Wejdź, siądź, opowiedz.
Yashica Electro 35GS, Agfa APX 100, D-76. Dom słowa Polskiego.
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Autor nie umożliwił obecnie przygotowania odbitek.
Autor nie udostępnił obecnie żadnych wariantów odbitek.
Komentarze 12
...APX nowy.
A taki fajny jak stary
A w którym miejscu szukać związku...?
No jak to - na takim krześle też tak niespokojnie się śpi
A historia jest w nawiązaniu do tytułu pracy. Znowu się dałem nabrać. Wciórności.
Jak ten czas leci...
Fajna "zapraszająca" fotografia, klasa.
A swoją drogą czemu nie?
Te praktyki trwały równo miesiąc, moje odbywały się w dziale Offsetowych Maszyn Arkuszowych. Wielki hałas, smród, masa ludzi.
Moim pierwszym zajęciem było zmywanie plam z arkuszy kolorowych wkładek encyklopedii PWN, pamiętam, że strułem się strasznie. Jako praktykant byłem pomocnikiem maszynisty, drugim po nim na Planecie. Zaszczytne stanowisko, ręce ubabrane po łokcie w farbie i gumie arabskiej, cały w plamach z nafty i aktywatora do płyt. Normalnie płakałem, ale nie ze złości, po prostu piekły mnie oczy.
Mistrz chlał gorzałę, ja pracowałem. W końcu mi zbrzydło i zaraz po zameldowaniu się na hali, znikałem i zwiedzałem co się tylko dało.
Widziałem jak kradziono CAŁY NAKŁAD dzieł wszystkich Witkacego.
Widziałem jak drukuje się na prywatne zamówienie kacyków z PZPR (też kradzież, tylko inaczej).
Widziałem jak powoli trafiał szlag, i drukarnię i pracowników starej daty.
Maszyny Condor (typoofset) wywożone na złom - całkowicie sprawne.
Niszczenie DSP zaczęło się właśnie wtedy, w drugiej połowie lat 80 tych.
I robiła to władza, całkowicie przytomnie i z rozmysłem. A to dla tego, że duża część załogi była w opozycji.
Któregoś dnia ubrano wszystkich w nowiutkie kombinezony, błękitne, przywieziono skądś gotowe plakaty z jakimś kubańczykiem. Był on żołnierzem Armii Czerwonej i zginął wyzwalając Warszawę w styczniu 45 roku. Po prostu ciekawy plakat.
Okazało się, że przyjeżdża telewizja, i to z kim, z matką tego żołnierza!
Faktycznie przywieziono na wózku babinkę tak zasuszoną i kruchą, że trudno było uwierzyć, i pokazano jej plakat ze zdjęciem syna. Wzruszyła się tak, że musiało interweniować pogotowie. Po wszystkim zabrano nam kombinezony, te nowe, ale nie otworzono szatni. Staliśmy w gaciach chyba z półtorej godziny...
Taki myk. Do końca miesiąca: wylał się asfalt bengalski, pękła butla z amoniakiem, wybuchł pożar, zalało magazyn papieru, wydarzył się wypadek śmiertelny, zabrakło proszku do prania dla ludzi. I wypłata była mniejsza, niż przed miesiącem.
Ja zarobiłem całe 1200 zł. Gdy oddawałem zeszyt praktyk (wypełniany przez opiekuna), nie zaglądałem do niego. Dlatego lekko zdziwiłem się gdy kierownik warsztatów szkolnych ("Szczota") wezwał mnie do gabinetu i pokazał wpis końcowy:
"NADAJE SIĘ JAK NIKT. KRĘGOSŁUP IDEOLOGICZNY PROSTY I CZERWONY. WPISZ MU PAN PIĄTKĘ"
I to wszystko tylko w jednym miesiącu.
wpis końcowy:
'NADAJE SIĘ JAK NIKT. KRĘGOSŁUP IDEOLOGICZNY PROSTY I CZERWONY. WPISZ MU PAN PIĄTKĘ'
Długo pożyjesz i zdrowo.
Bóle kregosłupa Cię ominą.
Dyskopatii nie będzie.