sej napisał: Wielu poległo, mierząc się z takim światłem.
Skoro zatem ja, dyletant, w pierwszych podejściach otrzymuję zadowalające rezultaty, to jakie otrzyma ktoś z doświadczeniem, na przykład po kursie korespondencyjnym?
Zatem ja, muszę brać pod uwagę w tym przypadku, niewątpliwy pierwiastek Twojego talentu. Fuks też wchodzi w rachubę. Kunia z bryczką temu, który w tych warunkach... itd.
PS. Kuń z bryczką dwukółką może być zajawką miejsca przyszłego spotkania AT.
sej napisał: Wielu poległo, mierząc się z takim światłem.
Być może się mylę, ale jako dyletant mam jeszcze na tym etapie do tego prawo. Otóż odnoszę wrażenie, że zmierzenie takiego światła nie jest wielkim problemem, i że paradoksalnie, trudniej je opanować, gdy pada nam zza pleców, a my musimy zdecydować, które elementy kadru muszą się znaleźć w której strefie i przy okazji czegoś nie przepalić lub wręcz przeciwnie. Tu mamy proste działanie na kontrastach, szczegóły są mniej istotne, bo z góry zakładamy, że takie będą. Tutaj moje pierwsze podejście do problemu i od razu mnie usatysfakcjonowało (choć przyznaję, pomiar konsultowałem z Anią).
Skoro zatem ja, dyletant, w pierwszych podejściach otrzymuję zadowalające rezultaty, to jakie otrzyma ktoś z doświadczeniem, na przykład po kursie korespondencyjnym?
Oczywiście posiadanie porządnego filtra zbitego z dobrych desek to warunek pierwszy przed wszystkimi.
sej napisał: Niebo pozostanie raczej tajemnicą Jacka.
Andrzej, surowy skan niewiele się różni od zaprezentowanej pracy. Wyprostowałem horyzont i usunąłem pypcie. To wszystko.
A mi chodziło o filtr z desek - jako żart Jacka. Gdyby autor zastosował filtr efektowy przy takim świetle, na zdjęciu mielibyśmy dyskotekę. Niebo pozostanie raczej tajemnicą Jacka.
Zalogowałem się bo, zdjęcie warte takiej fatygi. Wielu poległo, mierząc się z takim światłem. No i to świadome "wykroczenie", przeciwko zasadom podziału kadru; po równo panujesz nad światłem i cieniem.
Komentarze 15
PS.
Kuń z bryczką dwukółką może być zajawką miejsca przyszłego spotkania AT.
Rozwiniesz myśl do postaci krótkiego eseju?
Na razie nie napiszę bo, zajawka stanie się folderem.
Fuks też wchodzi w rachubę.
Z całą pewnością. Do dzisiaj na przykład nie rozumiem mechanizmu, według którego niebo na slajdach naświetla się tak:
PS.
Kuń z bryczką dwukółką może być zajawką miejsca przyszłego spotkania AT.
Rozwiniesz myśl do postaci krótkiego eseju?
Wielu poległo, mierząc się z takim światłem.
Skoro zatem ja, dyletant, w pierwszych podejściach otrzymuję zadowalające rezultaty, to jakie otrzyma ktoś z doświadczeniem, na przykład po kursie korespondencyjnym?
Zatem ja, muszę brać pod uwagę w tym przypadku, niewątpliwy pierwiastek
Twojego talentu. Fuks też wchodzi w rachubę. Kunia z bryczką temu, który
w tych warunkach... itd.
PS.
Kuń z bryczką dwukółką może być zajawką miejsca przyszłego spotkania AT.
Wielu poległo, mierząc się z takim światłem.
Być może się mylę, ale jako dyletant mam jeszcze na tym etapie do tego prawo. Otóż odnoszę wrażenie, że zmierzenie takiego światła nie jest wielkim problemem, i że paradoksalnie, trudniej je opanować, gdy pada nam zza pleców, a my musimy zdecydować, które elementy kadru muszą się znaleźć w której strefie i przy okazji czegoś nie przepalić lub wręcz przeciwnie. Tu mamy proste działanie na kontrastach, szczegóły są mniej istotne, bo z góry zakładamy, że takie będą. Tutaj moje pierwsze podejście do problemu i od razu mnie usatysfakcjonowało (choć przyznaję, pomiar konsultowałem z Anią).
Skoro zatem ja, dyletant, w pierwszych podejściach otrzymuję zadowalające rezultaty, to jakie otrzyma ktoś z doświadczeniem, na przykład po kursie korespondencyjnym?
Oczywiście posiadanie porządnego filtra zbitego z dobrych desek to warunek pierwszy przed wszystkimi.
Niebo pozostanie raczej tajemnicą Jacka.
Andrzej, surowy skan niewiele się różni od zaprezentowanej pracy. Wyprostowałem horyzont i usunąłem pypcie. To wszystko.
Tylko mi nie chodzi o gwiazdkę tylko o niebo
A mi chodziło o filtr z desek - jako żart Jacka.
Gdyby autor zastosował filtr efektowy przy takim świetle,
na zdjęciu mielibyśmy dyskotekę.
Niebo pozostanie raczej tajemnicą Jacka.
Tylko mi nie chodzi o gwiazdkę tylko o niebo
Wielu poległo, mierząc się z takim światłem.
No i to świadome "wykroczenie", przeciwko zasadom podziału kadru;
po równo panujesz nad światłem i cieniem.