szwajcarski napisał(a): Dziwi mnie sporo 'skuteczność' rzędu 85%.. Oczywiscie uwzględniając poprawne naświetlenie, komppzycje i swiatlo
Mnie nie dziwi, po prostu podnoszę aparat tylko wtedy kiedy wiem że będzie dobrze. Czasem zrobienie 36 klatek zajmuje mi dużo czasu. Niekiedy chodzę kilka dni zanim wykonam pojedyncze ujęcie. Większość przypadków o których mówię tyczy się fotografii ulicznej, to zdecydowanie moja ulubiona działka.
Co co zdjęć jakie robię, to śmiało, zapraszam Oczywiście nie twierdzę że są super, tylko że są moje, bo o tym tutaj mowa.
Trochę się zamotałaś Chodziło mi o to, że jak już sobie jakieś zdjęcie w głowie wymyślisz to wtedy dobierasz do niego narzędzie. Ponieważ jesteśmy na forum analogowym to powiem jak masz kasę i czas rób analogiem
to ja juz zgluplam ;D, cyfra? czy analog? nie lubie sie tak rozdwajac, rozdzierac ;P, wole konkretnie, zdecydowanie i wtedy mozna mowic o szukaniu wlasnego stylu? drogi? o progresie? ;P czy moze gadam glupoty? ;p
Ja bym został przy filmie. W przeciwieństwie do cyfry, zmusza do myslenia, o frajdzie i innych aspektach nie wspominając. Jak będziesz używać wyobraźni i widzisz kadr w glowie, to wtedy i z telefonu wyjdzie cudo. Ponadto mnie odrzuca fotoszop, którego chyba ciągle nadużywasz bo to kolejne Twoje zdjęcie przy ktorym odniosłem to wrażenie. Nie neguje, to nie moje obrazy.
Nie wiem jakie zdjecia robicie Panowie wyżej, ale jesli ja mam jedno zdjęcie z 12 akceptowalne tzn. takie które mógłbym pokazac ale glowy nie urywa, wtedy jest sukces. Jak do tej pory tylko jednego jestem zadowolony..
Inez77 napisał(a): to ja juz zgluplam ;D, cyfra? czy analog? nie lubie sie tak rozdwajac, rozdzierac ;P, wole konkretnie, zdecydowanie i wtedy mozna mowic o szukaniu wlasnego stylu? drogi? o progresie? ;P czy moze gadam glupoty? ;p
Jedno nie powinno wykluczać drugiego. Nie zapominaj że to człowiek robi zdjęcie, nie aparat. W życiu są sytuacje w których nie ma czasu na taki luksus jak analog. Jeśli natomiast chodzi o styl to jestem głęboko przekonany o tym, że to nie nośnik o nim decyduje, tylko twórca. Sposób w jaki postrzegasz świat i otoczenie jest praktycznie unikalny dla każdego człowieka. Trzeba tylko poszukać w siebie w sobie, a nie myśleć schematami. Nie zastanawiaj się czy to co robisz się spodoba, najważniejsze żeby było zgodne z Twoim punktem widzenia.
kozjar napisał(a): dziiikk napisał(a): Niesądzę żeby zegarek na tym portrecie powodował że całość jest nie dopracowna. A ja sądzę bo jest męski, toporny i mi nie pasuje. Ale żeby nie było spośród 3ech rzeczy których się czepiłem zegarek jest najmniej istotny (wg mnie)
kozjar napisał(a): dziiikk napisał(a): Twierdzę, że trzeba wiedzieć co się robi, a nie stosować bezmyślnie regółki. A żeby wiedzieć co się robi stosujesz "standardy" których się wcześniej nauczyłeś. I nie mów że Ty nie jesteś szablonowy bo taki to się jeszcze nie urodził.
feurstick napisał(a): Po prostu kup mniejszą kartę, dużo mniejszą Wpadłem na twojego tumblra i nie masz co narzekać. Co do analogów i cyfry przytoczę historię ze studiów na ASP mojego dobrego kumpla. Był sobie pewien zacny profesor od fotografii który robił zdjęcia tylko analogiem i cyfry się brzydził. Któregoś dnia wymyślił sobie pewną odbitkę w dużym formacie. Siadł w ciemni i działał ale cały czas mu nie wychodziło to co wymyślił. Zmarnował kupę papieru za kupę kasy, aż pękły mu nerwy, chwycił cyfrę w studio zrobił zdjęcie i podziałał w szopie. Zrobił wydruk. Zajęło mu to niecałą godzinę. Następnego dnia poszedł do sklepu i kupił cyfrę Wszystko jest tylko narzędziem. Liczy się efekt. Reszta to masturbacja
to ja juz zgluplam ;D, cyfra? czy analog? nie lubie sie tak rozdwajac, rozdzierac ;P, wole konkretnie, zdecydowanie i wtedy mozna mowic o szukaniu wlasnego stylu? drogi? o progresie? ;P czy moze gadam glupoty? ;p
marian napisał(a): punkt trzeci regulaminu za podważanie wyższości analoga nad cyfrą przewiduje tygodniowego bana. co prawda jacek już tu nie zagląda, ale tylko przypominam...
hahaha, o kurde, niepotrzebnie rozwinelam temat ;P
dziiikk napisał(a): Czyli 'zwykłe portrety' nie potrzebują staranności dopracowania? Nie zgadzam się z Twoim podejściem zupełnie. Co innego jakby to był dokument.
