Taka refleksja mnie naszła przy kolejnym Twoim zdjęciu Krakowskiego rynku. Byłem tam dłuższy czas 2 lata temu z Belgami z uniwersytetu w Leuven, i narzekali koszmarnie, że ceny w stosunku do standardu są po prostu absurdalne. Z restauracji na rynku jedzenie było świeże tylko i wyłącznie w Wierzynku, który juz wtedy był "demolowany" procesami o kamienicę. Także jak to w Polsce, cały czas na kursie i ścieżce Dlatego idę do Pizza Hut na Kazimierzu i przynajmniej nie ma "wtopy"
Komentarze 2
Taka refleksja mnie naszła przy kolejnym Twoim zdjęciu Krakowskiego rynku. Byłem tam dłuższy czas 2 lata temu z Belgami z uniwersytetu w Leuven, i narzekali koszmarnie, że ceny w stosunku do standardu są po prostu absurdalne.
Z restauracji na rynku jedzenie było świeże tylko i wyłącznie w Wierzynku, który juz wtedy był "demolowany" procesami o kamienicę.
Także jak to w Polsce, cały czas na kursie i ścieżce
Dlatego idę do Pizza Hut na Kazimierzu i przynajmniej nie ma "wtopy"