wiosna w Botaniku
z cyklu: subiektywne spacery powarszawskie: kwiecień 2015, SQ-A, obiektyw: ZenzanonS 1:4.5, f=200 mm, z ręki, czas 1/250 sek., f11.0, ISO 400 (Retro Rollei 400S), wywołanie negatywu i opracowanie obrazu: obróbka własna (Rodinal: 1+50, 22 min.)
Komentarze 26
Po drugie - czego również byłem świadomy już wcześniej - odbiór fotografii (również czarno-białej) - przy oglądaniu ich via cyfrowe nośniki i internet - zależy w znacznym stopniu od tego jak (na podstawie jakich doświadczeń) wyobrażamy sobie daną fotografię "w naturze". Bez względu na wiedzę - czy to techniczną, czy talent kompozycyjny - każdy z nas ma pewne wyobrażenie na temat "dobrej fotografii czarno-białej" i to różne - w zależności od tematu. W pierwszym momencie oglądania czyjejś pracy (zwłaszcza w internecie) następuje błyskawiczna "weryfikacja". Na ile, w jakim procencie to co widzimy odpowiada temu naszemu wyobrażeniu. Dopiero później zaczynają być "istotne" elementy związane z techniką, pomysłem, przekazem
Żeby było śmieszniej, użycie 'clipingu' sprawia korzystniejsze wrażenie.
To tylko 'techniczni ortodoksi' widzą przyrządem zamiast okiem
W sumie - to i tak tę całą dyskusję odbieram bardzo pozytywnie.
W pierwszym momencie oglądania czyjejś pracy (zwłaszcza w internecie) następuje błyskawiczna 'weryfikacja'. Na ile, w jakim procencie to co widzimy odpowiada temu naszemu wyobrażeniu. Dopiero później...
Najśmieszniejsze jest, że czarnych dziur nie widać na odbitce.
Niewielkie 'przepały' zaś dodają kontrastu. I tyle.