Jakiś czas temu "robiłem" martwe natury ale doszedłem.....albo nawet doszłem bo trwało to chwilę, że nie umiem Foma100 + pq universal to dopiero hard core
No wbrew tematowi nie ma mięsa Ładnie by wyglądało na Velvi
Mało kto umie się przyznać,że czegoś nie umie. Bo w sumie w martwej naturze nie chodzi o poukładaniu elementów, tylko jest to autoportret. Przypadkowe przedmioty to śmietnik. Martwa natura może też obrazować jakieś konkretne zdanie, przysłowie, nakaz. Ale najbardziej udane robią introwertycy.
Każde zdjęcie to autoportret. Jak się poogląda malarskie martwe natury oraz zacznie zagłębiać w znaczenia, interpretacje itp .....mi się odechciało, im więcej myślenia tym dla mnie gorzej. Nie myśleć - robić to ideał.
Adriano napisał(a): Foma100 + pq universal to dopiero hard core zgadza się! Czas moczenia wzięty z sufitu (ok.4min). Potem na chwilę do wody z octem i na minutę do fixera. Wszystko po ciemku w kuwetach. Dawno się tak nie ubawiłem
Wszelkie ekspresje i sztuka impulsywna spełniają to co napisałeś. Ja bym nie zapominał o zasadzie nieoznaczoności, czyli: myślisz, ucieka swoboda, działasz gwałtownie tracisz rzemiosło. Najbardziej o tej walce, mówił Beksiński, pomiędzy wykończeniem a spontanicznością.
TomaszK napisał: Dobrze wyszło, jeśli nawet budzi jakieś negatywne emocje czy skojarzenia, to znaczy, że jest sugestywne, a to świadczy o umiejętnościach fotografa...
Przecież pisałem o zdjęciu, pod którym rozmawiamy... Nie wiem, czy to, o czym piszesz wzbudzałoby jakiekolwiek emocje, poza niesmakiem. Sugestywne też raczej by nie było.
Niezły hardcore jak Adriano zauważył.. ziarno jak w 35mm. Ale całościowo podoba mi się. Ładnie grają te rysy na desce. Wolę podejście Adriano z jego mięciutkim światłem.
Jeśli Ty Adriano nie umiesz robić martwych natur to co ja mam powiedzieć...chciałbym zobaczyć kiedyś jak ustawia się światło chociażby..
Wydaje mi się że lepiej popracować z ciągłym światłem. Najlepiej z jednym. Świetne jest klimatyczne okno i parapet. Mój punktowy niestety nie mierzy błysku więc moje próby z martwą naturą były naświetlane po cyfrze służącej za polaroid. A teraz coraz rzadziej sięgam po błysk.......nie śpieszy mi się To trudna sztuka i pewnie wrócę za jakiś czas, może zimą ale na razie zaprzestałem zdając sobie sprawę jak jest to marne. Zwłaszcza w warstwie przekazu, którego brak. Mój ulubiony Christopher Broadbent świeci jedną lampą
Komentarze 33
Fajne ale jakoś obleśnie mi to wygląda.
po odpowiednim przyrządzeniu - pyszne! Chcesz przepis?
No wbrew tematowi nie ma mięsa
Jeszcze mózg i gały by się przydały
Wtedy można byłoby powiedzieć "zdjęcie jak sie patrzy"
że nie umiem
Mało kto umie się przyznać,że czegoś nie umie.
Bo w sumie w martwej naturze nie chodzi o poukładaniu elementów, tylko jest to autoportret. Przypadkowe przedmioty to śmietnik. Martwa natura może też obrazować jakieś konkretne zdanie, przysłowie, nakaz. Ale najbardziej udane robią introwertycy.
Nie myśleć - robić to ideał.
Dzieci się tak robi.
Dzieci się tak robi.
Przez takie podejście mam dwóch. Toooo byyyyył moooooment.
Foma100 + pq universal to dopiero hard core
zgadza się! Czas moczenia wzięty z sufitu (ok.4min). Potem na chwilę do wody z octem i na minutę do fixera. Wszystko po ciemku w kuwetach. Dawno się tak nie ubawiłem
Wszelkie ekspresje i sztuka impulsywna spełniają to co napisałeś.
Ja bym nie zapominał o zasadzie nieoznaczoności, czyli: myślisz, ucieka swoboda, działasz gwałtownie tracisz rzemiosło.
Najbardziej o tej walce, mówił Beksiński, pomiędzy wykończeniem a spontanicznością.
Dobrze wyszło, jeśli nawet budzi jakieś negatywne emocje czy skojarzenia, to znaczy, że jest sugestywne, a to świadczy o umiejętnościach fotografa...
Czyli sfotografowane gówno w nocniku np.
Jeśli Ty Adriano nie umiesz robić martwych natur to co ja mam powiedzieć...chciałbym zobaczyć kiedyś jak ustawia się światło chociażby..
W tym tyg ja też popróbuje ze światłem z okna, ale nie wróże sobie sukcesów..
Ależ mocne te fotografie!!
...i wogóle bez ziarna? ciekawe