Powiem Ci że wyższa temperatura aparatu po wyjęciu z auta zapobiegała przez jakiś czas parowaniu ale przy godzinnej ekspozycji w końcu i tak siadała na obiektywie mgiełka i to w dobrych warunkach bo gdy było wilgotno to nawet nie było sensu próbować. Parę razy używałem filtra wykonanego z cienkiej szybki, zawieszonego na obiektywie na wyprofilowanym drucie. Ci kilka minut przecierałem szybkę i w ten sposób dało się zrobić zdjęcie, z tym że było to upierdliwe i groziło poruszeniem aparatu. Ostatnio nocne robiłem tylko w okresie letnim, wieczorami i przy delikatnym ruchu powietrza, to zapobiegało parowaniu.
Ja robie to tak że przyzwyczajam aparat w walizce z zaworem ciśnieniowym otwartym przez godzinę i jak osiągnie temperature otoczenia wyciągam i robie. Z reguły ta godzina to sam dojazd na rowerze. Wtedy już raczej nie paruje, tylko ostrość ustawiamy na wdechu żeby nie nachuchać
Podoba się. Wymarznięte? Mam rozumieć że czynione w zimnej porze roku? Ja próby w okresach chłodnych podejmuję niechętnie bo kończyły się mocno zaparowanym obiektywem.
Komentarze 11