Zupełnie nieznajomi z Gdańska
Widoczność zdjęcia
Zdjęcie jest widoczne dla wszystkich.
Udostępnianie w mediach społecznościowych
Autor zezwala na udostępnianie tego zdjęcia w mediach społecznościowych.
Zdjęcie jest widoczne dla wszystkich.
Autor zezwala na udostępnianie tego zdjęcia w mediach społecznościowych.
Odpowiedzi na to zdjęcie (0):
Nikt jeszcze nie odpowiedział zdjęciem.
Autor nie umożliwił obecnie przygotowania odbitek.
Autor nie udostępnił obecnie żadnych wariantów odbitek.
Komentarze 9
Klasa ćwierć tony to klasa ćwierć tony.
http://www.quartertonclass.org/index.php?option=com_content&view=article&id=562&Itemid=468
Te jachty C-24, 1/4 tony i Nefryty startowały razem, w klasie jachtów 1/4 tony, bo na Zatoce najwięcej było ćwiartek, stąd niby taka nazwa startowa w regatach dla wszystkich jachtów.
Ale jeśli była odpowiednia liczba Nefrytów, C-24 i ćwiartek to każda z nich miała swoją klasyfikację. Jeśli ogólnie łódek było mało, to robiono jedną klasę startową i stosowano przeliczniki (wątpię jednak aby to były przeliczniki IRC).
Dlaczego piszesz, że Nefryt to jacht klasy 'ćwierć-tony'? Wynika to z wzoru na jakiś przelicznik regatowej formuły pomiarowej? Przecież Nefryty mają kil 600 kg.
Chyba tak właśnie jest, albo raczej było. Tak w każdym razie tak zapamiętałem i utkwiło mi w pamięci. Przez 4 lata pływałem regatowo na Deafourze (nie pamiętam jak się pisze, z francuska jakoś bo to ich klasa), i właśnie te Deafury, Petersony i Nefryty startowały razem w klasie Conrad 24 / ćwierć tony.
Tzn. płynęły razem, ale liczono osobno, bo Nefryty jako łódki typowo turystyczne dopływały do mety kilka godzin po Petersonach i troszkę po Deafurach, tak na luzie se płynęły. One generalnie robiły głównie tłok na zatoce, ludzie co na tym pływali i tak nie traktowali regat poważnie. Stara klasa Deafour z Petersonem też nie miała żadnych szans, jakieś skomplikowane przeliczniki używali, z których czasem wychodziło, że najlepsze Deafury były szybsze niż najgorsze Petersony, a najlepsze Nefryty niż najgorsze Deafury (pomimo że dopływały do mety 1-2 godziny po nich). Tak w każdym razie było w drugiej połowie lat 80-tych. Możliwe, że coś źle zapamiętałem (z tym ćwierćtony) albo mi się pokićkało, głowy w każdym razie pod topór nie położę - upierał się jedynie będę że Nefryt to świetna rodzinna łajba, bardzo dzielna i daleko pływa pomimo swoich gabarytów i... wieku.
Dzięki za odpowiedź
Tak tak, jak najbardziej się zgadzam. Nefryty gabarytowo/pomiarowo pi razy drzwi mieściłyby się w formule ćwierć-tony (chciałem to obliczyć, ale te formuły IRC są nieprawdopodobnie skomplikowane, tzn. musiałbym mieć dokładne plany jednostki
Dlaczego piszesz, że Nefryt to jacht klasy 'ćwierć-tony'? Wynika to z wzoru na jakiś przelicznik regatowej formuły pomiarowej? Przecież Nefryty mają kil 600 kg.
Chyba tak właśnie jest, albo raczej było. Tak w każdym razie tak zapamiętałem i utkwiło mi w pamięci. Przez 4 lata pływałem regatowo na Deafourze (nie pamiętam jak się pisze, z francuska jakoś bo to ich klasa), i właśnie te Deafury, Petersony i Nefryty startowały razem w klasie Conrad 24 / ćwierć tony.
Tzn. płynęły razem, ale liczono osobno, bo Nefryty jako łódki typowo turystyczne dopływały do mety kilka godzin po Petersonach i troszkę po Deafurach, tak na luzie se płynęły. One generalnie robiły głównie tłok na zatoce, ludzie co na tym pływali i tak nie traktowali regat poważnie. Stara klasa Deafour z Petersonem też nie miała żadnych szans, jakieś skomplikowane przeliczniki używali, z których czasem wychodziło, że najlepsze Deafury były szybsze niż najgorsze Petersony, a najlepsze Nefryty niż najgorsze Deafury (pomimo że dopływały do mety 1-2 godziny po nich). Tak w każdym razie było w drugiej połowie lat 80-tych. Możliwe, że coś źle zapamiętałem (z tym ćwierćtony) albo mi się pokićkało, głowy w każdym razie pod topór nie położę - upierał się jedynie będę że Nefryt to świetna rodzinna łajba, bardzo dzielna i daleko pływa pomimo swoich gabarytów i... wieku.
Nefryt to nie jest Quarter-Ton.
Też miałem przyjemność spotkać Gdańszczan, którzy zawinęli, taką małą łupinką do portu w Mariehamn. Byłem pełen podziwu.
Niby czemu? Nasze polskie turystyczne Nefryty (0,25t, 5 os, balast, 25m2 żagla w podstawie) spokojnie opływają Bałtyk już od 30 lat, a nawet poza Jutlandię wychodzą. Od kiedy CWMiW w Gdyni rozprzedało prywaciarzom prawie wszystkie harcerskie Nefryty (bo oni chyba mieli ich najwięcej), to można je spotkać praktycznie wszędzie.
Tym jedynie nie płynie się 'w poprzek' ;-), a wzdłuż brzegu. Jachty balastowe klasy ćwirć-tony spokojnie nadają się do morskiej żeglugi przybrzeżnej.
PS. To na fotce to nie Nefryt, coś znacznie nowocześniejszego ;-)
Dlaczego piszesz, że Nefryt to jacht klasy "ćwierć-tony"? Wynika to z wzoru na jakiś przelicznik regatowej formuły pomiarowej? Przecież Nefryty mają kil 600 kg.
To są dzielne jachty. Rakowicz w 1974 roku Nefrytem dopłynął na Azory i z powrotem podczas regat AZAB.
Też miałem przyjemność spotkać Gdańszczan, którzy zawinęli, taką małą łupinką do portu w Mariehamn. Byłem pełen podziwu.
Niby czemu? Nasze polskie turystyczne Nefryty (0,25t, 5 os, balast, 25m2 żagla w podstawie) spokojnie opływają Bałtyk już od 30 lat, a nawet poza Jutlandię wychodzą. Od kiedy CWMiW w Gdyni rozprzedało prywaciarzom prawie wszystkie harcerskie Nefryty (bo oni chyba mieli ich najwięcej), to można je spotkać praktycznie wszędzie.
Tym jedynie nie płynie się "w poprzek" ;-), a wzdłuż brzegu. Jachty balastowe klasy ćwirć-tony spokojnie nadają się do morskiej żeglugi przybrzeżnej.
PS. To na fotce to nie Nefryt, coś znacznie nowocześniejszego ;-)
Mistrz drugiego planu....
Nie dziwota, działo się do świtu.