Takimi wektrami jak ma DAAD dobrze mi się jeździ - jako pasażer. Często jeżdżę też taksówkami i kiedy wsiadam do najnowszego wektry, korsy czy astry - przestałem już je odróżniać - odczuwam lokomocyjne mdłości. W innych nowych autach tego nie mam, a w oplach tak. Zupełnie, jakby coś było nie tak z ich wnętrzami.
Model i typ samochodu jest w zasadzie mało istotny. Ważne ile serca się weń włoży. Niestety serce to wiedza techniczna i pieniądze. Większość z ludzi traktuje samochód jak system windows, klika na ikonkę i ma się zrobić. A przyczyna zazwyczaj bywa prosta, że się nie chce zrobić. Potem stoją wzdłuż szos z dymiącymi silnikami.
implicite napisał(a): Takimi wektrami jak ma DAAD dobrze mi się jeździ - jako pasażer. Często jeżdżę też taksówkami i kiedy wsiadam do najnowszego wektry, korsy czy astry - przestałem już je odróżniać - odczuwam lokomocyjne mdłości. W innych nowych autach tego nie mam, a w oplach tak. Zupełnie, jakby coś było nie tak z ich wnętrzami.
Ja tam nie wiem, ostatnio jechałem po motocykl aż do Jarosławia. Wypożyczalnia miała mi podstawić najmniejszego Jumpera. Nie wyszło im i dostałem największego. Pierwsze piętnaście minut musiałem się do niego przyzwyczajać. Później już jechałem jak swoim. Jak rozumie się co do ciebie mówią ludzie i maszyny, dowodzenie jakimkolwiek pojazdem staje się przyjemnością.
implicite napisał: Takimi wektrami jak ma DAAD dobrze mi się jeździ - jako pasażer. Często jeżdżę też taksówkami i kiedy wsiadam do najnowszego wektry, korsy czy astry - przestałem już je odróżniać - odczuwam lokomocyjne mdłości. W innych nowych autach tego nie mam, a w oplach tak. Zupełnie, jakby coś było nie tak z ich wnętrzami.
Pietrek napisał(a): chyba, że przez lata robisz minimum 50 kilometrów dziennie, głównie w wahadle, wówczas jazda staje się udręką.
To zależy od specyfiki i treningu umysłu. Wiem, że można tak wytrenować mózg by to co się robi nie było dokuczliwe. Ja na przykład wytrenowałem mózg tak, by dokuczliwe nie było to czego nie robię. Jak na razie odnoszę sukcesy.
Ja powiem tyle że OPC sam jeżdżę Golfem mk3 GTI. Co do Opli.. razi mnie jakość wnętrza, obrzydliwe plastyki. Osobiście zamierzam pozostać przy autach z grupy VW. Niemieckie - dobre, pod warunkiem że nie jest to BMW
Komentarze 44
kiedyś mieliśmy vectrę. Same złe wspomnienia.
Mogło tak być nie zaprzeczam, ale jest takie stare powiedzenie: maszyna ino gwizda tylko kierowca p....da.
Coś w tym jest.
Więc tylko niemieckość wyrobów mnie przyciąga. Corsą jeździła córka, bo jej to doradziłem i była bardzo zadowolona.
A ja, 10 lat temu doradziłem sąsiadce zakup Hyundaia Getza, bo właśnie rozbiła w drobny mak swoją Corsę.
Jeździ do dziś
***
bo właśnie rozbiła w drobny mak swoją Corsę.
***
Patrz wyżej, zgadza się.
Patrz wyżej, zgadza się.
Sądzisz, że ktoś jej doradził tą Corsę? Być może tak było, bo w Polsce każdy humanista-wodolej doradza niemieckie.
***
Polsce każdy humanista-wodolej doradza niemieckie.
***
Pierwszy raz cieszę się, że nie jestem humanistą.
Bo na co dzień to się trochę martwię.
Pierwszy raz cieszę się, że nie jestem humanistą.
Bo na co dzień to się trochę martwię.
Rzeczywiście! Satysfakcja z tego powodu, zdecydowanie powinna martwić.
***
mogła być odpowiedź. krew i woda w motoryzacji
Ważne ile serca się weń włoży.
Niestety serce to wiedza techniczna i pieniądze.
Większość z ludzi traktuje samochód jak system windows, klika na ikonkę i ma się zrobić.
A przyczyna zazwyczaj bywa prosta, że się nie chce zrobić.
Potem stoją wzdłuż szos z dymiącymi silnikami.
Takimi wektrami jak ma DAAD dobrze mi się jeździ - jako pasażer. Często jeżdżę też taksówkami i kiedy wsiadam do najnowszego wektry, korsy czy astry - przestałem już je odróżniać - odczuwam lokomocyjne mdłości. W innych nowych autach tego nie mam, a w oplach tak. Zupełnie, jakby coś było nie tak z ich wnętrzami.
Jak rozumie się co do ciebie mówią ludzie i maszyny, dowodzenie jakimkolwiek pojazdem staje się przyjemnością.
Takimi wektrami jak ma DAAD dobrze mi się jeździ - jako pasażer. Często jeżdżę też taksówkami i kiedy wsiadam do najnowszego wektry, korsy czy astry - przestałem już je odróżniać - odczuwam lokomocyjne mdłości. W innych nowych autach tego nie mam, a w oplach tak. Zupełnie, jakby coś było nie tak z ich wnętrzami.
Prawda. Lubię ciwiki.
chyba, że przez lata robisz minimum 50 kilometrów dziennie, głównie w wahadle, wówczas jazda staje się udręką.
To zależy od specyfiki i treningu umysłu.
Wiem, że można tak wytrenować mózg by to co się robi nie było dokuczliwe.
Ja na przykład wytrenowałem mózg tak, by dokuczliwe nie było to czego nie robię.
Jak na razie odnoszę sukcesy.
pod warunkiem że nie jest to BMW
(od nowości, to już 15 lat ciągłej satysfakcji)
(od nowości, to już 15 lat ciągłej satysfakcji)
Nie znam "Białej lwicy", ale beemki mnie nie kręcą. Poza tym nie lubię przepłacać