Niesądzę żeby zegarek na tym portrecie powodował że całość jest nie dopracowna. Twierdzę, że trzeba wiedzieć co się robi, a nie stosować bezmyślnie regółki. W tej konkretnej sytuacji (jak i w wielu innych) zegarek niczego nie psuje.
punkt trzeci regulaminu za podważanie wyższości analoga nad cyfrą przewiduje tygodniowego bana. co prawda jacek już tu nie zagląda, ale tylko przypominam...
ps. jak czasem mam dobrą klatkę na 36 to się cieszę.
dziiikk napisał(a): Żeby nie tylko kadzić to czepiam się słupka, zegarka i to światło mi nie pasuje za bardzo z dołu i chyba druga lampa by się przydała. Tak czy inaczej bardzo wartościowo i nadziejnie działasz, czekam na następne.
zawsze bawiło mnie czepianie się zegarków czy biżuterii, a w szczególności na zwykłych portretach. Bo co, niby ludzie zegarków nie noszą? Rozumiem akt czy inne sytuacje wymagające sterylności, tam nie ma miejsca na takie dodatki, ale na portrecie? Przecież dodatki opisują fotografowaną osobę, jej styl itd.
Po prostu kup mniejszą kartę, dużo mniejszą Wpadłem na twojego tumblra i nie masz co narzekać. Co do analogów i cyfry przytoczę historię ze studiów na ASP mojego dobrego kumpla. Był sobie pewien zacny profesor od fotografii który robił zdjęcia tylko analogiem i cyfry się brzydził. Któregoś dnia wymyślił sobie pewną odbitkę w dużym formacie. Siadł w ciemni i działał ale cały czas mu nie wychodziło to co wymyślił. Zmarnował kupę papieru za kupę kasy, aż pękły mu nerwy, chwycił cyfrę w studio zrobił zdjęcie i podziałał w szopie. Zrobił wydruk. Zajęło mu to niecałą godzinę. Następnego dnia poszedł do sklepu i kupił cyfrę Wszystko jest tylko narzędziem. Liczy się efekt. Reszta to masturbacja
ja z kolei na odwrót, mam syfrę ale używam jej sporadycznie. Co do bezmyślnego pstrykania, to jestem od tego wolny Szanuję każdą klatkę nawet cyfrową, choć nie wynika to z faktu że jestem sknerą, czy coś Po prostu tak mam, nie lubię oglądać słabych ujęć, w szczególnosci swoich. Natomiast jeśli chodzi o procent udanych klatek, to wacham się pomiedzy 75 a 85%. Nie wiem czy to dobry wynik, ale chciałbym wcale nie miewać nieudanych strzałów Pozdrawiam i sorrki za przymarudzenie
Żeby nie tylko kadzić to czepiam się słupka, zegarka i to światło mi nie pasuje za bardzo z dołu i chyba druga lampa by się przydała. Tak czy inaczej bardzo wartościowo i nadziejnie działasz, czekam na następne.
glownie cyfra ... przyzwyczajona jestem do bezmyslnego strzelania masy ujec ... wiec jak wyjdzie w srednim formacie jedno na dwanascie w porzadku to jestem hepi :P, czesto sie roczarowuje i rezygnuje w rezultacie, ale jakos wracam co jakis czas ... wiec zeby robic lepsze zdjecia to musze czesciej siegac po analoga? czy moze calkiem zrezygnowac z cyfry i skupic sie na fotografii analogowej? czy moze t jest tylko i wylacznie kwestia umiejetnosci/spojrzenia, ktorego juz nie da sie wycwiczyc, bo to sie ma wrodzone? hyh sie rozpisalam :P
Komentarze 52
Dziwi mnie sporo 'skuteczność' rzędu 85%.. Oczywiscie uwzględniając poprawne naświetlenie, komppzycje i swiatlo
Mnie nie dziwi, po prostu podnoszę aparat tylko wtedy kiedy wiem że będzie dobrze. Czasem zrobienie 36 klatek zajmuje mi dużo czasu. Niekiedy chodzę kilka dni zanim wykonam pojedyncze ujęcie. Większość przypadków o których mówię tyczy się fotografii ulicznej, to zdecydowanie moja ulubiona działka.
