrykańska wojna światowa i wielka wojna afrykańska) – konflikt zbrojny, trwający od sierpnia 1998 roku do oficjalnego zakończenia w lipcu 2003, kiedy Tymczasowy Rząd Demokratycznej Republiki Konga przejął władzę. Największa wojna w nowoczesnej historii Afryki, w trakcie której zaangażowało się osiem krajów afrykańskich oraz około 25 ugrupowań zbrojnych. Do roku 2008 wojna i jej następstwa spowodowały śmierć 5,4 mln ludzi"
a w mediach? gaza, osadnicy, inne tematy. nie wiedziałem przez lata, może nie chciałem wiedzieć, może pisali? ale raczej małysz, hołek, euro czy mundial...
[ciach...]ale stosunek zabitych powstańców do ofiar cywilnych jest nie do przyjęcia.[ciach...]
ps. jak odbiegłem od tematu to pisz. wykropkuję...
Nie ma co kropkować - w końcu to Twój pogląd.
Nie potrafię (nie napiszę, że nie mogę, bo to ma zupełnie inny wydźwięk) jednak się zgodzić z takim uzasadnieniem jak to, które podałeś. Być może, gdyby ktoś wcześniej wiedział jaki będzie ten "stosunek" - podjąłby - jeszcze na etapie planowania ruchu oporu - jakieś inne decyzje. Dywagowanie jednak na ten temat sensu nie ma. Według mnie popełniasz błąd - który zresztą wmawiany jest tzw. szerokiemu ogółowi - że możliwym jest dokonanie jakiejkolwiek współcześnie, przez współczesnych ludzi, oceny - moralnej, etycznej, finansowej, politycznej - faktów, które kiedyś zaszły. To jest fizycznie (oraz mentalnie) niemożliwe. A "granie" na takich "ocenach"/"weryfikacjach"/"dociekaniu prawdy obiektywnej" - ma wyłącznie wymiar chwilowej korzyści. Najczęściej związanej z chęcią zaskarbienia sobie przychylności jakiejś grupy społeczno-socjalnej...
Moja świętej pamięci babcia żałowała całe życie, że w Powstaniu nie była. Ale mieszkając w Pruszkowie, pchała do tamtejszego RGO ziemniaki i kaszę - co tam akurat miała - by warszawiakom w dulagu pomagać. Mnie się wydaje, że to "nie ma letko z Polakami" ma swoją wagę i wymowę. Polityka do tego nie ma nic. Oni byli i są dumni z Powstania, i to Oni mają rację.
ps. jak odbiegłem od tematu to pisz. wykropkuję...
Wiesz... myślę że nadmiernie szafujemy bohaterstwem, gloryfikujemy je, a ono biedne, podobnie jak Ci młodzi ludzie wynika z prózności podstarzałych cwaniaków, którzy mają kasę i z podkulonym ogonem spieprzają w miejsca dla siebie bezpieczne. Pamieć i szacunek dla zabitych przez nich rodaków oczywiście się należy.
theatrowiPPF chyba chodziło że politycy zdalnie powstania robią. z paryża czy tam londynu...
Tak, Marianie. O to waśnie chodzi. I myslę, że na przypominanie o tym zawsze powinien być czas i pora.
Nie jest to temat, który jest mi obojętny. Z różnych powodów. Przypuszczam, że kol. TheatrePFF również nie jest obojętny, skoro wygłasza tak jednoznaczne komentarze na ten temat.
Rozumiem, że obecnie obowiązująca wykładnia "prawdy historycznej" narzuca tego typu stwierdzenia, ale - przynajmniej w mojej - całkiem osobistej i bardzo subiektywnej opinii - Powstanie Warszawskie nie było "robione" przez kogoś, kogo obecnie nazywa się "politykami". W tytule powyższego zdjęcia jedyna "dwuznaczność" (świadomie użyłem cudzysłowu" jest wyłącznie taka, że podobną formułkę wygłasza się podczas apelu poległych. Krzyże stojące w ordynku wojskowym nasunęły mi - bardzo dawno temu - takie skojarzenie. Innych dwuznaczności - ani "dwuznaczności" nie zamieszczałem - i jestem szczerze ciekaw jakiej dwuznaczności dopatrzył się w tym tytule kol. TheatrePFF.
1. Grześkowi bym takich dwuznaczności nie sadził
2. Jest dobrze wyostrzone, to fakt - widać beton
3. Brzozowe leżą mi bardziej - to z drugiej strony
(ooo, brzoza też niedobra? dwuznaczna?)
Więc dajmy spokój...