Co co zdjęć jakie robię, to śmiało, zapraszam
Ja bym został przy filmie. W przeciwieństwie do cyfry, zmusza do myslenia, o frajdzie i innych aspektach nie wspominając. Jak będziesz używać wyobraźni i widzisz kadr w glowie, to wtedy i z telefonu wyjdzie cudo. Ponadto mnie odrzuca fotoszop, którego chyba ciągle nadużywasz bo to kolejne Twoje zdjęcie przy ktorym odniosłem to wrażenie. Nie neguje, to nie moje obrazy.
Nie wiem jakie zdjecia robicie Panowie wyżej, ale jesli ja mam jedno zdjęcie z 12 akceptowalne tzn. takie które mógłbym pokazac ale glowy nie urywa, wtedy jest sukces. Jak do tej pory tylko jednego jestem zadowolony..
Dziwi mnie sporo "skuteczność" rzędu 85%..
to ja juz zgluplam ;D, cyfra? czy analog? nie lubie sie tak rozdwajac, rozdzierac ;P, wole konkretnie, zdecydowanie i wtedy mozna mowic o szukaniu wlasnego stylu? drogi? o progresie? ;P czy moze gadam glupoty? ;p
Jedno nie powinno wykluczać drugiego. Nie zapominaj że to człowiek robi zdjęcie, nie aparat. W życiu są sytuacje w których nie ma czasu na taki luksus jak analog. Jeśli natomiast chodzi o styl to jestem głęboko przekonany o tym, że to nie nośnik o nim decyduje, tylko twórca. Sposób w jaki postrzegasz świat i otoczenie jest praktycznie unikalny dla każdego człowieka. Trzeba tylko poszukać w siebie w sobie, a nie myśleć schematami. Nie zastanawiaj się czy to co robisz się spodoba, najważniejsze żeby było zgodne z Twoim punktem widzenia.
- dobra już przestaję
dziiikk napisał(a):
Niesądzę żeby zegarek na tym portrecie powodował że całość jest nie dopracowna.
A ja sądzę bo jest męski, toporny i mi nie pasuje. Ale żeby nie było spośród 3ech rzeczy których się czepiłem zegarek jest najmniej istotny (wg mnie)
kozjar napisał(a):
dziiikk napisał(a):
Twierdzę, że trzeba wiedzieć co się robi, a nie stosować bezmyślnie regółki. A żeby wiedzieć co się robi stosujesz "standardy" których się wcześniej nauczyłeś. I nie mów że Ty nie jesteś szablonowy bo taki to się jeszcze nie urodził.
Po prostu kup mniejszą kartę, dużo mniejszą
to ja juz zgluplam ;D, cyfra? czy analog? nie lubie sie tak rozdwajac, rozdzierac ;P, wole konkretnie, zdecydowanie i wtedy mozna mowic o szukaniu wlasnego stylu? drogi? o progresie? ;P czy moze gadam glupoty? ;p
punkt trzeci regulaminu za podważanie wyższości analoga nad cyfrą przewiduje tygodniowego bana. co prawda jacek już tu nie zagląda, ale tylko przypominam...
hahaha, o kurde, niepotrzebnie rozwinelam temat ;P
Czyli 'zwykłe portrety' nie potrzebują staranności dopracowania? Nie zgadzam się z Twoim podejściem zupełnie. Co innego jakby to był dokument.
Niesądzę żeby zegarek na tym portrecie powodował że całość jest nie dopracowna. Twierdzę, że trzeba wiedzieć co się robi, a nie stosować bezmyślnie regółki. W tej konkretnej sytuacji (jak i w wielu innych) zegarek niczego nie psuje.
zawsze bawiło mnie czepianie się zegarków czy biżuterii, a w szczególności na zwykłych portretach.
Czyli "zwykłe portrety" nie potrzebują staranności dopracowania? Nie zgadzam się z Twoim podejściem zupełnie. Co innego jakby to był dokument.
ps. jak czasem mam dobrą klatkę na 36 to się cieszę.
Żeby nie tylko kadzić to czepiam się słupka, zegarka i to światło mi nie pasuje za bardzo z dołu i chyba druga lampa by się przydała. Tak czy inaczej bardzo wartościowo i nadziejnie działasz, czekam na następne.
zawsze bawiło mnie czepianie się zegarków czy biżuterii, a w szczególności na zwykłych portretach. Bo co, niby ludzie zegarków nie noszą? Rozumiem akt czy inne sytuacje wymagające sterylności, tam nie ma miejsca na takie dodatki, ale na portrecie? Przecież dodatki opisują fotografowaną osobę, jej styl itd.
jeśli chodzi o procent udanych klatek, to wacham się pomiedzy 75 a 85%.
Masz 75-85% udanych klatek???
Liczy się efekt. Reszta to masturbacja
Mnóstwo w tym racji.